{"id":16255,"date":"2010-03-10T15:28:00","date_gmt":"2010-03-10T15:28:00","guid":{"rendered":"https:\/\/atlassztuki.pl\/?p=16255"},"modified":"2022-10-21T07:35:34","modified_gmt":"2022-10-21T07:35:34","slug":"zasada-wewnetrznej-koniecznosci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/zasada-wewnetrznej-koniecznosci\/","title":{"rendered":"Zasada wewn\u0119trznej konieczno\u015bci"},"content":{"rendered":"\n<h2 class=\"wp-block-heading\">Spotkanie Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego z Wasylem Kandy\u0144skim<\/h2>\n\n\n\n<p>Sto lat temu, w 1910 roku Wasyl Kandy\u0144ski uko\u0144czy\u0142 manuskrypt rozwa\u017ca\u0144 <em>O <\/em><em>duchowo\u015bci <\/em><em>w sztuce<\/em>. Dzie\u0142o powsta\u0142o z gromadzonych przez co najmniej dziesi\u0119\u0107 lat lu\u017anych notatek, wyros\u0142o jakby niepostrze\u017cenie \u201ez nawyku notowania my\u015bli\u201d. Wydana u schy\u0142ku 1911 roku, wznawiana i t\u0142umaczona przez nast\u0119pne dziesi\u0119ciolecia, ksi\u0105\u017cka Kandy\u0144skiego sta\u0142a si\u0119 jedn\u0105 z klasycznych wypowiedzi teoretycznych, powsta\u0142ych w tak bogatych w programy artystyczne pocz\u0105tkach XX wieku.<\/p>\n\n\n\n<p>Inne by\u0142y motywy i okoliczno\u015bci powstania kolejnej ksi\u0105\u017cki Kandy\u0144skiego: <em>Punkt i linia a p\u0142aszczyzna<\/em>. By\u0142 to, wydany w 1926 roku, rodzaj podr\u0119cznika dla student\u00f3w, kompendium wyk\u0142ad\u00f3w, jakie malarz, jako profesor Bauhausu, prowadzi\u0142 od kilku lat dla student\u00f3w tej jedynej w swoim rodzaju uczelni artystycznej. Publikacja by\u0142a 9 tomem Biblioteki Bauhausu, redagowanej przez jego kierownictwo w osobach Waltera Gropiusa i L\u00e1szl\u00f3 Moholy-Nagya. Aczkolwiek <em>O <\/em><em>duchowo\u015bci <\/em><em>w <\/em><em>sztuce<\/em> by\u0142o rodzajem proklamacji, za\u015b <em>Punkt <\/em><em>i <\/em><em>linia <\/em><em>a <\/em><em>p\u0142aszczyzna<\/em> mia\u0142o przeznaczenie dydaktyczne, Kandy\u0144ski zapewnia\u0142, \u017ce obie ksi\u0105\u017cki s\u0105 ze sob\u0105 organicznie zwi\u0105zane. Bauhausowski podr\u0119cznik podobnie doczeka\u0142 si\u0119 wznowie\u0144 i t\u0142umacze\u0144, do\u0142\u0105czaj\u0105c do kanonu teoretycznych dzie\u0142 funduj\u0105cych teoretyczne podstawy sztuki nowoczesnej.<\/p>\n\n\n\n<p>Obie ksi\u0105\u017cki Wasyla Kandy\u0144skiego, kluczowe dla dziej\u00f3w dwudziestowiecznej my\u015bli o sztuce, prze\u0142o\u017cy\u0142 na j\u0119zyk polski Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski. T\u0142umaczenie <em>Punkt i linia a p\u0142aszczyzna<\/em>, dokonane w 1959 roku, doczeka\u0142o si\u0119 publikacji dopiero w roku 1986. <em>O duchowo\u015bci w sztuce<\/em> w roku 1996 wyda\u0142a Pa\u0144stwowa Galeria Sztuki w \u0141odzi.