{"id":15859,"date":"2004-04-23T13:13:00","date_gmt":"2004-04-23T13:13:00","guid":{"rendered":"https:\/\/atlassztuki.pl\/?p=15859"},"modified":"2022-10-16T15:05:24","modified_gmt":"2022-10-16T15:05:24","slug":"15859","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/15859\/","title":{"rendered":"\u2022"},"content":{"rendered":"\n<p>Obrazy w naszej kulturze tradycyjnie opakowuje si\u0119 w s\u0142owa. Obrazy Wojciecha Ledera s\u0142\u00f3w nie potrzebuj\u0105. S\u0105 na tyle samoistne, hermetyczne i wyobcowane z reszty \u015bwiata, \u017ce \u0142\u0105czenie ich z tekstem wydaje si\u0119 zb\u0119dne. Raz na jaki\u015b czas udaje si\u0119 komu\u015b znale\u017a\u0107 s\u0142owny ekwiwalent obrazu, w przypadku malarstwa Ledera ten moment mia\u0142 ju\u017c miejsce i trudno mie\u0107 nadziej\u0119, \u017ce wkr\u00f3tce si\u0119 powt\u00f3rzy Wszystko co nale\u017ca\u0142o napisa\u0107 zawiera tekst Tomasza Za\u0142uskiego.<\/p>\n\n\n\n<p>Pisanie o tych pracach jest wyzwaniem dla klasycznej umiej\u0119tno\u015bci ekphrasis \u2013 przek\u0142adu obrazu na s\u0142owa. Jest wyzwaniem translatorskim, jakiemu sprosta\u0142by mo\u017ce Przybora, pradopodobnie Bara\u0144czak, z pewno\u015bci\u0105 Bia\u0142oszewski i ksi\u0105dz Baka, kt\u00f3rzy daliby rad\u0119 wszystkie te linie, laserunki, lustrowania, kropki, kopcie i krakelury spolszczy\u0107 na hiperbatony, hiperbole, a nawet hyperochy przywo\u0142uj\u0105c z niepami\u0119ci retoryczn\u0105 faun\u0119. A i to mog\u0142oby si\u0119 okaza\u0107 niewystarczaj\u0105ce, by tekst dobrze na obrazach le\u017ca\u0142. By przyszpili\u0107 wymy\u015blane przez malarza sposoby barwienia powierzchni trzeba by si\u0119gn\u0105\u0107 po takie dziwol\u0105gi jak odw\u00f3dki czy lepieje. Koniec ko\u0144c\u00f3w rzecz ca\u0142\u0105 trzeba by tak odwr\u00f3ci\u0107, \u017ce od obrot\u00f3w rzeczy niejeden pegaz by zd\u0119bia\u0142, a co dopiero czytelnik<sup>2<\/sup>. W t\u0142umaczenie takie wkrad\u0142by si\u0119 niemal na pewno fa\u0142szywy ton lekkiego \u017cartu<sup>3<\/sup>, kt\u00f3rego nie ma w oryginale, wiele bowiem mo\u017cna powiedzie\u0107 o tych obrazach, ale chyba nie to akurat, \u017ce s\u0105 to obrazy \u017cartobliwe. Feruj\u0105c szybkie wyroki powiedzie\u0107 mo\u017cna, \u017ce s\u0105 to obrazy bardziej serio ni\u017c buffo<sup>4<\/sup>, bardziej poddane metodzie ni\u017c spontaniczne<sup>5<\/sup>.<\/p>\n\n\n\n<p>Tu i \u00f3wdzie wida\u0107 przypadkowe niby wykwity i szczeliny, ale ile za tym stoi sztuczek, ukrytych naci\u0119\u0107, przemalowa\u0144 \u2013 jeden autor wie.