Idemy

Jesteśmy poniżeni formą, ale świetnie po-in-formowani

„Człowiek nie może wyrazić siebie na zewnątrz nie tylko dlatego, że inni go paczą – nie może wyrazić siebie przede wszystkim dlatego, że tylko to, co w nas już uładzone, dojrzałe, nadaje się do wypowiedzi, a cała reszta czyli właśnie niedojrzałość nasza, jest milczeniem. Wobec czego forma będzie zawsze czymś dla nas kompromitującym – jesteśmy poniżeni formą.(…) I na koniec, czyż człowiek będący zawsze poniżej wartości, zawsze skompromitowany (tak dalece, że być człowiekiem to znaczy być „gorszym”, gorszym od tego co on sam wytwarza) nie poszuka wyładowania swego życia psychicznego w sferze jemu właściwej, to jest w sferze tandety?” Witold Gombrowicz, Dziennik 1953 – 1964, 1957 [22] , Kraków 2011, s. 342. Wybraliśmy formę nieoczywistą, pięciodzielną. Zbieramy i przyglądamy się w milczeniu

Calculemus!

Jesteśmy optymistami, dlatego rozglądamy się za jakimś rozległym i raczej suchym płaskowyżem. Poważnie traktujemy plany i dlatego czasem działamy zgodnie z hasłem młodego Leibnitza: Calculemus ! Na Ziemi żyje ok. 7,7 miliarda podobnych do nas. Wcześniej czy później zapytamy ich o 5 najważniejszych książek w ich życiu. Z pewnością grubo miliard odpowie, że niczego takiego w życiu nie spotkali. A biorąc pod uwagę, że czytanie staje się zajęciem elitarnym i anachronicznym, zanim zdążymy to pytanie zadać może nawet połowa tak odpowie. Biorąc pod uwagę czas jaki upłynie, przyrost populacji, jej geograficzny i kulturowy rozkład przyjmijmy, że 4 miliardy ludzi miało w ręku więcej niż 5 książek. Jesteśmy optymistami, co się stanie jeśli wszyscy oni zgodzą się podarować swoje najważniejsze

Liczby są ważne, ale nie potrafią opisać świata ludzi.

Pracujemy nad uporządkowaniem tego, co mamy. To jeszcze trochę potrwa. Ostatnio odkryliśmy, że nikt jeszcze nie dał nam żadnej książki Alaina Robbe-Grilleta! Dlaczego akurat to nas zdziwiło? „Tekst jest zorganizowany w pięć części zwanych „przestrzenią” i kwalifikowanych zgodnie z ich liczbą porządkową, poprzedzoną rozdziałem o nazwie INCIPIT (na 5 stronach), po którym następuje rozdział o nazwie CODA (również na 5 stronach)”. To fragment opisu jego powieści z 1976 roku Topologie d’une cité fantôme . Nie jesteśmy numerycznymi fetyszystami. Liczby są ważne, ale nie potrafią opisać świata ludzi. Gdyby było inaczej, nie zbieralibyśmy kartek zadrukowanych literami, tylko kalkulowali. W posłowiu do Domu schadzek Robbbe-Grilleta wydanym przez Czytelnika na początku 1967 roku towarzysz Adam

Egipcjanie czytali uważnie po śmierci.

Czytali księgę: Prt M Hrw. Brzmi dziwnie, bo jest stare. Dziś wymawia się to mniej więcej tak: peret em heru. Najlepiej zachowany egzemplarz o długości dokładnie 9,70 metrów znaleziono w grobie (KV46) Juja i jego żony Tuju w Dolinie Królów w 1905 roku. Co się zmieniło od tego czasu? Wszystko, ale rzeczy najważniejsze i drobiazgi są takie same. Juju, kapłan boga Min pochodzący z Ahmin jeśli czytał, robił to przewijając tekst podobnym gestem jak my pochylając się nad smartfonem. Ten Egipcjanin z czasów XVIII dynastii, jak współczesne nastolatki nie wyobrażał sobie, że tekst można przekartkować. Nie było jeszcze kartek ani kodeksów. Rzeczywistość, tak jak dziś wydawała się jednym ciągłym pasmem zdarzeń: flow, wylewem taktowanym rytmem dni i nocy. Tytuł księgi brzmi: O wychodzeniu za dnia [

Odradzanie się społeczeństwa feudalnego

Niezależnie od tego, jaki model sprawowania władzy będzie najbardziej rozpowszechniony w pierwszej połowie XXI wieku rola re-prezentacji będzie rosła. Re-presentatio to pojęcie tak samo podstawowe dla władzy, jak dla ludzkiego sposobu myślenia. Stąd ciągłe podejrzenia, że pewne sposoby myślenia niezależnego są niczym innym jak knuciem przeciw władzy: crimen laesae maiestatis. Obszar, na którym można będzie manifestować niezależność myśli będzie raczej się zmniejszał. Głównie dlatego, że władza re-prezentuje się dziś wyłącznie poprzez media i technologię. I to ona, jako silniejsza wygra rywalizację o dominację nad mediami. Obserwowane już dziś tendencje do rozbudowywania sposobów manifestowania prestiżu są zaskakująco archaiczne, przypominają odradzanie się społeczeństwa feudalnego.

Mam oko do celebrytów

Pewnego razu gdy T.S. Eliot wsiadał do taksówki, miał usłyszeć od kierowcy: „Jest Pan T.S. Eliot”. Zaskoczony pytaniem poeta zapytał taksówkarza, skąd on to wie. „Ach, – rzekł kierowca – Mam oko do celebrytów. Nie dalej jak wczoraj wieczorem przyjąłem kurs od Bertranda Russela, i zapytałem go: „No, Panie Russel, o co w tym wszystkim chodzi?” I wie Pan, że nie potrafił mi odpowiedzieć?” (John Naughton)

Roman Opałka. Idea zrodziła się w czasie wielkich przełomów.

W tym czasie Henryk Stażewski mówił: “Największą szybkość mają myśli: skąd się biorą i dokąd pędzą, nikt nie wie. Gdyby ci się udało uchwycić jedną myśl, będzie to sztuka.” Przekonany jestem, że idea Opałki została w podobny sposób uchwycona. Jego stanowcza decyzja umożliwia nam penetrację w niezidentyfikowanych wymiarach. Dzięki tej decyzji otworzył sobie uniwersum, aby w nim zaistnieć. W nim znajduje możliwości zbliżania się do istoty nieskończoności. Eugen Gomringer swoją z dwóch stron drewnianą książką, zatytułowaną “Niekończące się zdanie”, swoim wewnętrznym “ty” mówi wszystko. Tylko “ty” ma prawo o sobie mówić, ponieważ nikt nie może zaistnieć w “ty”. Powstaje pytanie, dlaczego zmagamy się szukając słów, którymi nic się nie mówi?