<\/p>\n\n\n\n<p>Jest rzadko\u015bci\u0105, aby artysta po\u015bwi\u0119ca\u0142 sw\u00f3j czas na t\u0142umaczenie tekst\u00f3w innego artysty. To przecie\u017c o\ufb01ara z cz\u0119\u015bci w\u0142asnego \u017cycia, wyrwana w\u0142asnej tw\u00f3rczo\u015bci. Wysi\u0142ek podj\u0119ty przez Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego mo\u017cna por\u00f3wna\u0107 tylko do spolszczenia przez Jana Cybisa <em>Mistrz\u00f3w <\/em><em>dawnych<\/em> Eug\u00e8ne Fromentina, cho\u0107 pod wzgl\u0119dem translatorskim nie\u0142atwa niemczyzna Kandy\u0144skiego na pewno nastr\u0119cza\u0142a wi\u0119ksze problemy ni\u017c potoczyste francuskie frazy autora <em>Les <\/em><em>Ma\u00eetres <\/em><em>d\u2019autrefois<\/em>. Podj\u0119cie podobnego trudu p\u0142ynie z chwalebnej potrzeby upowszechnienia znajomo\u015bci t\u0142umaczonego autora, przekazania nauk p\u0142yn\u0105cych z jego dzie\u0142a, rozszerzenia horyzontu intelektualnego polskiego czytelnika. Przede wszystkim jest jednak wskazaniem mistrza, wyrazem \u017cywionego dla\u0144 szacunku i podziwu. Jest ho\u0142dem. Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski, artysta kt\u00f3ry zacz\u0105\u0142 malowa\u0107 jeszcze przed po\u0142ow\u0105 ubieg\u0142ego stulecia i maluje do dzi\u015b, jest doskona\u0142ym wcieleniem renesansowego idea\u0142u <em>pictor<\/em> <em>doctus<\/em> \u2013 malarza uczonego. Nie tylko maluje, tak\u017ce pisze raptularz. Jest erudyt\u0105 w starym, dobrym sensie tego s\u0142owa. Nie kumuluj\u0105cym wiedz\u0119 encyklopedyst\u0105, lecz poszukiwaczem m\u0105dro\u015bci. W ci\u0105gu d\u0142ugiego \u017cycia artysta wch\u0142ania, przetwarza i wtapia w swoje malarstwo lektury, przemy\u015blenia, sztuk\u0119, natur\u0119, \u017cycie swoje i \u017cycie tocz\u0105ce si\u0119 wok\u00f3\u0142 niego. I osi\u0105ga w\u0142asny, szlachetny stop. Id\u0105ca w trop za jego tw\u00f3rczo\u015bci\u0105 krytyka \u00f3w stop usi\u0142uje analitycznie roz\u0142o\u017cy\u0107 na pierwiastki, rozszczepi\u0107 na sk\u0142adniki. Wskazuje si\u0119 zatem na W\u0142adys\u0142awa Strzemi\u0144skiego i Andrzeja Wr\u00f3blewskiego, na abstrakcje Barnetta Newmana i pejza\u017ce Gerharda Richtera, na koncepcj\u0119 archetyp\u00f3w Carla Gustava Junga i teozo\ufb01\u0119 Kandy\u0144skiego, na mistycyzm Caspara Davida Friedricha i pietyzm Philippa Ottona Rungego, na Talmud i Nowy Testament, buddyjskie Sutry Serca i Kaba\u0142\u0119, muzyk\u0119 i odd\u017awi\u0119k bie\u017c\u0105cych wydarze\u0144 politycznych&#8230; Tymczasem Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski bli\u017cszy jest alchemikowi szukaj\u0105cemu kamienia \ufb01lozo\ufb01cznego ni\u017c wynalazcy pracuj\u0105cemu nad nieznanym stopem metali. Zreszt\u0105, jak wiadomo, w procesie stapiania sk\u0142adniki trac\u0105 swe pierwotne cechy, ich \u015bledzenie niewiele nam m\u00f3wi o \ufb01nalnym dziele, nawet je\u015bli w jego powstaniu mia\u0142y sw\u00f3j udzia\u0142. Natomiast wyj\u0105tkowa sytuacja, jak\u0105 jest <em>hommage<\/em> z\u0142o\u017cony przez Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego mistrzowi \u2013 Wasylowi Kandy\u0144skiemu \u2013 kieruje my\u015bl w inn\u0105 stron\u0119. Upowa\u017cnia, aby dopowiedze\u0144 do jego sztuki szuka\u0107 w rozwa\u017caniach wielkiego Rosjanina. Dopowiedze\u0144, nie wyja\u015bnie\u0144. Praca alchemika pozostaje zawsze tajemnic\u0105. \u201ePrawdziwe dzie\u0142o sztuki powstaje \u00bbz artysty\u00ab w spos\u00f3b tajemniczy, zagadkowy, wprost mistyczny\u201d \u2013 o tym przekonany by\u0142 sam Kandy\u0144ski1.