Idemy

Nie, to nie w Łodzi

To nie na Włókienniczej. To, jako żywo, jest globalna wersja wspólnej pamięci. Dziwicie się, bo jest radosna, twórcza, pełna inwencji, tryskająca świeżością skojarzeń. „W latach siedemdziesiątych Nowy Orlean starał się pobudzić inwestycje w coś, co później stało się znane jako Warehouse District. Oczekiwano, że Piazza d’Italia wywoła falę inwestycji w Warehouse District i w całym śródmieściu Nowego Orleanu, wzbudzi zainteresowanie śródmieściem.”(…) „In 1974, Charles Moore, a prominent contemporary architect, former dean of the Yale School of Architecture and a proponent of a witty, exuberant design language later termed postmodern architecture was approached to help realize the vision of New Orleans’ Italian-American community. In close collaboration with three young architects then

Rzeczy ważne są proste, bardzo proste

Święta, ich długa, mechanicznie, rytualnie powtarzana tradycja, tak stara, że nie pamiętająca już, co właściwie odróżnia chronos od aionu i kairosu, skoro wszystkie trzy słowa nazywają czas, unieważni próby pokazania, że sytuacja jest wyjątkowa, nadzwyczajna, dramatyczna. Święta są w tym aspekcie jawnie niesprawiedliwe, sprzyjają atakującym, wprowadzającym zmiany. Święta uspokajają, otulają, nucą: lulajże, lulaj. W święta dowolnie wielką grę ogląda się z większym dystansem, w sytym zamyśleniu. Jeśli gra was wciąga, jeśli identyfikujecie się z kimś grającym, przygotujcie się na baaardzo długą, mimetyczną relację z rozgrywki. Będzie takich pasm – zdarzeń, przyczyn, skutków, perypetii, epizodów – tyle, ile grających. Nie da się z nich spleść czegoś spójnego. Tak, jak nie sposób grać na

Tunel w środku łodzi brzmi jak pomysł z filmu przygodowego

Nie szkodzi, w Łodzi przyzwyczajeni jesteśmy do masywnych fabularnych fantazji i ich beztroskiego wyświetlania. Oswoiliśmy się z nimi, oswoiliśmy się na nowo już w XXI wieku. Miasto ma swój rytm, już nie ten dawny, na trzy zmiany, ale nadal w starym tempie: „do upadłego”, „na akord”. Łódź płynie, Łódź nie tonie. Łódź usiłuje nawigować pomiędzy mocno czasem wzburzonymi bałwanami. Łódź nie jest filmowa, każdy, kto choć raz tu był, doskonale wie jak bardzo jest nie filmowa. Łódź jest normalna , chce tylko dopłynąć. Jak najprościej, bez kinowych zwrotów akcji. Czy kolejny raz zostanie z imaginacyjną konstrukcją z patyczków, paseczków i wstążeczek zamiast z solidnym wiosłem w garści? Zobaczymy, Łódź to miasto łatwowierne, ufne, zapatrzone w projekcję – lepiej nie sprawdzać, jak się zachowuje

W Łodzi tempo zdarzeń jest szybsze, czasem błyskawiczne

I bardzo dobrze, dzięki temu potrafimy się odnieść do kolejnych zaskoczeń, jakie niesie codzienność. Minął rosyjski „Dzień jedności”, z zaakcentowanym łódzkim wątkiem w artykule D. Miedwiediewa. Rosjanie mają 4 listopada – rocznicę wygnania z moskiewskiego kremla „polskich interwentów” My mamy 11 listopada. W tym roku mieliśmy parę rzeczy do zrobienia. To, jaką strużkę historii lubimy najbardziej nie jest aż tak istotne wobec wyzwań, jakie przyniósł rok 2023. Róbmy swoje, za rok, dwa tylko łowcy memów będą pamiętali o „zabetonowanym” na Legionów autku. Oby podobnie było z kremlowskimi perspektywami na przyszłość Europy. A jeśli ktoś potrzebuje jak powietrza odniesienia do historii, dla własnej wolnej egzystencji niech spojrzy uważnie, jak na zdjęciu z 1934 (wyszperanym przez kremlowskich