<\/p>\n\n\n\n<p>Rozs\u0105dnie jest wyrokowa\u0107 o tych obrazach szybko, bez namys\u0142u, im d\u0142u\u017cej si\u0119 im przygl\u0105damy, tym bardziej czaruj\u0105 nasz\u0105 pami\u0119\u0107. Na tym polega chyba ich doskona\u0142o\u015b\u0107, \u017ce podobnie jak lustra niepostrze\u017cenie pl\u0105cz\u0105 nam wzrok z iluzj\u0105 i pami\u0119ci\u0105<sup>6<\/sup>. Coraz bardziej im si\u0119 przygl\u0105damy i jak we wszystkich lustrach coraz wyra\u017aniej widzimy to, czego si\u0119 spodziewali\u015bmy<sup>7<\/sup>. Coraz bardziej rozpoznajemy, dostrzegamy, kojarzymy, tyle tylko, \u017ce przecie\u017c nie na lustro, na obraz patrzymy, tylko na to, co si\u0119 w nim przegl\u0105da\u201d<sup>8<\/sup>.<\/p>\n\n\n\n<p>Obrazy Ledera s\u0105 oboj\u0119tne. Niemal tak doskonale oboj\u0119tne jak powierzchnia luster \u2013 podejrzewam, \u017ce nawet pH maj\u0105 neutralne<sup>9<\/sup>. Oboj\u0119tne s\u0105 wobec s\u0142\u00f3w, wobec erudycyjnych skojarze\u0144, filozoficznych teoremat\u00f3w tak doskonale odbijaj\u0105cych si\u0119 na ich powierzchni<sup>10<\/sup>.<\/p>\n\n\n\n<p>Na\u015bladuj\u0105c precyzj\u0119, z jak\u0105 malarz konstruuje swoje prace trzeba powiedzie\u0107 jeszcze inaczej. Obrazy, najcz\u0119\u015bciej o otwartej, wybiegaj\u0105cej poza p\u0142aszczyzn\u0119 p\u0142\u00f3tna kompozycji, potrafi\u0105 tej\u017ce kompozycji podporz\u0105dkowa\u0107 otaczaj\u0105ce je skojarzenia. Wszystkie te zakre\u015blone cyrklem linie, pieczo\u0142owicie spreparowane p\u0119kni\u0119cia biegn\u0105 gdzie\u015b poza obraz i stopniowo odciskaj\u0105 sw\u00f3j dese\u0144 na tym, co o nich my\u015blimy.<\/p>\n\n\n\n<p>Wype\u0142niaj\u0105c podstawowy obowi\u0105zek tekstu do katalogu, kt\u00f3ry powinien w jaki\u015b spos\u00f3b przykroi\u0107, uprzyst\u0119pni\u0107 i ob\u0142askawi\u0107, to co jednostkowe, intuicyine, niezrozumia\u0142e i czemu ch\u0119tnie nadajemy nazw\u0119 sztuka, wr\u00f3\u0107my (w trosce o tych, kt\u00f3rzy nie czytaj\u0105 przypis\u00f3w) raz jeszcze do najwa\u017cniejszej kwestii: jakie s\u0105 obrazy Wojciecha Ledera? Abstrakcyjne czy przedstawiaj\u0105ce, a je\u017cli przedstawiaj\u0105ce to co? Ornamentalne czy dekoracyjne, czy jedno i drugie zarazem? Zaczynaj\u0105c od \u0142atwiejszych kwestii, odwo\u0142ajmy si\u0119 do cytatu z Wies\u0142awa Juszczaka: \u201cornament jest od dekoracji powa\u017cniejszym s\u0142owem. Pozostaj\u0105c w kr\u0119gu j\u0119zykowych intuicji raczej ni\u017c definicji, mo\u017cna dostrzec, \u017ce dekoracja jest czym\u015b w zasadzie dodanym do rzeczy. Ornament jest integralnie zwi\u0105zany z rzecz\u0105, kt\u00f3r\u0105 \u201czdobi\u201d. \u0141aci\u0144skie ornare znaczy zdobi\u0107, stroi\u0107, zbroi\u0107. Decorare znaczy r\u00f3wnie\u017c stroi\u0107, zdobi\u0107, ale poza tym jeszcze u\u015bwietnia\u0107, uczci\u0107. (&#8230;) Wci\u0105\u017c obracamy si\u0119 w tym samym kr\u0119gu z tym, \u017ce decoratio jest w sumie