<\/p>\n\n\n\n<p>Kandy\u0144ski nie pisze o anio\u0142ach, niebie czy o autostradach. Nie pisze o nag\u0142ym pojawieniu si\u0119 Beatrycze ani \u2013 rzecz oczywista \u2013 o datach, do kt\u00f3rych odsy\u0142aj\u0105 nas tytu\u0142y obraz\u00f3w Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego. Natomiast pisze o \u201educhowo\u015bci w sztuce\u201d, o budowie dzie\u0142a malarskiego, o j\u0119zyku form i kolor\u00f3w, o drodze tw\u00f3rczej, o wolno\u015bci artysty i jego powinno\u015bciach \u2013 a zatem o sprawach dla sztuki fundamentalnych. Dzi\u015b cz\u0119sto odsuwanych, nawet zaniechanych, lecz nie przez artyst\u00f3w takich jak Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski. Jego obecna wystawa w Atlasie Sztuki jest zatem r\u00f3wnie\u017c okazj\u0105, aby te fundamentalne sprawy przypomnie\u0107. A zarazem wskaza\u0107 g\u0142\u0119bokie, duchowe powinowactwa jego sztuki.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eGi\u0119tko\u015b\u0107 poszczeg\u00f3lnych form, ich wewn\u0119trzna zdolno\u015b\u0107 do transformacji, ich dynamika w obrazie (ruch), przewaga dos\u0142owno\u015bci albo abstrakcyjno\u015bci w poszczeg\u00f3lnych kszta\u0142tach z jednej strony, z drugiej za\u015b sk\u0142adanie si\u0119 pojedynczych form na zespo\u0142y buduj\u0105ce form\u0119 ca\u0142ego obrazu, zasada harmonii albo kontrastu wszystkich wymienionych element\u00f3w, czyli ich wzajemny stosunek, hamowanie dzia\u0142ania jednej formy przez drug\u0105, ale r\u00f3wnie\u017c przesuwanie, grupowanie albo rozpadanie si\u0119 poszczeg\u00f3lnych kszta\u0142t\u00f3w, sumaryczne traktowanie form tworz\u0105cych grup\u0119, dialektyka zas\u0142aniania i ods\u0142aniania, kombinacje rytmu i arytmii na jednej p\u0142aszczy\u017anie, przeciwstawianie czysto geometrycznych, abstrakcyjnych form (prostych, z\u0142o\u017conych) formom nie daj\u0105cym si\u0119 zde\ufb01niowa\u0107 geometrycznie, r\u00f3\u017cnicowanie kontur\u00f3w oddzielaj\u0105cych formy od siebie (ostrych, mi\u0119kkich) itd., itd&#8230;\u201d \u2013 czy s\u0142owa te nie przywo\u0142uj\u0105 <em>Autostrad<\/em> czy <em>Obraz\u00f3w dla <\/em><em>Walerii<\/em>? Czy nie staj\u0105 nam przed oczyma p\u0142\u00f3tna z cyklu <em>Stawianie <\/em><em>pyta\u0144<\/em>? Nie chodzi oczywi\u015bcie o wykazuj\u0105cy podobie\u0144stwa powierzchowny opis, nie o formaln\u0105 analiz\u0119, ani nawet nie o s\u0142owno-obrazowe <em>correspondances<\/em>. Rzecz w analogicznym rozumieniu istoty obrazu, jego sensu i zasad jego budowy. By wzmocni\u0107 to przekonanie, jeszcze dwa cytaty. W pierwszym mowa jest o zadaniach, jakie spe\u0142nia\u0107 winna kompozycja malarska, aby powsta\u0142 obraz jako ca\u0142o\u015b\u0107: \u201e&#8230;wiele przedmiot\u00f3w tworz\u0105cych obraz (rzeczywistych czy abstrakcyjnych), podporz\u0105dkowanych by\u0142oby jednej du\u017cej formie. By\u0142yby tak dostosowane, tak dopasowane do niej, \u017ceby j\u0105 zbudowa\u0107. Ka\u017cda z nich dyskretniej prezentowa\u0142aby w\u0142asn\u0105 tre\u015b\u0107, s\u0142u\u017cy\u0142aby w pierwszym rz\u0119dzie formie kompozycyjnej ca\u0142o\u015bci dzie\u0142a, w zasadzie by\u0142aby jej sk\u0142adow\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105. Poszczeg\u00f3lne formy s\u0105 w\u0142a\u015bnie dlatego tak, a nie inaczej ukszta\u0142towane nie dlatego, \u017ce tego kategorycznie domaga