Znamy nie jedną pięciolatkę

Nie taką z warkoczykami, tylko taką, o której mówiło się z obawą na naradach, akademiach, plenach jako o planie pięcioletnim, który musi zostać zrealizowany. Socjalizm miał perfekcyjnie biurokratyczne plany. Dzięki temu przyszłość była czymś udomowionym, co zawsze wiedziało, z czym nie wyskakiwać z głupia frant. Jak jest teraz? Całkiem nieźle! Sądząc po ewolucji sylwetek Ludzi Roku wybieranych i ogłaszanych przez Times będzie jak kiedyś. Żadnych pandemii, żadnych ekologicznych lęków, żadnych wojen. Każdy, mniej lub bardziej systematycznie i planowo będzie robił swoje, a w wolnych chwilach gapił się na piosenkarki, aktorki, gwiazdy i obłoki srebrzyste w tysiącu kanałów. Brzmi nieźle, prawie jak kolejne plany pięcioletnie z PRL-u. Grafika od lewej: okładki magazynu Times z lat 2019, 2020

Jak umarła klasa?

Jak przyzwoity, nadal czytający, lekko konserwatywny (ale bez przesady) inteligent ciężko pracujący ma obejrzeć przeróbkę, krotochwilę (wulgarną – vulgaris znaczy przecież po łacinie tyle co zwykły, pospolity, codzienny, znany) z transmisji Obrad Wysokiej Izby? Jak ma nie stracić kontaktu z najbardziej żywotną, elementarną, ludyczną warstwą narodowej kultury (doskonale przecież pamiętamy jak ten problem gnębił Wyspiańskiego sto dwadzieścia lat temu), a zarazem nie udać się na wewnętrzną emigrację (to ryzykowne dziś, mogą potem już nie wpuścić z powrotem)? Jak nie stracić wiary (ojców) w objawione prawdy: w rewitalizację, modernizacje i skokową demokratyzację ukochanej naszej Itaki? I takie pytanie będzie nas często gnębiło, w epoce gwałtownie rosnącej popularności maszynek potrafiących

Spacerujmy odwzajemniając szczery uśmiech każdego napotkanego bałwana

„W okresie zalegania śniegu wystrzegaj się stromych stoków i nie wchodź do niebezpiecznych żlebów, którymi mogą zejść lawiny śnieżne.” Nie ma co udawać. To bardzo przydatne pouczenie. Nawet jak powstanie CPK w środku Polski, która może być krajem wybranym, pozostaniemy gatunkiem mało lotnym. Teraz, w obliczu fali mrozu trzeba twardo spojrzeć prawdzie w oczy: ludzie nie potrafią latać. Ani jeden z nas. Przed lawiną nie damy rady odlecieć. Nikt. Nawet ci z hodowli w wojskowych laboratoriach do zadań najspecjalniejszych sami z siebie, o własnych siłach nie latają. Mimo to jakoś sobie radzimy, nawet zimą. Mniejsza o armię dronów precyzyjnie dostarczających gorącą café latte i spersonalizowany granat pod wskazany adres. Radzimy sobie bo w odróżnieniu od bardziej lotnych gatunków natychmiast

To nie była transmisja z Ligi Mistrzów,

choć ekran był naprawdę duży (nawet jak na standardy Atlasa). Nie sprzedawaliśmy chipsów, nie zasiedliśmy przed ekranem. W ramach abonamentu igrzysk się nie udostępnia. To był zaledwie skromny pokaz w naszym mieście. Demonstracja. Zresztą nie chodziło o to, jak dużą i wypasioną wersją ekranu dysponowaliśmy. Szybko dotarło do nas, że wpatrujemy się, że wszyscy razem wpatrujemy się w to samo lustro. To bolesny, a jeśli trwa za długo – bardzo niebezpieczny rodzaj spojrzenia. Ludowa mądrość zawsze przypominała, że „złe oko” to początek kłopotów. Co robić, kiedy zaczyna do nas docierać, że takie właśnie oko dostrzegamy nie na ekranie, ale w lustrze? W takim obrazie nie ma co szukać zapowiedzi następnego – jeszcze ciekawszego – sezonu, jest tylko ten sezon. Jest trudne i niebezpieczne teraz

Gołe kolana na wizji. Kto wie czy to nie przesądziło o zwycięstwie opozycji?