upi\u0119kszeniem, co si\u0119 ju\u017c ze s\u0142owem ornamentum nie wi\u0105\u017ce (&#8230;) ornamentu bowiem, jak zreszt\u0105 sztuki w og\u00f3le, nie da si\u0119 zamkn\u0105\u0107 ani w obszarze ) \u201csymbolizowania\u201d, ani w granicach \u201cmimetyzmu\u201d. Nie da si\u0119 go r\u00f3wnie\u017c sprowadzi\u0107 do \u017cadnej \u201cabstrakcji\u201d<sup>11<\/sup>. Je\u015bli zgodzimy si\u0119, \u017ce na powierzchni obraz\u00f3w Ledera nic innego jak ornamenty w\u0142a\u015bnie widzimy i uwierzymy w ostatnie zdanie powy\u017cszego cytatu, mo\u017cemy przej\u015b\u0107 obok nic nie wyja\u015bniaj\u0105cej kategorii: abstrakcja i ruszy\u0107 wreszcie pod pr\u0105d czasu: \u201cprawd\u0105 jest, \u017ce w funkcjonuj\u0105cych obecnie postaciach ornament mo\u017ce by\u0107 pozbawiony i znacze\u0144, i wszelkich odniesie\u0144 do rzeczywisto\u015bci. Jego \u201crealistyczne\u201d znaczenie \u2013 a zarazem funkcja poznawcza w sensie artystycznym \u2013 zamiera tam, gdzie sztuka schodzi na margines praktycznie i technicznie nastawionej kultury oraz \u017cycia. Ornament stanowi w sztuce t\u0119 dziedzin\u0119, kt\u00f3ra przynale\u017cy bezpo\u015brednio do \u201carchaicznej ontologii\u201d, by u\u017cy\u0107 wyra\u017cenia Eliadego, upatruj\u0105cej we wszystkich przejawach natury i \u017cycia (\u0142\u0105cznie z ludzk\u0105 natur\u0105 i \u017cyciem) wyra\u017anych lub po\u015brednich, niejako refleksowych znak\u00f3w hierofanii. Powstanie i r\u00f3wnolegly z innymi formami sztuki rozw\u00f3j ornamentu zakorzeniony jest w religijnym obrazie \u015bwiata. I rozw\u00f3j ten, a tak\u017ce trwanie ornamentu mo\u017cliwe jest o tyle i tak tylko d\u0142ugo, jak d\u0142ugo trwa \u00f3w porz\u0105dek, w kt\u00f3rym \u201czmys\u0142 \u0142adu\u201d sprz\u0119gni\u0119ty jest ze \u201czmys\u0142em tajemnicy\u201d. W tym sprz\u0119\u017ceniu ma swoje \u017ar\u00f3d\u0142o \u201cpoczucie dekoracyjno\u015bci\u201d. Poczucie to zwi\u0105zane jest bezwzgl\u0119dnie z wszelkimi formami sztuki, jest bowiem zapisem tego, co chcia\u0142bym nazwa\u0107 eschatycznym widzeniem rzeczywisto\u015bci. Nie omija ono, ani nie abstrahuje od tego, co widzialne zmys\u0142owo, ale te\u017c zawsze ods\u0142ania jego granice. Ornament zdaje si\u0119 by\u0107 \u201c\u015brodkiem\u201d \u2013 je\u015bli jest to odpowiednie s\u0142owo \u2013 osobliwie czu\u0142ym na uznanie i dostrzeganie tej granicy najdalszej\u201d<sup>12<\/sup>. Malarstwo Ledera wydaje si\u0119 by\u0107, \u201cosobliwie czu\u0142e\u201d wobec tego tak silnie dzia\u0142aj\u0105cego na nas wsp\u00f3\u0142czesnych archaicznego sprz\u0119gni\u0119cia \u201czmys\u0142u \u0142adu i zmys\u0142u tajemnicy\u201d. Dzi\u0119ki swojej g\u0119stej plecionce ornament przywraca nam pami\u0119\u0107 \u2013 by\u0107 mo\u017ce z\u0142udn\u0105 \u2013 utraconej jedno\u015bci \u201cnatury i \u017cycia (\u0142\u0105cznie z ludzk\u0105 natur\u0105 i \u017cyciem)\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Najwi\u0119kszy obraz w Atlasie Sztuki, jedyny wyr\u00f3\u017cniony w tytule wystawy <em>10 + 1 <\/em>&#8211; prawie p\u00f3\u0142 tony popio\u0142\u00f3w i kruszyw zmieszanych z pigmentami<sup>13<\/sup>, zespolonych i zeszlifowanych w ramie 2,5 x 4,5 metra, nazwa\u0142 autor <em>Ordinare agrum<\/em>. Szkieletem kompozycji Porz\u0105dkowania ziemi by\u0142a uj\u0119ta w perspektywicznym skr\u00f3cie siatka, kt\u00f3rej w\u0119z\u0142y wyznaczaj\u0105 \u0142uki wype\u0142nione p\u00f3\u017aniej walorowo i tonalnie skontrastowanymi plamami. Jedyny widzialny porz\u0105dek w tym wypracowanym tarczami \u015bciernymi kamiennym sfumato, to porz\u0105dek uciekaj\u0105cej ku g\u00f3rnej ramie perspektywy powietrznej. Prawie cztery miesi\u0105ce zespo\u0142owej pracy, zespo\u0142owej, bo rozmiary i technika narzuci\u0142y Lederowi rol\u0119 architekta \u2013 kierownika produkcji nadzoruj\u0105cego rzemie\u015blnik\u00f3w<sup>15<\/sup>. Najprostszy z mo\u017cliwych zabieg\u00f3w wprowadzania \u0142adu, porz\u0105dkowania obrazu poprzez perspektyw\u0119 zosta\u0142 sprz\u0119gni\u0119ty z \u017conglerk\u0105 \u017cywio\u0142ami. Perspektywa powietrzna w skale, kamie\u0144 opornie ods\u0142aniaj\u0105cy struktur\u0119 powierza<sup>16<\/sup>, ,,zmys\u0142 tajemnicy\u201d zeszlifowany tak, by w perspektywie majaczy\u0142 \u201czmys\u0142 \u0142adu\u201d. Mieszanie pono\u0107 samo w sobie jest niebezpieczne, mieszanie \u017cywio\u0142\u00f3w, porz\u0105dk\u00f3w i rzeczy to zabawa bardzo ryzykowna.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie pozostaje nam nic innego, jak wspi\u0105\u0107 si\u0119 za autorem w g\u0142\u0105b obrazu, licz\u0105c na to, \u017ce wybrana przez niego metoda. ods\u0142aniania kolejnych warstw, fragment\u00f3w doprowadzi nas w ko\u0144cu do zapieraj\u0105cego dech w kamieniu widoku na rozpo\u015bcieraj\u0105c\u0105 si\u0119 przed nami Ca\u0142o\u015b\u0107. Ryzyko jest spore, bo pisan\u0105 wielk\u0105 liter\u0105 Ca\u0142o\u015b\u0107 niewiele dzieli od Czelu\u015bci, w dodatku Ca\u0142o\u015bci ods\u0142aniaj\u0105 si\u0119, niestety, najcz\u0119\u015bciej w materiale g\u0119stym jak kamie\u0144 \u2013 w poezji. Mieszanie poezji do tekstu w katalogu mo\u017ce by\u0107 dla tekstu i czytaj\u0105cego jak ka\u017cde mieszanie.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-right\"><em>Durch alle Wesen reicht der eine Raum: Weltinnenraum. Die V\u00f6gel fliegen still<br>Durch uns hindurch. 0, der ich wachsen will, ich seh hinaus, und in mir w\u00e4chst der Baum<\/em><sup>17<\/sup>.