Idemy

Snyder napisał, że Rosja Putina wykorzysta wiedzę Rosji Stalina i wywoła światowy kryzys żywnościowy.

Timothy Snyder jest bez dwóch zdań rozsądnym polemistą. Jednym z niezbyt wielu zachodnich badaczy, którzy rozróżniają na Wschodzie detale mniejsze od Uralu. To nie jego wina (raczej zaleta), że posiada w dyspozycji duży medialny impact factor . Niemniej, wyjątkowo wkurzające jest to, że trzeba miesiącami czekać na głos amerykańskiego profesora (koniecznie trzeba sprawdzić na którym miejscu, w której prowadzonej przez komercyjne spółki liście lokują się zatrudniające go uczelnie) by oczywiste kwestie i zagrożenia pojawiły się w dyskusji publicznej w Polsce. Snyder napisał, że Rosja Putina wykorzysta wiedzę jaką zgromadziła Rosja Stalina i która to wywoła światowy kryzys żywnościowy. Prawdę napisał, ale to wiedzieli niemal wszyscy od marca, odkąd okazało się, że Kijowa Rosjanie szybko nie

Elon Musk w 5inLodz – Wprowadzenie do Kultury Człowieka w erze szybkich zmian

„Dla każdej osoby bogatej musi istnieć coś, co wyjaśnia jej bogactwo: cechy dziedziczne, spadek, chciwość, inteligencja, fałszywość, wykorzystywanie biednych, bycie we właściwym miejscu o właściwej porze, posiadanie wysoko postawionych przyjaciół, łut szczęścia, napad na autostradzie czy co tam jeszcze. To, jakie rzeczy prowadzą do bycia bogatym jest, rzecz jasna, silnie zależne od kontekstu. To właśnie ze względu na różnice kontekstu nikt z nas nie ma obecnie szans, by wzbogacić się metodami Czyngis-chana, (całkiem innymi) metodami potomków Andrew Carnegiego czy (jeszcze odmiennymi) Liberacego, i tak dalej. Zatem skrajna wrażliwość na kontekst sposobów stania się bogaczem sprawia, że nieprawdopodobne jest istnienie teorii zostania bogaczem (wbrew temu, do czego starają się nas przekonać

„Wolność i wyobraźnia to mięśnie, których nie ćwiczymy”

Wciąż nie wiemy kto zaprojektował Nowe Centrum Łodzi – wszyscy natomiast wiemy, kto zaprojektował prawdziwe jeansy. Te prawdziwe zaprojektował genialny krawiec z Łodzi. Bernard Lichtenstein wyjechał z naszego miasta wraz z grupą mieszkańców ulicy Kamiennej w 1937 roku. W 1947 zaprojektował najsłynniejsze jeansy Ameryki – Wrangler 13MWZ. Zaprzyjaźniony z Marlonem Brando, Jamesowi Deanowi pomaga w uszyciu własnoręcznie spodni. Dean do roli filmowej zakłada Lee . We wrześniu 1955 roku, kiedy w wypadku samochodowym ginie przyszły symbol outsidera Ameryki, Colin Wilson swojego Outsidera ma już w większości napisanego. Pozostaje tylko połączyć Wellsa z Sartrem i nowy egzystencjalizm gotowy. „Wolność i wyobraźnia to mięśnie, których nie ćwiczymy”. Colin Wilson chodzi w jeansach i zagląda w świat

Ok, wizualizacja, póki co płaska zapowiedź, ale w słusznym rozmiarze, w konkretnym miejscu.

Jeszcze obraz, a już trochę konkret. Akurat na rogu, trochę też na skrzyżowaniu: nostalgii, własnej bezsiły i zamorskiego mirażu. Może być argumentem za tym, że czasem środkiem nawet takich krótkich uliczek przebiega way of life. Hopper tak zmyślił knajpę, że czy tego chcemy czy nie, będziemy się w nieskończoność zastanawiać jaki smak ma serwowane w środku (nocy) americano z dzbanka. To nie jest przecież espresso, cappuccino, marocchino ani granita. Czuć w tym namalowanym napoju skąpość tego co oferuje przyszłość. I najbliższe – jeszcze przed świtem – godziny i najbliższe lata, może dekady, nie kuszą wachlarzem wrażeń. Jak w prawdziwym americano , raczej kolor niż smak trzyma nas na nogach, krzepi, daje chwilę żeby zebrać myśli; co dalej? Hopper namalował obraz tak, że wszystkiego jest w