Sądząc po minie dziennikarza emocje wtedy rządziły już wszystkim. W listopadzie nam przeszło. Spróbujcie sobie (jeszcze w październiku) wyobrazić gołe kolana Prezesa. – Radzę czytać Hrabala. – przekonywał nas wiele lat temu Jerzy Owsiak. Do naszej Biblioteki 5inLodz.pl książki Hrabala jednak nie ofiarował. Może właśnie przez gołe kolana… – Kiedyś książek nie kupowało się, książki się zdobywało. Stało się w kolejkach, szukało na bazarach – mówił Jurek Owsiak. – Wasz pomysł jest super, te książki niosą w sobie cały ładunek czasu. I nabiorą rangi eksponatu. I tyle. Biblioteka 5inLodz.pl rośnie, książki nabierają z wiekiem rangi eksponatu. Nie mamy Hrabala, nie mamy też innych. W bibliotece posiadamy (także czytamy) Dzienniki Eliadego. I są tam fragmenty jak ulał pasujące do naszej sytuacji

Czy ktoś wie, jakie melodie gwiżdże przy robocie Mateusz Morawiecki?

Czy Penderecki gra lepiej niż ostatnio Lewandowski (w kadrze)? Czy da się w 2024 dostać grant na zrekonstruowanie jego partytur, oczywiście przy użyciu AI? Poplotkujmy. Tylko plotkę można przeciwstawić tężejącej jak beton pamięci zbiorowej, pamięci kultury o rozmiarach i różnorodności podobnej do pasa startowego, na którym wypisano zgrabnymi literami w słusznym rozmiarze: Wspólne Dobro + Pamięć Narodu . Dzięki temu jest to rodzaj pamięci, z którym idzie nam gładko. Kiedy trzeba przypominamy sobie wszyscy o jakiejś postaci, najczęściej nigdy osobiście nie spotkanej i zaczynamy pisać rozprawkę na zadany, rocznicowy temat. Tak wygląda schemat działania mediów interesujących się kulturą. Gdyby jakimś cudem taką sylwetkę dało się postawić pośrodku tego aeroportu narodowej pamięci, skąd ciągle

To co fundamentalne, to co konstytutywne, powinno być proste

Powinno być ewidentne dla wszystkich, skoro odnosi się, podtrzymuje, obejmuje każdego i wszystko, nie powinno samo nikomu przysparzać kłopotu. Co powinno być, „ a nie jest, nie pisze się w rejestr”. Chyba z tego powszechnego, ludycznego przekonania bierze się językowa i funkcjonalna martwota wielu konstytucji. Im bardziej erudycyjni, nie pozbawieni głębokiej i rozległej jurysprudencji konstytucjonaliści doprecyzowują brzmienie i wykładnię konstytucyjnych artykułów, tym słabiej majaczy idea konstytucji w rzeczywistości codziennej. Rzeczywistości redukującej co się da, do prostoty rozgrywki o wszytko. Do gry szybkiej, twardej, tak oczywistej, że oczy same otwierają się nam szeroko ze strachu. Czy banalna, powtarzalna czynność prze-pisania fragmentu tekstu, który już wydrukowano w

Przedwyborczy tydzień marginalizuje seks

W sytuacji długotrwającej niepewności większość gatunków rezygnuje lub znacznie ogranicza aktywność seksualną. Porównawcze badanie poziomu seksualizacji obrazów w drugiej połowie XX wieku i w ikonosferze tej dekady może być wyraźnym dowodem zmiany równie niewygodnej (pozbawionej sex appealu ) do zauważenia jak globalne ocieplenie. W obydwu przypadkach nikt tego nie chce. A na wybory trzeba iść. Za tydzień zaczną znikać z pejzażu tak malownicze, tak znaczące, tak rozbudzające skojarzenia i emocje nazwiska. Kiedy patrzy się jak przypadek, czy konieczność ustawia obok siebie kandydujących trudno powstrzymać się przed myślą, że jeden tylko Franciszek Bohomolec wiedział by, jak z takich koincydencji pouczającą komedyjkę ułożyć, dla wspólnego dobra i poprawy Rzeczypospolitej. Ten lekko