<\/p>\n\n\n\n<p>Je\u015bli mamy za sob\u0105 ten fragment wiersza Rilkego, by\u0107 mo\u017ce jeste\u015bmy blisko najg\u0142\u0119bszej szczeliny w powierzchni obraz\u00f3w Ledera. Prowadz\u0105cej poprzez splecenie \u201cnatury i \u017cycia \u0142\u0105cznie z ludzk\u0105 natur\u0105 i \u017cyciem\u201d, tak daleko, \u017ce niemal\u017ce mo\u017cemy dostrzec to, co w j\u0119zyku poety nazwano <em>Dinge an sich<\/em> \u2013 rzeczy same w sobie<sup>18<\/sup>. Niestety, przeciskaj\u0105c si\u0119 ku rzeczom samym w sobie, jeste\u015bmy w miejscu tak ciasnym, \u017ce nie mo\u017cna sobie ju\u017c teraz pozwoli\u0107 na odrobin\u0119 luzu. Sztuka s\u0142u\u017cy w tych odleg\u0142ych od nas obszarach poznaniu prawdy, cho\u0107 mo\u017ce to by\u0107 prawda ju\u017c niezupe\u0142nie zrozumia\u0142a, nieludzka. Mieczyslaw Jastrun pisze o stopniowym oddalaniu si\u0119 Rilkego od tego co ludzkie, mieszaniu podmiot\u00f3w, nachodzeniu na siebie kolejnych warstw rzeczy, a\u017c do zespolenia, przenikni\u0119cia. Tak wa\u017cne dla tw\u00f3rczo\u015bci Rilkego z pierwszego dziesi\u0119ciolecia XX wieku poj\u0119cie rzeczy poeta wy\u0142o\u017cy\u0142 w pracy po\u015bwi\u0119conej Rodinowi. Poezja, zwykle wiod\u0105ca w ob\u0142awie na prawd\u0119 o \u015bwiecie, w tym wypadku pr\u00f3buje opisa\u0107 prawd\u0119, obserwuj\u0105c w skupieniu proces powstawania czego\u015b, co jest dzie\u0142em sztuki. Przy czym, jak pisa\u0142 Rilke, nie chodzi tu o ukszta\u0142towanie pi\u0119knej rzeczy. \u201cNie. Kt\u00f3\u017c by wiedzia\u0142, czym jest pi\u0119kno?\u201d<sup>19<\/sup>. W rzeczy rozpozna\u0107 mo\u017cna tylko to, co si\u0119 kocha\u0142o, co nas trwo\u017cy\u0142o, przejmowa\u0142o. Nikt, zdaniem Rilkego, nie stworzy\u0142, \u201cpi\u0119kna\u201d. Rzecz, kt\u00f3ra wychodzi z r\u0105k cz\u0142owieka, jest jak eros Sokratesa, demon pomi\u0119dzy Bogiem a cz\u0142owiekiem; \u201csam nie jest pi\u0119kny, ale jest sam\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105, t\u0119sknot\u0105 za pi\u0119knem\u201d<sup>20<\/sup>. Raz na jaki\u015b czas zdarza nam si\u0119 dojrze\u0107 przedmiot \u2013 rzecz sam\u0105 w sobie. \u201cPewnego dnia \u2013 pisa\u0142 Rilke \u2013 zwr\u00f3ci\u0142a wasz\u0105 uwag\u0119 jego uporczywo\u015b\u0107, osobliwo\u015b\u0107, rozpaczliwa niemal powaga, wszystkim przedmiotom w\u0142a\u015bciwa; i czy nie spostrzegli\u015bcie w\u00f3wczas, jak przedmiot ten, niemal wbrew swojej woli ogarni\u0119ty zosta\u0142 pi\u0119knem, kt\u00f3rego mo\u017cliwo\u015bci nigdy by\u015bcie nie podejrzewali? Je\u015bli istnia\u0142a kiedy\u015b taka chwila, to chc\u0119 si\u0119 na ni\u0105 teraz powo\u0142a\u0107. Jest to bowiem moment, od kt\u00f3rego przedmioty ponownie wkraczaj\u0105 w wasze \u017cycie. \u017baden z nich bowiem nie ma do was dost\u0119pu, je\u015bli mu nie pozwolicie, \u017ceby zaskoczy\u0142 was pi\u0119knem, kt\u00f3rego nie spos\u00f3b by\u0142o si\u0119 spodziewa\u0107\u201d<sup>21<\/sup>. Tak\u0105 sam\u0105 chwil\u0105 mog\u0105 nas obdarzy\u0107 obrazy Ledera, wystarczy na moment si\u0119 troch\u0119 zagapi\u0107. Mamy szans\u0119 odnale\u017a\u0107 ten kr\u00f3tki jak b\u0142ysk rodzaj rozumnego spojrzenia, jakim obdarzamy rzecz widzian\u0105 po raz pierwszy. Rzecz, na kt\u00f3r\u0105 patrzymy, jakby\u015bmy wiedzieli, \u017ce widzimy j\u0105 ostatni raz. Odnale\u017a\u0107 spojrzenia jakim patrzy\u0142 na rzeczy oko\u0142o 1906 roku Rilke. Artysta nie powinien my\u015ble\u0107 o pi\u0119knie. Mo\u017ce tylko zna\u0107 okoliczno\u015bci i warunki, w kt\u00f3rych zjawi si\u0119 pi\u0119kno w rzeczach przez niego tworzonych. \u201cWiedziony jedynie pragnieniem dokonania przerastaj\u0105cej go u\u017cyteczno\u015bci, wie tylko, \u017ce istniej\u0105 pewne warunki, po kt\u00f3rych uwzgl\u0119dnieniu pi\u0119kno zechce mo\u017ce \u0142askawie zst\u0105pi\u0107 na rzecz przez niego uczynion\u0105\u201d<sup>22<\/sup>. Tylko poeta, i to sprzed stu lat, mo\u017ce tak bezczelnie, bez skr\u0119powania nazywa\u0107 rzeczy po imieniu. Dzi\u015b nie wypada oczekiwa\u0107 zst\u0105pienia pi\u0119kna, ale najpro\u015bciej m\u00f3wi\u0105c, w tym tkwi istota niekt\u00f3rych obraz\u00f3w tej wystawy. Przyci\u0105gaj\u0105 nasz\u0105 uwag\u0119 dlatego, \u017ce na niekt\u00f3re \u0142askawie \u201czst\u0105pi\u0142o\u201d wcale nie planowane w chwili tworzenia pi\u0119kno, w najdzikszej, bo samorodnej, postaci. Pi\u0119kno nie kalkulowane wobec jakichkolwiek kanon\u00f3w a tak zaskakuj\u0105co harmonijnie zgodne z najd\u0142u\u017csz\u0105 \u2013 zn\u00f3w po cz\u0119\u015bci pitagorejsk\u0105 \u2013 teori\u0105. Pi\u0119kno wynikaj\u0105ce z barwy, blasku, proporcji cz\u0119\u015bci. Przyklejenie \u0142atki malarza robi\u0105cego \u201cpi\u0119kne obrazy\u201d dla znacznej cz\u0119\u015bci wsp\u00f3\u0142czesnego \u015bwiata sztuki brzmi jak wyrok, podobnie jak pos\u0142ugiwanie si\u0119 terminem, dekoracyjny, ornamentalny nie w ironicznym, ale ontologicznym sensie. Tak bardzo boimy si\u0119 u\u017cywa\u0107 tych kategorii, zar\u00f3wno do sztuki jak i w\u0142asnego \u017cycia, \u017ce Leder mo\u017ce by\u0107 zaliczony do grona artyst\u00f3w \u201cniepoprawnych estetycznie\u201d. Wed\u0142ug Rilkego powo\u0142aniem artysty jest pozna\u0107 warunki niezb\u0119dne do \u201cwywolania\u201d pi\u0119kna, \u201cnaby\u0107 zdolno\u015b\u0107 stwarzania ich. (&#8230;) kto owe warunki uwa\u017cnie prze\u015bledzi a\u017c do ko\u0144ca, pojmie, \u017ce nie wykraczaj\u0105 one poza powierzchni\u0119 i