Osiemdziesiąt lat temu można było wierzyć, że miasta składają się z wieżowców i ulic

Dziś zbudowanie makiety miasta, na tyle dokładnej by sięgać do skali indywidualnego życia jest poza zasięgiem nie tylko technologi ale wręcz naszej wyobraźni. Przejście pomiędzy ciągle analizowanym urban sprawl a kompletnie ignorowanym human sprawl nadal pozostaje niezbadaną luką poznawczą. Urbaniści, planiści, socjologowie miast bez końca lamentują nad statystykami opisującymi zjawisko w skali społecznej. Gdzieś daleko, w zupełnym oderwaniu od realiów miasta problem alienacji, rosnącego poczucia dotkliwego dyskomfortu życiowego i dezintegracji życia psychicznego podobno badają psychologowie, psychiatrzy, terapeuci. Z zagadkowego powodu nadal uznaje się, ze ilościowy aspekt badania miejskiego życia dostarcza wystarczających informacji by podejmować decyzje sprzyjające utrzymaniu

„Literatura nie jest” tym, czy tamtym

„Pojęcie +idiota+ (pochodzące od greckiego +idiotes+) oznaczało człowieka, który nie interesuje się polityką, sprawami publicznymi, zamyka się wyłącznie w kręgu swoich prywatnych przyjemności, a przez to nie jest w stanie zrealizować w pełni swego człowieczeństwa” – pisze prof. Andrzej Nowak. „»Powiedzmy sobie szczerze: literatura nie jest dla idiotów« – powiedziała Olga Tokarczuk podczas festiwalu Góry Literatury i rozpętała burzę. To wypowiedź trudna do przyjęcia, ale rozumiem, dlaczego takie słowa padły z ust noblistki.” (W. Szot, wyborcza.pl ). Ileż emocji literat może wywołać, nawet w chwili kiedy fala upału zderza się ze ścianą gradobicia! To krzepiące, że literatura nadal budzi zainteresowanie pośród takiego zamętu. Jakby te słowa nie padły, straty by nie było, ale skoro zostały w

Biel jako zupełnie niepraktyczna błahostka

Upał, albo burza. Początek sierpnia to czas lekkiego zawieszenia, kiedy można bardziej niż zwykle trwonić czas gapiąc się na wściekle rozrastające się zielsko, które musi zdążyć przed kolejną falą żaru, smagnięciem wiatru łamiącym to co zbyt długo ociągało się z rozkrzewieniem, wszczepieniem, wpleceniem we wszystko co dookoła. Jaki kolor temu towarzyszy, co się nosi latem? Biel, nadal biel. Zobaczmy co to może znaczyć. Dwa obrazy, między nimi spory kawałek czasu, na obydwu dominuje biel. Tak przynajmniej się je opisuje. La velata Rafaela pozostaje anonimowa, nie mamy pewności kto pozował. Wiemy tyle co widzimy: nieoczywiste bursztyny na szyi, kosmyk włosów zamiast sekundnika przypominający o upływającej chwili, skłębienie sukni z białej mory, grubo tkanego jedwabiu obszytego złotem. Panna

Logiki temporalne jako logiki romantyczne

1 sierpnia w Polsce jest dniem (dokładnie o 17 w godzinę W) kiedy przestaje obowiązywać klasyczna logika. Zawiesza się podstawowa alternatywa: bić się czy nie? Iść do powstania czy nie? To ostatnie pytanie było nieobecne w polskiej kulturze co najmniej aż do późnych lat dziewięćdziesiątych. Dopiero wtedy zaczęło być gdzieniegdzie stawiane. Dziś jest już dość powszechne, i jest to dobra miara westernizacji, transformacji kultury polskiej na początku XXI wieku. Racjonalność tak jak się ją powszechnie przedstawia na Zachodzie jest oparta na bezwzględnym przymusie pytania o rachunek strat i zysków. Taki typ racjonalności jest niemożliwy w pewnych (niestety powtarzających się) historycznych okolicznościach na Wschodzie. Oczywiście zawsze byli tacy, którzy mówili, że powstanie nie było dobrą