Nie ma się co śmiać! Łódź to Łódź! Zawsze była w awangardzie zmian, które stopniowo obejmowały resztę kraju

Zakończył się 34 Festiwal komiksu i Gier w Łodzi. W 1991 roku, w chwili, kiedy nikt nie wiedział jak będzie wyglądała nowa, „zachodnia” rzeczywistość w Łodzi pojawił się Ogólnopolski Konwent Twórców Komiksu . Komiks to forma okcydentalna, dziś obecna wszędzie, ale nadal kojarząca się z Zachodem, z jego zanurzeniem w nadmiarze obrazów. Tak charakterystyczne dla okcydentalnej mentalności cechy jak ironia, skłonność do prześmiewczego „ przerysowywania” dowolnego obrazu rzeczy doskonale wyrażają się w komiksie. Komiks jest rodzajem gry z tym, co zastane, co ustalone, co nienaruszalne. Jest trochę bajką, trochę bujdą, trochę dosadną trafnością. Jest formą narracji w tym samym stopniu, co formą wizualną. Co chwila, zauważmy, że taki czy inny zupełnie „poważny” fragment codzienności zaczyna

Co powiecie na chwilę niemoralnie odprężającej lubieżności? Wiadomo, trochę się należy…

Ale wiadomo też, że trzeba się potargować. Jak w handlu – trzeba mieć refleks. Można być za, można przeciw, każdy (dla każdego) znajdzie w takiej konwencji choćby niewielką, satysfakcjonującą rolę dla własnej fantazji. Samemu trzeba szukać chwili ulgi pośrodku bitewnego pejzażu kampanii dookoła. Mamy to przetrwać, wybrać rozsądnie i mieć siłę na własne plany po wyborach. Od tego zależy więcej, niż od samych wyborów. W gratisie, na koszt Atlasa Sztuki i wspólnej wyobraźni. Sprzedajmy Polskę! „Sprzedawanie Polski”, biorąc pod uwagę rozbiory, to temat doskonały dla piszących doktorat na przykład z ikonografii XIX wieku. Motyw krótko sformułowany, działający jak podnieta. Wiek XIX (a więc z naszej perspektywy już po sprzedaży) scalił przy pomocy pary i handlu Europę. Nie inaczej było w naszej

Wszystko może zmienić się we wszystko: miasto w łąkę, wilk w baranka, małe w ogromne, martwe w żywe, złe w dobre

Czy nie taki rodzaj transformacji wyświetlany jest na łódzkich fasadach? Warto wyraźnie od początku mówić, że to festiwal podobny do teatru, który Grotowski nazywał zwyrodniałym rytuałem, zwyrodniałym, bo w dawnych rytuałach nie było widzów, byli tylko uczestnicy. W tym roku, możecie prosto z festiwalu pójść w jedno jeszcze ciemno miejsce: do kina (kiedyś to w Łodzi były kina…). Pójdzcie na Doppelgängera. Sobowtóra Jana Holoubka. W takim mieście, które samo nie wie kim jest, kim chce być, gdy wzorem starszych miast dorośnie to pomysł niezły. Mogą się wam jak greckiemu epoptcie nagleotworzyć oczy, Łódź to nie miasto, to, po łódzku mówiąc, Doppelgänger der Stadt. Nic pewnego, nic namacalnego, raczej feeria rozbłysków i projekcji. Całkiem udany model współczesności, oswajajcie się. Miasto

Nie dogadamy się dziś kim był i kim jest Wałęsa

Zostawmy to kiedy dzieją się rzeczy nie do wyobrażenia. 29 września 2023 Lech Wałęsa skończył osiemdziesiąt lat. Elektryk z uprawnieniami, który kilka razy bez żadnych uprawnień podpisał coś w imieniu większości. Nieoczywisty dla historii Europy po roku 1945 splot pisma i ducha, splot przeniesiony nie wiadomo w jaki sposób wprost z biblijnego kontekstu wywrócił zimnowojenny porządek świata. Za chwilę od naszych postawionych na kartach do głosowania znaczków znów zależeć może więcej, niż przychodzi nam do głowy. Ot, żarcik losu. Osoba biorąca udział w konferencji prasowej Wałęsy w Londynie w 1991 potwierdza, że Wałęsa powiedział tam dwie rzeczy, z których tylko żart o szukaniu żony w zbyt obszernym królewskim łóżku podchwyciła i nagłośniła angielska prasa. Druga uwaga Wałęsy pytanego o