nigdzie nie wnikaj\u0105 we wn\u0119trze przedmiotu; \u017ce wszystko co uczyni\u0107 mo\u017cna, polega tylko na stworzeniu zamkni\u0119tej w pewien okre\u015blony spos\u00f3b i w \u017cadnym miejscu nie przypadkowej powierzchni, kt\u00f3ra, podobnie jak powierzchnia przedmiot\u00f3w naturalnych, otoczona, ociemniona i o\u015bwietlona jest atmosfer\u0105 jedynie tej powierzchni \u2013 i niczego wi\u0119cej. Spomi\u0119dzy wszelkich wielce ambitnych i kapry\u015bnych s\u0142\u00f3w sztuka wydaje si\u0119 nagle przeniesiona w sfer\u0119 niepozorno\u015bci i trze\u017awych, powszednich spraw, w rzemios\u0142o. C\u00f3\u017c bowiem znaczy: zrobi\u0107 powierzchni\u0119?\u201d<sup>23<\/sup>. Wszystko to wbrew pozorom napisane zosta\u0142o o dzie\u0142ach Rodina, a nie o bez ma\u0142a wiek p\u00f3\u017aniejszych obrazach Ledera, bliskich przecie\u017c rzemios\u0142u, w kt\u00f3rych mamy do czynienia jedynie z powierzchni\u0105. Nie ma \u017cadnych mocnych dowod\u00f3w, kt\u00f3rymi da\u0142oby si\u0119 niezbicie wykaza\u0107 ten do\u015b\u0107 zaskakuj\u0105cy zwi\u0105zek pomi\u0119dzy malarstwem Ledera a spojrzeniem Rilkego na rze\u017aby Rodina. S\u0105 jedynie poszlaki, od d\u0142u\u017cszej chwili znajdujemy si\u0119 w sferze \u015bcis\u0142ej, ale jednak fantazji, i jeszcze w niej zosta\u0144my. \u201cZastan\u00f3wmy si\u0119 jednak chwil\u0105, czy wszystko, co przed sob\u0105 mamy, postrzegamy i t\u0142umaczymy i obja\u015bniamy sobie, nie jest powierzchni\u0105? A wszystko co nazywamy duchem i dusz\u0105, i mi\u0142o\u015bci\u0105: czy\u017c nie jest drobn\u0105 zaledwie zmian\u0105 na niewielkiej powierzchni bliskiej nam twarzy? (&#8230;) Wszelki\u0119 bowiem szcz\u0119\u015bcie, kt\u00f3rym kiedykolwiek dr\u017ca\u0142y serca, wszelka wielko\u015b\u0107, o kt\u00f3rej my\u015bl nieomal nas niweczy; ka\u017cda z owych rozleg\u0142ych przekszta\u0142caj\u0105cych idei \u2013 wszystko to przecie\u017c w pewnym momencie by\u0142o jedynie \u015bci\u0105gni\u0119ciem warg, uniesieniem brwi, cieniami na czo\u0142ach: i owa rysa wok\u00f3\u0142 ust, owa linia nad powiekami, \u00f3w mrok na jakiej\u015b twarzy \u2013 istnia\u0142y mo\u017ce ju\u017c niegdy\u015b zupe\u0142nie w ten sam spos\u00f3b: jako wz\u00f3r na sier\u015bci zwierz\u0119cej, jako bruzda w skale, jako wg\u0142\u0119bienie w jakim\u015b owocu&#8230; Istnieje tylko jedna jedyna, w tysi\u0105cznym pofa\u0142dowaniu poruszana i przekszta\u0142cona powierzchnia. My\u015bl\u0105 t\u0105 mo\u017cna by przez moment obj\u0105\u0107 ca\u0142y \u015bwiat, a zosta\u0142a z\u0142o\u017cona ona po prostu w r\u0119ce tego, kto t\u0119 my\u015bl pomy\u015bla\u0142. Nie od wielkich idei zale\u017cy bowiem, czy co\u015b mo\u017ce sta\u0107 si\u0119 \u017cyciem, tylko od tego, czy tworzy si\u0119 z nich sobie rzemios\u0142o, powszednio\u015b\u0107, co\u015b co trwa\u0107 b\u0119dzie przy cz\u0142owieku a\u017c po kres jego dni<sup>24<\/sup>.