si\u0119 ich w\u0142asny wyraz, niezale\u017cnie od ca\u0142o\u015bci, lecz przede wszystkim dlatego, \u017ce ich funkcj\u0105 jest tej ca\u0142o\u015bci s\u0142u\u017cy\u0107\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Lekkie mu\u015bni\u0119cia p\u0119dzla dynamizuj\u0105ce jednolite malarskie pole, szybkie kreski przebiegaj\u0105ce p\u0142\u00f3tno jak niewypruta do ko\u0144ca fastryga, drobiny mocnej barwy roz\u015bwietlaj\u0105ce zgaszon\u0105 p\u0142aszczyzn\u0119, pewnie prowadzone cienkie linie tn\u0105ce powierzchni\u0119 obrazu, po\u015bwiata koloru s\u0105cz\u0105ca si\u0119 spod wykre\u015blonej przez malarza ramy, gi\u0119tkie, trawiaste \u017ad\u017ab\u0142a wyrastaj\u0105ce spoza kraw\u0119dzi form \u2013 wszystkie te drobne elementy malarskiego j\u0119zyka Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego dzia\u0142aj\u0105 w\u0142a\u015bnie na rzecz obrazu jako ca\u0142o\u015bci. Chocia\u017c podporz\u0105dkowane, w\u0142a\u015bnie one go porz\u0105dkuj\u0105. Nie rozbijaj\u0105, lecz jednocz\u0105. Nadaj\u0105 sp\u00f3jno\u015b\u0107 dzie\u0142u. To one, cho\u0107 tak niewielkie, tworz\u0105 malarski idiom artysty.<\/p>\n\n\n\n<p>I drugi cytat, do\u015b\u0107 d\u0142ugi, ale dotykaj\u0105cy bardzo istotnej cechy sztuki Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego: \u201e&#8230; czysto abstrakcyjne byty, kt\u00f3re maj\u0105 swe w\u0142asne \u017cycie, w\u0142asne wp\u0142ywy, w\u0142asne mo\u017cliwo\u015bci oddzia\u0142ywa\u0144 \u2013 to kwadrat, ko\u0142o, tr\u00f3jk\u0105t, romb, trapez i niezliczone inne, coraz bardziej skomplikowane, nie daj\u0105ce si\u0119 nawet geometrycznie zde\ufb01niowa\u0107. W \u015bwiecie abstrakcji wszystkie s\u0105 jednakowo uprawnione. Pomi\u0119dzy tymi granicznymi postaciami mie\u015bci si\u0119 niesko\u0144czenie wiele form, zawieraj\u0105cych obie wspomniane mo\u017cliwo\u015bci \u2013 jedne bardziej materialne, inne bardziej abstrakcyjne. Wszystkie s\u0105 na podor\u0119dziu, z nich malarz czerpie poszczeg\u00f3lne elementy swojego dzie\u0142a. Arty\u015bcie nie wystarcz\u0105 dzi\u015b formy czysto abstrakcyjne. S\u0105 one dla niego za ma\u0142o precyzyjne. Ograniczy\u0107 si\u0119 wy\u0142\u0105cznie do tego, co nieprecyzyjne, znaczy\u0142oby pozby\u0107 si\u0119 jakich\u015b mo\u017cliwo\u015bci, zubo\u017cy\u0107 \u015brodki wyrazowe, wykluczy\u0107 to, co tak bardzo ludzkie\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Ostatnie zdania mog\u0105 zaskakiwa\u0107, jako \u017ce Kandy\u0144skiemu trwale przypisano etykiet\u0119 pioniera abstrakcjonizmu. Istotnie, znaczne fragmenty jego pisma po\u015bwi\u0119cone s\u0105 wyzwoleniu malarstwa z mimetyzmu i naturalizmu. Lecz \u2013 co bardzo r\u00f3\u017cni Kandy\u0144skiego od wielu teoretyk\u00f3w awangardy \u2013 nie jest on ani normatywist\u0105, ani progresist\u0105, ani doktrynerem. Nade wszystko chodzi mu o przywr\u00f3cenie malarstwu jego duchowego, mistycznego wymiaru. Lecz bez eliminacji tego, co \u201ebardzo ludzkie\u201d. I to jest najwa\u017cniejsza dziedzina spotkania pisz\u0105cego po niemiecku Rosjanina i jego polskiego t\u0142umacza.