Gdynia, Gdynia, Gdynia (FPFF 48) a nasze wygrały w Łodzi

W Atlasie Sztuki nie wyświetlamy filmów fabularnych. Nawet jeśli wiadomo (jeszcze przed premierą), że może to być dzieło, które zostawi w kulturze wyraźny ślad. W Atlasie Sztuki często pokazywaliśmy filmy dokumentalne. Filmy fabularne „wyświetla się i rozgrywa” na festiwalach. Dopóki trzymamy się reguł przyjętych przez taką czy inną branżę, wszystko jest na swoim miejscu. W Gdyni rozwinięto czerwony dywan, przyjechały gwiazdy i znane w branży postacie, ukazały się medialne relacje podgrzewające atmosferę rywalizacji o nagrodę Złotych Lwów. Wszyscy w takiej sytuacji wiedzą co i kiedy mają robić. Kto ma się uśmiechać, kto nie wchodzić w kadr pracującym ekipom, kto ma się z niesmakiem dystansować, a kto i jak długo z autentycznym ożywieniem perorować w czasie wywiadu o szansach dla polskiego

Przy stanie 23:23 asa zaserwował Kochanowski

Rzeczy rozstrzygające dzieją się szybko, nawet jeśli patrzącym z boku wydaje się, że trwa to w nieskończoność. Jak w malignie, jak w jednym spazmie. Dzieją się nie wiadomo jak, zawsze . To warto zobaczyć, to dodaje sił, ale jak to opisać nie bawiąc się w relację „na żywo”? Siatkówka jest wielka! Dzięki sztywnym, skomplikowanym zasadom siatkówka na pewnym poziomie bezczelnie zaczepia literaturę. Kłopot w tym, że literatura też powinna być na pewnym poziomie. Wielka. Szukając skutecznego przyjęcia takiej atomowej rozgrywki spróbujmy w usta Leona włożyć krótką pomeczową wypowiedź na gorąco. Leon (patrząc prosto w mikrofon): „Zaprawdę w ciałach naszych światłość jakaś wielka Balsamująca ciało – formy żywicielka, Uwiecznica… promienie swe dawała złote(…)” Trzymająca mikrofon: „ Dziękuję za

Trzeba odpoczywać.

Jak często się da, trzeba robić przerwy w oglądaniu nad podziw wyrazistych, wielkoformatowych twarzy i postaci krajowej sceny. Zostaną z nami co najmniej do połowy października. A przy pewnym stopniu znużenia i poirytowania większość z nas myśli i decyduje jednak ciut gorzej. Dlatego ważne są przerwy, w których można się oderwać od tego, co blisko. Jest okazja, żeby oderwać się w kosmicznym wymiarze. Indie wylądowały na Księżycu. Nie całe, póki co, chociaż mina indyjskiego premiera zapowiada wiele. Każda silna, skuteczna władza w XXI w pewnym stopniu opiera się na rakietach (niekoniecznie uzbrojonych). Nic nie zapowiada, że będzie można sprawować władzę opartą tylko na programach i technologiach pomagających wyrównywać różnice społeczne, promować zachowania prozdrowotne, wspierać kulturę

Gra o wszystko

Tempo pojawiania się kolejnych komentarzy, artykułów, reklam odnoszących się do jednego epizodu z podobno nudnego meczu piłki nożnej jest godne uwagi. Najwyraźniej kultura, w jakiej żyjemy, jest dobrze skonfigurowana, czuła, szybko reagująca na okazje pozwalające na zwrócenie uwagi na własne produkty. To dobrze, jest to argument ( argumentum ad populum , jak to na stadionie) świadczący, że żyjemy w zachodniej rzeczywistości, w skomplikowanych, długich łańcuchach symbolicznych znaczeń, w większości nastawionych na zysk, na pragmatyczną racjonalność. Łatwiej będzie nam poradzić sobie z próbami straszenia, że wszyscy możemy znów trafić w sam środek dantejskiego pejzażu, „w pół drogi” między Zachodem i Wschodem, raz jeszcze wylądować w środkowoeuropejskim bagnie, w którym ani się człowiek

Film to świetny. Film to straszny.

