Powszechne stało się twierdzenie, że w wyniku zmian klimatycznych średni poziom morza przed upływem wieku ulegnie znacznemu podniesieniu, po części z winy nas, ludzi. Prognozy wahają się o kilkadziesiąt centymetrów do kilku metrów1. Projekt o roboczym tytule Moments Before the Flood (Chwile przed potopem – przyp. tłum.) jest wizualnym badaniem za pomocą fotografii, w jaki sposób Europa radzi sobie z tym trudnym do przewidzenia zagrożeniem. Wybrzeża Europy są obszarami, w których będą odczuwalne jego reperkusje. Jest to strefa, w której stały ląd nie jest już dłużej odbierany jako „stały” jak dawniej; gdzie Stary Świat jest bliski zatonięcia i gdzie przyszłość jest zagrożeniem dla przeszłości. Czy chodzi o skaliste wybrzeża zachodniej Irlandii, słone bagna i przy-brzeżne równiny błotne w pobliżu północnej Holandii, porty Morza Bałtyckiego, wulkaniczne wybrzeża Islandii czy też plaże Morza Egejskiego, wybrzeża Europy są, jak się wydaje, zupełnie nietrwałe. Wybrzeża stanowią znak zapytania dla przetrwania lądu. Właśnie dlatego to tak fascynujący temat dla fotograficznego projektu badawczego, który jest próbą przedstawienia niepewności. Ten projekt nie tylko ma się koncentrować na ewentualnym przyszłym niebezpieczeństwie; przedstawia także różne formy ochrony wy-brzeży w Europie na przestrzeni dziejów, a także to jak dziś Twierdza Europa radzi sobie ze sztormami i powodziami.
65 000-kilometrowe wybrzeża Europy są usiane bez-użytecznymi umocnieniami z minionych lat. Wiele z nich to ogromne inwestycje w materiały i pracę, ale większość nigdy nie służyła żadnemu celowi, albo dlatego, że „wróg” nigdy nie nadszedł, albo, gdy już się pojawił, konstrukcja okazała się beznadziejnie przestarzała. Kiedy ludy germańskie najechały Imperium Rzymskie, słynne wówczas limes (systemy rzymskich umocnień granicznych − przyp. tłum.) nie miały właściwie żadnego znaczenia. I nawet Wał Atlantycki nie powstrzymał Lądowania w Normandii.
Projekt Moments Before the Flood stawia pytanie: czy Europa jest przygotowana na ewentualny dramatyczny wzrost poziomu morza i do jakiego stopnia wszelkie wysiłki mogą okazać się daremne? Czy wzmacnianie grobli i zabezpieczanie brzegów mórz to nowe warianty starych twierdz i linii obronnych? Być może istnieje tu analogia ze słynną pluskwą milenijną, gdy spodziewano się, że wszystkie systemy komputerowe w roku 2000 zostaną postawione na głowie. Ostatecznie zagrożenie nie było tak poważne, czy też może byliśmy na nie tak dobrze przygotowani? W dużej mierze, ten program badawczy mówi o tym skrywanym napięciu, niezdolności określenia, jak realne jest zagrożenie i na ile skutecznie możemy się przed nim bronić.
W ciągu czterech lat chcę spędzić cztery miesiące w roku, podróżując wzdłuż wybrzeży Europy. Typ fotografii, o jaką mi chodzi (i z którą już nieco eksperymentowałem w fazie przygotowawczej), skupia się na pustych krajobrazach, opustoszałych plażach, opuszczonych hotelach, przystaniach w zimie, posępnych żurawiach portowych, ponurych klifach i dramatycznych formacjach chmur. Dążę do świadomego dokumentowania złowieszczych obrazów fatum, w stylu Davida Lyncha. Napięcie obecne na zdjęciach nie będzie obrazować katastrofy, lecz na odwrót − jej brak. Stłumione może zbudować tragizm z drobnostek. Nie chcę fotografować samej katastrofy, chcę fotografować katastrofę, której nadejście nas czeka. Chcę się przekonać do jakiego stopnia oczekiwanie i związane z nim fortyfikacje nadają strukturę definicji Europy w tym nowym tysiącleciu, w ten sam sposób, co słynny wiersz Konstandinosa Kawafisa, Czekając na barbarzyńców, służył opisowi dobrobytu cywilizowanych ludzi. Podobnie Godot − nie zjawiając się, uwiarygodnił absurd.