<\/p>\n\n\n\n<p>Uwa\u017ca si\u0119, \u017ce <em>O duchowo\u015bci w sztuce<\/em> wi\u0119cej przypomina poetyckie proroctwo ni\u017c teoretyczny traktat malarski w tradycyjnym kszta\u0142cie. S\u0142uszniej by\u0142oby jednak nazwa\u0107 tekst Kandy\u0144skiego artystycznym katechizmem. Katechizm to zbi\u00f3r zasad wiary, a nie tylko zbi\u00f3r regu\u0142 post\u0119powania. Zasad odsy\u0142aj\u0105cych do porz\u0105dku wy\u017cszego rz\u0119du. Podstawow\u0105 w\u015br\u00f3d nich jest \u201ezasada wewn\u0119trznej konieczno\u015bci\u201d \u2013 niezawodna przewodniczka, prowadz\u0105ca malarstwo na wy\u017cyny \u201eczystej sztuki w s\u0142u\u017cbie Bosko\u015bci\u201d. W swych rozwa\u017caniach Kandy\u0144ski stawia tu trzy \u201emistyczne pytania\u201d: czy artysta, jako tw\u00f3rca powinien stara\u0107 si\u0119 o wyra\u017cenie siebie; czy artysta, jako dziecko swojej epoki, ma wyra\u017ca\u0107 to, co w\u0142a\u015bnie j\u0105 charakteryzuje; czy ka\u017cdy artysta, s\u0142u\u017c\u0105c sztuce, ma budowa\u0107 jej w\u0142asne warto\u015bci? Dwa pierwsze pytania s\u0105 wa\u017cne \u2013 pisze Kandy\u0144ski \u2013 lecz ogl\u0105dane z perspektywy wiek\u00f3w trac\u0105 na ostro\u015bci i znaczeniu, \u201estajemy si\u0119 wobec nich najpierw oboj\u0119tni, a\u017c w ko\u0144cu znikaj\u0105 same. Tylko trzecie pytanie o czysto\u015b\u0107 i odwieczne zasady sztuki pozostaje wci\u0105\u017c aktualne. Z up\u0142ywem czasu nie tylko nie traci, ale wprost przeciwnie \u2013 zyskuje na ostro\u015bci. [&#8230;] Proces rozwoju sztuki polega na swoistym odrywaniu si\u0119 tego, co czyste i odwieczne, od tego, co osobiste, lub co jest stylem epoki\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>I dalej przychodzi konkluzja: \u201eDzia\u0142anie wewn\u0119trznej konieczno\u015bci, a tym samym rozw\u00f3j sztuki jest sta\u0142ym uzewn\u0119trznianiem si\u0119 odwiecznie obiektywnego w czasowym i subiektywnym. Inaczej za\u015b powiedziawszy \u2013 pokonaniem subiektywnego przez obiektywne\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Tu mo\u017cna by w\u0105tpi\u0107: czy malarstwo Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego, tak osobiste, pe\u0142ne sugerowanych przez tytu\u0142y prywatnych odniesie\u0144, jest zgodne z zasad\u0105 \u201ewewn\u0119trznej konieczno\u015bci\u201d, owym postulowanym przez Kandy\u0144skiego \u201epokonywaniem subiektywnego przez obiektywne\u201d? Odpowiedzi\u0105 mog\u0105 by\u0107 zdania m\u00f3wi\u0105ce o wolno\u015bci artysty i \u017ar\u00f3d\u0142ach jego sztuki: \u201eartysta ma pe\u0142ne prawo oprze\u0107 si\u0119 o wewn\u0119trzne fundamenty swojej sztuki, bez wmawiania sobie pochodz\u0105cych z zewn\u0105trz ogranicze\u0144. Mo\u017cna by to okre\u015bli\u0107 tak: arty\u015bcie wolno skorzysta\u0107 z ka\u017cdej formy jako \u015brodka wyrazu. [&#8230;] Sztuka nigdy nie post\u0119puje za teori\u0105 ani nie wyprzedza praktyki, lecz odwrotnie. Szczeg\u00f3lnie za\u015b na pocz\u0105tku wszystko jest kwesti\u0105 wyczucia. Tylko opieraj\u0105c si\u0119 o wra\u017cliwo\u015b\u0107, zw\u0142aszcza na pocz\u0105tku drogi, mo\u017cna doj\u015b\u0107 do prawdy artystycznej. Og\u00f3lna konstrukcja dzie\u0142a mo\u017ce powsta\u0107 na przes\u0142ankach czysto teoretycznych, ale ten zysk, b\u0119d\u0105cy fundamentem prawdziwej inspiracji tw\u00f3rczej (i jakby jej istot\u0105), nie m\u00f3g\u0142by nigdy by\u0107 osi\u0105gni\u0119ty lub wypracowany, gdyby nie zosta\u0142 tchni\u0119ty w dzie\u0142o przez unosz\u0105ce nas uczucie. Poniewa\u017c sztuka dzia\u0142a na uczucia, mo\u017ce tego dokona\u0107 tylko przez uczucia. Przy naj\u015bwietniejszych proporcjach, przy najsubtelniejszym nawet wywa\u017ceniu samych m\u00f3zgowych wylicze\u0144 i dedukcyjnych deliberacji nigdy nie wyjdzie nic prawdziwego. W\u0142a\u015bciwe proporcje nie wynikaj\u0105 z oblicze\u0144 i nie mo\u017cna znale\u017a\u0107 gotowych, odpowiednich do tego odwa\u017cnik\u00f3w. Proporcje i odwa\u017cniki s\u0105 nie na zewn\u0105trz, lecz w arty\u015bcie; s\u0105 tym, co mo\u017cna nazwa\u0107 wyczuciem granicy, artystycznym taktem \u2013 cechami arty\u015bcie wrodzonymi. Spot\u0119gowane przez zachwyt staj\u0105 si\u0119 genialnym objawieniem. [&#8230;] Taka gramatyka malarska daje si\u0119 tylko chwilami przeczu\u0107 i je\u017celi kiedy\u015b do tego dojdzie, nie powstanie ona na gruncie praw \ufb01zycznych, ale w oparciu o prawo wewn\u0119trznej konieczno\u015bci, kt\u00f3re mo\u017cemy z czystym sercem nazwa\u0107 prawem duchowym\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>I wreszcie jeszcze jedno przykazanie katechizmu Kandy\u0144skiego, kt\u00f3rego Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski zdaje si\u0119 przestrzega\u0107 w ca\u0142ej swej d\u0142ugiej tw\u00f3rczo\u015bci: \u201e&#8230; oczy [artysty] powinny by\u0107 szeroko otwarte na w\u0142asne \u017cycie wewn\u0119trzne, a jego uszy skierowane w stron\u0119, sk\u0105d dochodzi g\u0142os wewn\u0119trznej konieczno\u015bci. Wtedy r\u00f3wnie \u0142atwo si\u0119gnie zar\u00f3wno po dozwolony, jak i niedozwolony spos\u00f3b. Jest to jedyna droga do wydobycia na jaw konieczno\u015bci prawdziwie duchowych\u201d.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-full\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"705\" height=\"1000\" src=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2010\/03\/dwa-prawdziwe-kolory.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-16263\" srcset=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2010\/03\/dwa-prawdziwe-kolory.jpg 705w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2010\/03\/dwa-prawdziwe-kolory-212x300.jpg 212w\" sizes=\"auto, (max-width: 705px) 100vw, 705px\" \/><figcaption>Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski, 23.VIII.2002 \u2013 Dwa prawdziwe kolory, 2002, olej, p\u0142\u00f3tno, kolekcja Zach\u0119ty Narodowej Galerii Sztuki<\/figcaption><\/figure>\n\n\n\n<p>Spisywane przed stu laty zasady Kandy\u0144skiego mo\u017cna oczywi\u015bcie sproblematyzowa\u0107 i zrelatywizowa\u0107. Uszanowa\u0107 i odes\u0142a\u0107 do archiwum. Uzna\u0107 za tekst maj\u0105cy swoje wa\u017cne miejsce w dziejach my\u015bli o sztuce, lecz o historycznym, niedzisiejszym znaczeniu. Osadzi\u0107 w kontek\u015bcie rodz\u0105cej si\u0119 nowoczesno\u015bci, w splocie inspiracji spirytualistycznych i synestetycznych. Ustosunkowa\u0107 wobec innych antynaturalistycznych wyst\u0105pie\u0144. Ale i tu spraw\u0119 rozstrzyga sam Kandy\u0144ski, jakby zawczasu odpowiadaj\u0105c nam, patrz\u0105cym i czytaj\u0105cym