Zobaczmy gdzie wylądujemy

Tegoroczny lipiec przechodzi do przeszłości. Czy będzie Lipcem Historycznym, tak jak np. Lubelski Lipiec 1980 pełen strajków, które ekscytowały, ale nikomu nie przychodziło do głowy, że są dziwnym znakiem zbliżania się zupełnie innej epoki? 29 lipca po szesnastej MS Chrobry wypłynął z naszej pięknej Gdyni kierując się do Ameryki Południowej. Wśród 1042 pasażerów, byli wyposażeni przez Jerzego Giedroycia (wówczas urzędnika ministerialnego zajmującego się promocją kultury polskiej) w bilety I klasy dwaj początkujący literaci: Czesław Straszewicz i Witold Gombrowicz. 20 sierpnia 1939 około 11:00 statek dopłynął do Buenos Aires. 1 września 1939 zastał go już w drodze powrotnej na wysokości Pernambuco. Chrobry wojny nie przetrwał. Straszewicz i Gombrowicz tak. Straszewicz postanowił wrócić

tera-peta-exa-cirrus – Po co Atlasowi dostęp do chmury?

Dane zbieramy w chmurach. Chmury danych pęcznieją, są w rozmiarach stratocumulusa. Zbliżają się już do poziomu tera-peta-exa-cirrusów . Poszukajmy w dawnej sztuce scen pokazujących, co dzieje się potem. Co widać ponad groźnymi, burzowymi chmurami Big Data? Co lub kto na chmurach się opiera? W sztuce nowożytnej, takiej, która dobrze imituje naszą naturalną perspektywę powyżej chmur, rozgrywa się Scena Sądu. Sądny dzień w naszej zachodniej wyobraźni opiera się na solidnych chmurach. Segregujmy dane, róbmy więcej backupów.

„Dziwek nie trza, piwa nie trza — nie trza radia, kina i pajęczarzy…”

Prof. Piotr Gliński w liście do uczestników wernisażu wystawy “Sejsmograf epoki przyspieszenia” podkreślił rolę refleksji nad przemianą historyczną i społeczną w kształtowaniu się horyzontu artystycznego i literackiego Witkacego. Organizatorzy wystawy z kolei podkreślali aktualność intuicji i wyborów artysty. Trudno się z tymi opiniami nie zgodzić. W dramacie Szewcy ukończonym przez Witkacego w 1934 uniesiony zapałem tworzenia nowego świata I czeladnik wykrzykuje: „Dziwek nie trza, piwa nie trza — nie trza radia, kina i pajęczarzy umysłu wszelakich! Praca sama w sobie — oto jest cel najwyższy — Arbeit an und für sich” (Akt II, 256).Jan Błoński napisał, że w tym dramacie „filozofia miesza się (…) z trywialnością i grubiaństwem, cynizm z rozpaczą, przenikliwość z brakiem samokontroli

Arcadia à la Russe

Pełne troski wypowiedzi prezydenta Macrona na temat potrzeby szczególnego traktowania Rosji nie od razu spotkały się z pełnym zrozumieniem. Niewątpliwie od razu uświadomiły nam jak dalece inaczej mamy umeblowane europejskie głowy, w zależności od dystansu jaki dzieli nas od Wschodu. Nie da się tego łatwo zmienić. Można próbować poprzez dobrze osadzone w kulturze francuskiej przykłady pokazywać, że wcześniej czy później wszyscy, nawet najbardziej wyjątkowi i nieprzewidywalni „mężowie stanu” orientują się, że podobnie jak prości pasterze są w Arkadii tylko przez chwilę. Profile i twarze rosyjskich wodzów wojny o wiele bardziej pasują do obrazu Et in Arcadia ego we włoskiej wersji Guercina, niż do wymuskanego niczym ogrody Wersalu obrazu Poussina. Guercino straszy resztkami po życiu

Cykl spalania a kultura ludowa — Silnik Narodowy, jeszcze spalinowy.