Przed słonecznym weekendem, w piątek 8 września na zakończenie programu TVP postanowiła przypomnieć Kanał A. Wajdy. Który z czynników zdecydował o emisji, można się tylko domyślać. Z jakiegoś marketingowego powodu stratedzy zjednoczonej Prawicy postanowili przekonać większość obywateli, że w 2023 wojna z Niemcami trwa nadal. Za chwilę, czy nam się to podoba, czy nie, weźmiemy udział w decydującej bitwie. Druga, smutniejsza część filmu wlecze się w upiornym, cuchnącym labiryncie pod miastem. Bohaterowie szukają drogowskazu, wskazówki, napisu, hasła prowadzącego ku życiu. W filmie napisy są dwa: Wilcza i Kocham Jacka . Ten drugi zrobiła pewnie filmowa łączniczka Stokrotka ciągnąca przez ekran rannego podchorążego Koraba. Gdyby Wajda nie nasączył miłosnym sentymentem fetoru historii, wówczas

Tyle się dzieje w te wakacje!

Nie narzekamy na brak niusów. Nieoczywistym, a wartym rozważenia kierunkiem krótkiego wyjazdu może być Płock. Pomijając zachwycające, prawie romańskie drzwi do kolegiaty i podobno jeszcze starszą rzekę, po cichu podgryzającą wysoką skarpę, dobrym powodem wycieczki może być niewielka wystawa Okres przejściowy między poduszką a nożem. Tytuł zdradzający dużą zręczność w układaniu znaczeń i liter z powodzeniem będzie mógł posłużyć pokoleniom politologów dla trafnego nazwania tego lata 2023, w historii gdzieś pomiędzy Starym Państwem a Średnim Państwem , niby nad Wisłą, a zarazem w zaświatowej nierealności wprost ze starożytnego Egiptu. Nawet gdy wydaje się Wam, że u nas zaraz po Starym Państwie od razu będzie Nowe Państwo , na wystawę pójdźcie. Wisi w malutkiej galerii, będącej zakamarkiem

Czytanie zdań z „Listów św. Pawła”

wymaga albo nastroju jak z końcowych scen Odlotu ( Taking Off) Miloša Formana, albo analitycznych zdolności interpretujących komunikaty RPP RP. Mimo to warto ćwiczyć. Najbardziej tajemnicze jest stałe (od tysięcy lat, niezależnie od skali aktualnej wojny) przekonanie, że to, co najważniejsze albo da się spisać, podpisać i zapieczętować, albo – paradoksalnie – rozlewa się i płynie szybciej niż atramentowy kleks, czy ludzka krew. W sumie wszystko jedno, byle by było w końcu hiper . „W archikatedrze warszawskiej odbyło się polsko-ukraińskie nabożeństwo w rocznicę rzezi wołyńskiej.” W wakacyjnym klimacie, w szortach, klapkach, korkach, kwiatach we włosach, można by taką ceremonię skwitować w krótkich słowach. Tym razem nie warto ( https://wpolityce.pl/kosciol/

Łańcuchy pokarmowe w Zamku Ujazdowskim

Podobno ekologiczny rozsądek (szczególnie na Wschodzie) podpowiada by bardzo długo, w milczeniu przyglądać się jak dookoła nas przyroda sobie świetnie radzi. Jak cykl pór roku niezmienny niemal niczym koniunktura w ekonomii po ojcowsku, z surową troską przypomina różnym istotkom, że trzeba sobie radzić, trzeba się spieszyć, trzeba polować na okazję. Zapolujmy na globalny rozgłos stołecznej wystawy w Zamku Ujazdowskim. W tradycji Zachodu ta, wprost z własnej obserwacji płynąca mądrość, wcześnie, już w cyklu archaicznych „mitów o sukcesji” (jak nazywa to Martin L. West) osadziła się w „bajkowej” mitologii. Wystawę zrobił artysta z Melbourne, wystawa zdenerwowała ambasadę Chin, a zainteresowała ambasadę Australii. O czym jest wystawa? Nie ma rady, trzeba wrócić do mitu, zgodnie z którym