z dalekiej, ponowoczesnej perspektywy: \u201e[&#8230;] Wida\u0107, i\u017c to, co jest wsp\u00f3lne dla wszystkich dzie\u0142, nie s\u0142abnie w miar\u0119 up\u0142ywu stuleci, lecz przeciwnie \u2013 coraz bardziej i bardziej umacnia si\u0119. Zbudowane za\u015b jest nie na tym, co zewn\u0119trzne, lecz wyrasta z prakorzenia, kt\u00f3rym jest mistyczny aspekt sztuki. Wida\u0107 r\u00f3wnie\u017c, \u017ce wierno\u015b\u0107 \u00bbszko\u0142om\u00ab, walka artyst\u00f3w o nale\u017cenie do \u00bbkierunku\u00ab, szukanie w sztuce \u00bbpryncypi\u00f3w\u00ab i przez epok\u0119 dyktowanych \u015brodk\u00f3w wyrazowych musi zawsze prowadzi\u0107 na manowce, by\u0107 powodem za\u0107mienia i wreszcie utraty mocy wyra\u017cenia. Artysta ma by\u0107 \u015blepy i g\u0142uchy na \u00bbuznane\u00ab lub \u00bbnieuznawane\u00ab formy, nie ma ulega\u0107 sugestiom i wymaganiom tylko chwili dzisiejszej\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>W naszkicowanym tu spotkaniu Wasyla Kandy\u0144skiego i Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego nie chodzi o rysowanie precyzyjnych paralel, \u015bledzenie dos\u0142ownie rozumianych zbie\u017cno\u015bci, wynajdowanie komentarzy do konkretnych p\u0142\u00f3cien. Wa\u017cniejsze wydaje si\u0119 przywo\u0142anie duchowej wi\u0119zi, g\u0142\u0119bokiego \u201epokrewie\u0144stwa z wyboru\u201d, kt\u00f3re sk\u0142oni\u0142o polskiego malarza do wnikni\u0119cia w my\u015bli artysty starszego o dwa pokolenia. Czy tak\u017ce do dzielenia jego wiary w Sztuk\u0119? Si\u0119gaj\u0105c do okre\u015ble\u0144 samego Kandy\u0144skiego, mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce jego rozwa\u017cania s\u0105 niczym \u201ewewn\u0119trzny g\u0142os\u201d, kt\u00f3ry daje si\u0119 s\u0142ysze\u0107 w obrazach Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale oczywi\u015bcie trudno odrzuci\u0107 pokus\u0119 opartego na skojarzeniach dialogu my\u015bli i obraz\u00f3w dw\u00f3ch artyst\u00f3w. Oto <em>Autostrady<\/em> \u2013 podj\u0119ty przez Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego w pocz\u0105tku lat 70. cykl obraz\u00f3w numerowanych rzymskimi cyframi, opatrzonych cz\u0119sto poetyckimi tytu\u0142ami, czasem dat\u0105 dzienn\u0105. W r\u00f3\u017cnych uk\u0142adach przedstawiaj\u0105 pasmo drogi, pn\u0105ce si\u0119 ku g\u00f3rze, poza horyzont. Lektura Kandy\u0144skiego nasuwa wobec nich stale powracaj\u0105c\u0105 metafor\u0119 duchowego tr\u00f3jk\u0105ta poruszaj\u0105cego si\u0119 do przodu i ku g\u00f3rze: \u201ePoprawnie narysowany schemat \u017cycia duchowego, to du\u017cy tr\u00f3jk\u0105t skierowany wierzcho\u0142kiem ku g\u00f3rze, podzielony na nier\u00f3wne cz\u0119\u015bci. Im bli\u017cej do\u0142u, tym s\u0105 one wi\u0119ksze, szersze i wy\u017csze. Ca\u0142y ten tr\u00f3jk\u0105t powoli, prawie niewidocznie porusza si\u0119 do przodu i w g\u00f3r\u0119; tu gdzie \u00bbdzi\u015b\u00ab jest wierzcho\u0142ek, \u00bbjutro\u00ab dojd\u0105 znajduj\u0105cy si\u0119 ni\u017cej. To znaczy, \u017ce to, co dzisiaj jest zrozumia\u0142e dla najwy\u017cej stoj\u0105cych, a dla ca\u0142ej reszty jest m\u0119tnym bajdurzeniem, jutro nabierze i dla nich sensu i stanie si\u0119 pasjonuj\u0105c\u0105 tre\u015bci\u0105 ich \u017cycia. Na szczycie piramidy stoi niekiedy tylko jeden samotny cz\u0142owiek\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Wreszcie trudno si\u0119 oprze\u0107, aby raz jeszcze nie odda\u0107 g\u0142osu Kandy\u0144skiemu wyznaj\u0105cemu sw\u0105 niez\u0142omn\u0105 wiar\u0119: \u201e&#8230; na przek\u00f3r ca\u0142emu za\u015blepieniu, chaosowi i w\u015bciek\u0142ej gonitwie, owa duchowa piramida z przemo\u017cn\u0105 si\u0142\u0105 wolno, lecz przecie nieustannie porusza si\u0119 naprz\u00f3d i wzwy\u017c\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>W zako\u0144czeniu swych rozwa\u017ca\u0144 <em>O <\/em><em>duchowo\u015bci <\/em><em>w <\/em><em>sztuce<\/em> Kandy\u0144ski da\u0142 osiem reprodukcji jako przyk\u0142ad \u201etendencji konstrukcyjnych w malarstwie\u201d. Jest tu rawe\u0144ska mozaika przedstawiaj\u0105ca cesarzow\u0105 Teodor\u0119 z orszakiem, <em>Ukrzy\u017cowanie<\/em> Dericka Baegerta, <em>Op\u0142akiwanie<\/em> D\u00fcrera, <em>\u015awi\u0119ta <\/em><em>Rodzina<\/em> Rafaela, <em>K\u0105pi\u0105ce si\u0119<\/em> C\u00e9zanne\u2019a, wreszcie trzy prace samego autora: <em>Impresja, Improwizacja, <\/em><em>Kompozycja <\/em><em>II<\/em>.<\/p>\n\n\n\n<p>Niejeden z obraz\u00f3w Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego by\u0142by tu jak najbardziej na miejscu. Czy nie tchn\u0105 one \u201eatmosfer\u0105 wewn\u0119trznej ciszy\u201d? Czy nie s\u0105 \u201ezbudowane na ciszy, spokojnych powt\u00f3rzeniach\u201d? Czy\u017c nie brzmi\u0105 tak, \u201ejak spokojnie i w dystyngowany spos\u00f3b wypowiedziane s\u0142owa: \u00bbOto jestem\u00ab\u201d?<\/p>\n\n\n\n<p>1. Wszystkie cytaty zaczerpni\u0119te z wydania: Wasyl Kandy\u0144ski, <em>O <\/em><em>duchowo\u015bci <\/em><em>w <\/em><em>sztuce<\/em>, ze wst\u0119pem Maxa Billa, t\u0142umaczy\u0142 Stanis\u0142aw Fija\u0142kowski, \u0141\u00f3d\u017a 1996.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Spotkanie Stanis\u0142awa Fija\u0142kowskiego z Wasylem Kandy\u0144skim Sto lat temu, w 1910 roku Wasyl Kandy\u0144ski uko\u0144czy\u0142 manuskrypt rozwa\u017ca\u0144 O duchowo\u015bci w sztuce. Dzie\u0142o powsta\u0142o z gromadzonych przez co najmniej dziesi\u0119\u0107 lat lu\u017anych notatek, wyros\u0142o jakby niepostrze\u017cenie \u201ez nawyku notowania my\u015bli\u201d. Wydana u schy\u0142ku 1911 roku, wznawiana i t\u0142umaczona przez nast\u0119pne dziesi\u0119ciolecia, ksi\u0105\u017cka Kandy\u0144skiego sta\u0142a si\u0119 jedn\u0105 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[65],"tags":[176],"class_list":["post-16255","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-artykuly","tag-stanislaw_fijalkowski"],"acf":[],"1_4_image":null,"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16255","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16255"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16255\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":16268,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16255\/revisions\/16268"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16255"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16255"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16255"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}