Łódź się kolebie a Konstrukcje wibrują. Duże konstrukcje bardziej, wywrócone „głośniej”. Spróbujcie wywrócić Łódź. Miasto wytrącone z codziennego rytmu w wielu nieoczekiwanych miejscach zacznie inaczej „brzmieć”. W20 deklarująca zainteresowanie architekturą i Miastem jako całością powinna właśnie teraz, z inżynierską precyzją nasłuchiwać z jakich miejsc dobiegają odgłosy „spontanicznych” wibracji. Dla projektujących silniki to informacje bezcenne. A miasto generuje liczbę obrotów o kilka rzędów większą niż silnik. Choć podobna jest zasada, że ruch generują mikroeksplozje, jak w cylindrze silnika spalinowego. Wibroakustyka tym razem jako sposób mierzenia panicznego wzbudzenia: Cykl spalania a kultura ludowa — Silnik Narodowy, jeszcze spalinowy. — „Jest polskim tańcem dworskim, choć jego

Liberum voveo!

Dajmy spokój Angielczykom . Pan Premier wyśle raport i my, tu na lądzie, już jutro będziemy mieli a clear overview of the current situation na zamieszkiwanym przez nas odcinku „wschodniej flanki”. Proszę tylko nieco uważać na rytuały polityczne. W kraju tak nasyconym siłą poetyckiej wyobraźni łatwo można stać się częścią mitu i bardzo długo poniewierać się między ostrymi cieniami mgły. Nawet jak człowiek myśli (że myśli) pragmatycznie i korzysta z przysługujących praw. Boris Johnson/PAP/EPA/ANDY RAIN niczym nasz poseł z Upity. Profesor Joachim Śliwa szukając mumii (wiadomo, egiptolog musi) zestawił bardzo pouczającą i emblematyczną historię pośmiertną „posła z Upity” (dziś: wioska Upyté, niecałe 300 osób, tyle ile w jednym wieżowcu), który pierwszy w dziejach Rzeczpospolitej zerwał sejm

Wimbledon Time

„We win Wimbledon,’ says Russia tennis chief after Rybakina triumph”. Są wakacje, poćwiczmy logiczne myślenie. Mr. Smith pomyślał o czymś w chwili kiedy wskazówki Big Bena wskazywały za pięć dwunastą. To samo – przedziwnym zbiegiem okoliczności pomyślał Herr Schmidt stojąc na Alexanderplatz. Wskazówki jednego z dwudziestu czterech zegarów odpowiadających wszystkim strefom czasowym, pokazywały za pięć dwunastą. Her Schmidt stał akurat pod tarczą odpowiadającą czasowi w Berlinie (Central European Summer Time, Berlin, GMT+2). Pani Kowalska uświadomiła sobie dokładnie to samo rozglądając się po zatłoczonych Sukiennicach w momencie, kiedy trębacz już otwierał okienko na wieży Mariackiej. Znak, że zbliżało się południe w Krakowie. Ta sama myśl przemknęła przez głowę pana Fieraru drepczącego z

Kontekst poza granicami wyobraźni. 5inLodz – cum contextum na W20.

„Dla każdej osoby bogatej musi istnieć coś, co wyjaśnia jej bogactwo: cechy dziedziczne, spadek, chciwość, inteligencja, fałszywość, wykorzystywanie biednych, bycie we właściwym miejscu o właściwej porze, posiadanie wysoko postawionych przyjaciół, łut szczęścia, napad na autostradzie czy co tam jeszcze. To, jakie rzeczy prowadza do bycia bogatym, jest, rzecz jasna, silnie zależne od kontekstu. To właśnie ze względu na różnice kontekstu nikt z nas nie ma obecnie szans, by wzbogacić się metodami Czyngis-chana, (całkiem innymi) metodami potomków Andrew Carnegiego czy (jeszcze odmiennymi) Liberacego, i tak dalej. Zatem skrajna wrażliwość na kontekst sposobów stania się bogaczem sprawia, że nieprawdopodobne jest istnienie teorii zostania bogaczem (wbrew temu, do czego starają się nas przekonać

Słuchanie i granie muzyki Bacha nie ma w czasie upałów znaczenia z punktu widzenia termodynamiki.