Moments Before the Flood jest próbą stworzenia niezwykłej fotograficznej pracy o oczekiwaniu. Portretuje niesamowitość tego co nieokreślone i niepewne, sprawiając, że właściwie to Europa staje się niesamowita.
W mojej fotografii można zauważyć pewne analogie w sensie wizualnym. Wszystkie moje poprzednie projekty, książki i wystawy odnosiły się do historii kultury wizualnej. Książka God Inc. zawierała wizualne nawiązania do okładek czasopisma Life z lat 60., ponieważ publikacja ta była przykładem konserwatyzmu amerykańskiej klasy średniej ze wszystkimi jej lękami i aspiracjami. Trinity, mój naj-nowszy projekt, był inspirowany trzema rzekomo niższymi gatunkami malarstwa: tableaux d’histoire, tableaux de guerre oraz tableaux de politique.
W Moments Before the Flood szukam powiązań z holenderskim i brytyjskim malarstwem marynistycznym. Nie do końca, bo samo morze jest również tematem, to oczywiste, jednak w sztuce malarskiej wyraźnie istnieje dziwne napięcie między zagrożeniem a domowym zaciszem. Przykładowo najbardziej dramatyczne z bitew morskich, zwykle przedstawiane z kilkudziesięcioma galeonami, często należały do serii obrazów mających być ozdobą kominków. Tu znów mamy do czynienia z atrakcyjnością zagrożenia, urokiem niebezpieczeństwa i powabem przerażenia.
Właśnie dlatego Moments Before the Flood flirtuje z pięknem w ambiwalentny sposób. Całą moją twórczość cechuje nieufność do estetyki. Piękno samo w sobie zawsze sprawiało, że stawałem się ostrożny. Musi istnieć przynajmniej druga warstwa, a nawet, jeszcze lepiej, podwójne dno. A teraz jest jedno. Zdjęcia, które chcę zawrzeć w ramach tego projektu, będą ogromne, zarówno pod względem wielkości, jak i rozdzielczości. Mam zamiar pracować w rozdzielczości 65 mln pikseli, w niesłychanej szczegółowości, dzięki najnowszej technologii, która sprawia, że po raz pierwszy zdjęcie może mieć lepszą ostrość niż malarstwo. W rzeczywistości pozwala to na oglądanie zdjęć na różnych poziomach i z różnych odległości.
W tym projekcie piękno służy jako przynęta, sposób na umiejscowienie widzów bliżej zdjęcia i wciągnięcie ich w nie. To konieczne, także dlatego, że po bliższej analizie, to co rzekomo było estetycznym zdjęciem, jest faktycznie surowym, trudnym tematem. Tuż pod powierzchnią tej przynęty jest widoczna szorstkość. Ta sama ambiwalencja jest również zauważalna w ogromnych płótnach Rothko. Chociaż są one często podziwiane za ich spokojną paletę i kompozycję, co czasami spycha je do roli evergreenów na pocztówkach, Rothko raz po raz podkreślał, że tak wielki format był mu potrzebny oraz że jego obrazy muszą być oglądane z odległości pół metra. Kontemplacyjny spokój, który, jak myślał widz, podziwia, oglądając obraz z odległości dziesięciu metrów, okazuje się neurotycznym miszmaszem pociągnięć pędzla, beznadziejną walką z materiałami i oceanem farby, w którym zamiast się unosić, można się utopić.
To flirtowanie z pięknem jest według mnie nowym, istotnym kierunkiem rozwoju mojej twórczości.
* Esej powstał w 2008 roku na podstawie wypowiedzi Carla De Keyzera. Jego autorem jest David Van Reybrouck, urodzony w 1971 w Brugii belgijski historyk kultury, archeolog i pisarz narodowości flamandzkiej. Jedna z jego powieści Congo: The Epic History of a People, nagrodzona w 2010 roku prestiżową holendersko-belgijską nagrodą literacką AKO Literature Prize, stała się międzynarodowym bestsellerem. Pisarz mieszka i pracuje w Brukseli.
1 Będzie to maksymalnie sześćdziesiąt centymetrów według czwartego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, tzw. organizacji eksperckiej Organizacji Narodów Zjednoczonych, która w 2007 roku, wraz z Al Gorem, została uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla.