Photo Emotion może być bardzo przydatne – paradoksalnie – w obecnym kryzysie zaufania, a także w ciągłym przerzucaniu odbioru sensu świata mediów na postronnego widza. Obserwujący musi w nieskończoność weryfikować autentyczność nie tylko historii, ale również otaczającej rzeczywistości. Podejrzliwie nakręcamy naszą czujność, tracąc zainteresowanie ludźmi wokół.
I w końcu, oddaleni od siebie i osamotnieni, wydajemy się na pastwę manipulacyjnych mediów i polityki. Jeśli istnieje jakieś dobre rozwiazanie tego antropologicznego węzła, to nauczmy się go nie tylko szukać, ale także pokazywać. Nie twórzmy obrazków, których nie będziemy rozumieć – tak jak często nie rozumiemy sztuki, wydarzeń czy zachowań.
Jeżeli nawet tak ma się zdarzyć, to przyznajmy się, że widzimy, iż nic nie widzimy. Nawet jeśli to my jesteśmy tymi, którzy się mylą. Poruszajmy się w kręgu, który sami wytyczyliśmy, i poszerzajmy go powoli, z uwagą.
Twórzmy własne algorytmy lokalnie i omijajmy z daleka te wykreowane przez innych – symulujące człowieka uszczęśliwionego produktem wziętym z półki bez większej uwagi. Photo Emotion szuka czegoś, czego prawie nikt dziś nie szuka: uwagi. W Fundacji Atlasa Sztuki w Łodzi (atlassztuki.pl) od dawna podejmowane są próby odpowiedzi na pytanie, które wydaje się coraz bardziej aktualne dla fotografii i obrazu.
Co pozostaje z fotografii, kiedy niemal każdy obraz można wygenerować, poprawić, przetworzyć lub podrobić? Nie szukamy odpowiedzi technologicznej. Interesuje nas raczej stworzenie bardzo prostego mechanizmu, który wymusza akt zauważenia.
A być może jest to po prostu pierwsza prawdziwa próba odzyskania uwagi jako wartości kulturowej. Zauważenie jest aktem. W Photo Emotion pada fundamentalne pytanie XXI wieku: Co musi wydarzyć się, żeby człowiek naprawdę coś zauważył?
Sześć sekund jest odpowiedzią. Ograniczenie liczby zapisów jest odpowiedzią. Brak lajków jest odpowiedzią.
Rozmowa z opiekunem jest odpowiedzią. To już nie są tylko funkcje aplikacji Photo Emotion. To elementy jednej ważnej próby – eksperymentu.
Fotografia przez dwieście lat uczyła nas zapisywać świat. Być może nadszedł czas, aby znów nauczyła nas go zauważać. To już nie konkurs – to już nasz obowiązek stworzenia młodym Szkoły Uwagi.
Nie szkoły fotografii. Nie szkoły filmu. Nie szkoły mediów.
Photo Emotion jest pierwszą próbą zaprojektowania technologii, która nie walczy o uwagę człowieka, lecz uczy go świadomie ją odzyskiwać – przez bardzo prosty mechanizm: sześć sekund, jeden zapis i konieczność powiedzenia sobie: „właśnie to chcę ocalić.”