Dobrze utemperowane ( Wohltemperierte ) drgania przenoszą energię, ale nie są przecież w stanie nic zmienić. Nie ochłodzą, nie ogrzeją nawet o pół stopnia. Brzmiące najgłośniej nie powstrzymają topnienia lodowców, powodzi, ani letniego gradobicia. Nie przyniosą ulgi i ratunku żadnemu wymierającemu gatunkowi oprócz homo sapiens (i to też żyjącemu na obszarze Zachodu ). Wyjaśnienie tego doświadczenia nadal jest poza naszym zasięgiem. Bo bezsprzecznie słuchanie Bacha potrafi i ochłodzić, i ogrzać, przynieść ulgę. Niektórzy piszą, że nawet uratować. Kiepsko radzi sobie racjonalność z wyjaśnianiem naszych osobistych doświadczeń. Słowa takie jak: harmonia, piękno, metafizyka nie nazywają niczego co da się traktować jako przyczynę realnie odczuwanej zmiany. Unus mundus , świat bez szczelin

Znacie tu kogo w Łodzi?

Co powinno charakteryzować napastnika? Skuteczność. Najbardziej skuteczni potrafią wręcz zaskoczyć. Robert Lewandowski znalazł moment i własnoręcznie (nie własnonożnie) przepisał zdanie z Ziemi Obiecanej. Które zdanie? Celne, krótkie, ironiczne. „Znacie tu kogo w Łodzi? ” Zasada skuteczności obowiązuje także w piłce nożnej. Skuteczność nie tylko w strzelaniu bramek, ale skuteczność w utrzymywaniu uwagi widzów na własnej sylwetce. To decyduje o pozycji, przebiegu kariery, możliwości wpływania na bieg gry, nie tylko na boisku. Skuteczność powiązana jest z wszechstronnością, z podzielnością uwagi, z wyczuciem chwili i rytmu zdarzeń. Kiedy wykonujecie gest, zakończony znakiem zapytania, do końca nie wiadomo, w którą stronę się to potoczy. I o to, mniej więcej w tej grze chodzi. Tak wygląda

Jesteśmy gatunkiem, który potrafi się zgubić nawet w tym co sam wcześniej wymyśli.

Pierwsza i ostatnia litera: Alfa i Omega są biblijnym symbolem panowania nad początkiem i końcem. Ale jest to atrybut boski. Dla nas niedostępny. Dookoła nas kłębi się żywioł liter wszystko komplikujących, dzikich, nieposłusznych. Cały miejski, tętniący życiem alfabet. Czyli coś dla architektów. Piętnaście lat temu zaprosiliśmy do Łodzi Roba Kriera, żeby pomogł nam „pozszywać” nasze mocno poszarpane miasto w samym centrum. Krier: „Ludzie nie są masą, są jednostkami”. Czemu Nowe Centrum nie stało się tętniąca dzielnicą Łodzi mimo takiej kasy? Nie są to porządki nawzajem się wykluczające. W „odzyskanym środku” mogą się spotkać wszystkie otaczające go indywidua, wszystkie zazwyczaj stroniące od siebie obszary, mody, grupy, subkultury, fankluby. Nie znaczy to, że muszą to robić, ale mogą

Wyjątkowo przydatna sprawność kamuflażu własnych braków.

Dawno, dawno temu, w 1976 roku Leonid Sokołow wystrugał z drewna okulary. Nazwał swoją pracę: „Projekt okularów dla każdego radzieckiego obywatela ” . Zniknął Związek Radziecki, pozostała potrzeba kontrolowania pola widzenia innych. Niestety, pojawiły się też technologie, które pozwalają bardzo podobne okulary o zawężonym polu obserwacji produkować na masową skalę. Można je dziś dostać za darmo (w gratisie, od ręki). Korzystajmy: дизайнерские очки для хорошего гражданина. Tych metalowych – kamuflujących (ostatnio mocno lansowanych przez rosyjską armię dla każdego żołnierza) zdecydowanie nie zamierzamy promować. Warto natomiast poszukać śladów potrzeby majstrowania przy okularach. Wyraźnie można na nią trafić w śladach konstrukcji wizerunku jednego imperium na obszarze drugiego. Zdolność

Duzia woda, duzia loda – bynajmniej nie dno. Coś dla naszych Atlasowych kolegów z „Lodzi” Kaliskiej.

Potencjał kabaretowy dopiero co uruchomionego Krajowego Repozytorium Obiektów Kultury i Nauki zachwyca. Po wpisaniu w wyszukiwarkę Świetlicki Marcin błyskawicznie pyta czy aby na pewno nie chodziło o „świetlicę pułkową”, proponuje obejrzenie „młodzieży w świetlicy” albo „defilady na ul. Święty Marcin”. Czapki z głów, szacun, mało który poeta ma tak szeroki rozrzut skojarzeń jak ten, w zamyśle integrujący kulturę i administrację, rządowy portal. Będzie go można używać do grania w kawiarnianą gierkę paryskich surrealistów cadavre exquis. A jeśli administracja zacznie go szerzej wykorzystywać to rychło żyć będziemy w kraju dorównującym wizjom Sławomira Mrożka. Co ważne, portal jest nader stabilny, już drugą dobę na stronie głównej szturmuje husaria, ani na jotę nie zmieniając kierunku

Ciekawe wystąpienie ministra Raua w Berlinie.

Rau spotkał się z Annaleną Baerbock, minister spraw zagranicznych Niemiec, pewnie po to, by prosty plan wysłania czołgów z Polski na Ukrainę i z Niemiec do Polski nie zatrzymał się w połowie drogi. Niemcy piszą o wahaniu w kwestii Ringtausch mit Polen. Biorąc pod uwagę jak symbolicznie można rozumieć Ringtausch (równie dobrze może to być odpowiednik: a revolving change/wymiany zwrotnej, jak i wymienienie się obrączkami), kwestia jest znacząco napięta. Niby wszyscy w Europie dawno są ze sobą „po słowie”, ale nie po geście. Rytuał zatrzymał się, zamarł. Stąd wynika upiorna bezsilność UE maskowana paplaniną ( parletré ). Język powszechnie zrozumiały, język znaczeń wynikających wprost z obrazu, język magiczny oparty jest na tożsamości słowa i gestu. Jeśli między jednym a drugim pojawi się

The 75th Festival de Cannes. I dobrze, że jest Łódź.

Festiwale filmowe. Wielkie, znane, z tradycjami. Festiwal w Cannes to kwintesencja Zachodu i jego zdolności do wchłonięcia i przyswojenia wszystkiego na raz. Obok siebie nieskończony, dokumentalny Mariupol 2, reżyserowany przez Mantasa Kvedaraviciusa (zginął w Mariupolu 2 kwietnia, zastrzelony przez rosyjskich żołnierzy) i Top Gun Maverick (reżyseria Josepha Kosinski). A pomiędzy, jak to na festiwalu: brawa, aplauz. Który film wygra, który zrobi niesamowite wrażenie, „wbije w fotel”? Dobrze jest wrócić po festiwalu do Łodzi. Bo Łódź jest jak łącznik na wszechogarniającej osi Wschód–Zachód, jest miejscem gdzie prędzej czy później spotkamy się wszyscy, wszyscy fani fajnego świata XXI wieku. Bo w Łodzi czujemy i siłę, i niemoc aplauzu. Aplauz to uniwersalny łącznik maskujący „niezręczność”

RE:GENERACJA maglownic – Samochód marzeń Adama Klimka.

Myślano, myślano, aż wymyślono. Hasłem festiwalu designu w 2022 rok była (ta): RE:GENERACJA . Dobrze jest zacząć od drobiazgu, od detalu, od czegoś z czym łatwiej sobie poradzić. Po co dwukropek? Co daje, co wnosi w zastaną sytuację? Czyżby „graficznie” wyróżniał? Pierwszym odruchem zachodniej, analitycznej mentalności, jest podział na mniejsze, łatwiejsze do manipulacji elementy. Dość trudno wykonać rzetelną analizę bez pofragmentowania analizowanej rzeczy. Synteza może być równie groźna jak przymus analizowania wszystkiego dookoła, niemniej ten drugi nawyk wytwarza mikro-, nano-, pikoznaczenia, designerskie fajerwerki oświetlające przyszłość równie stabilnie jak iskra w zapalniczce (uwaga metan!). Takie mikroznaczenia, jednorazowe sensy wcześniej czy później odkryjemy wewnątrz drobinek