<\/p>\n\n\n\n<p>Wojciech Leder nie tyle w tym co robi, ale w tym co m\u00f3wi o swoich pracach, jest zadziwiaj\u0105co konserwatywny: pochwa\u0142a pi\u0119kna jako mo\u017cliwego w sztuce, przywi\u0105zanie do warto\u015bci uniwersalnych i przede wszystkim nader staranne rozgraniczanie porz\u0105dku filozoficznej erudycji (z kt\u00f3rej ch\u0119tnie czerpie, piecz\u0119tuj\u0105c gotowe ju\u017c obrazy tytu\u0142em) i ch\u0142odnej spekulacji umys\u0142owej od zagadkowego dla niego samego porz\u0105dku tworzenia. Przed jego zdanymi na intuicj\u0119 i przypadek obrazami jeste\u015bmy prawdopodobnie r\u00f3wnie blisko rzeczy samych w sobie jak w poezji Rilkego. I to ta najzupe\u0142niej prawdziwa, uczciwie jak na safari utrafiona egzotyka czego\u015b, co pochodzi z samego pogranicza ludzkiego \u015bwiata, tak kategorycznie przykuwa nasz\u0105 uwag\u0119. W 1930 roku Walther Rehm zwie\u0144czy\u0142 poezj\u0105 Rilkego d\u0142ug\u0105 tradycj\u0119 docierania poprzez przedmioty do prawdy, tradycj\u0119, kt\u00f3r\u0105 nazwa\u0142 <em>Dingmystik<\/em> &#8211; <em>Mistyka Rzeczy<\/em><sup>25<\/sup>. Po cz\u0119\u015bci ta <em>Mistyka Rzeczy<\/em> Rehma krzy\u017cuje si\u0119 z przypomnian\u0105 w 1949 roku przez Rudolfa Otto tradycj\u0105 \u015bcis\u0142ej fantazji (<em>die exakte Phantasie<\/em>), kt\u00f3ra od Goethego nabiera znaczenia jako \u201cw\u0142adza poznawcza\u201d<sup>26<\/sup>. \u201cW\u0142adza udzielona autentycznym artystom, kt\u00f3ra pozwala ich spojrzeniu przen\u0105\u0107 prawd\u0119, kt\u00f3ra przed ich wzrokiem prawd\u0119 otwiera. I nie tylko sam\u0105 jak\u0105\u015b prawd\u0119 ludzk\u0105 (nicht bloss eine menschliche Wahrheit), lecz prawd\u0119 bycia samego (<em>die Wahrheit des Seins selbst<\/em>)\u201d<sup>27<\/sup>, jak pisa\u0142 H\u00f6lderlin. Mo\u017cna chyba Ledera wpisa\u0107 na list\u0119 uczestnicz\u0105cych zar\u00f3wno w <em>Mistyce Rzeczy<\/em>, jak i \u015bcis\u0142ej fantazji. Zwracaj\u0105ca uwag\u0119, cho\u0107 trudna do uj\u0119cia inno\u015b\u0107 malarstwa Ledera wynika po cz\u0119\u015bci r\u00f3wnie\u017c z tego, co przydarzy\u0142o si\u0119 rzeczom w sztuce XX wieku. Hans-Georg Gadamer nazwa\u0142 to \u201czniszczeniem rzeczy\u201d. \u201cPorz\u0105dek jakiego mo\u017cemy do\u015bwiadczy\u0107 za po\u015brednictwem sztuki nowoczesnej, nie ma, oczywi\u015bcie nic wsp\u00f3lnego z wielkim wzorem \u0142adu przyrody i budowy \u015bwiat\u00f3w<sup>28<\/sup>. Nie odzwierciedla te\u017c wyra\u017conego w tre\u015bci mit\u00f3w do\u015bwiadczenia ludzkiego, ani \u015bwiata wcielonego i w oswojone i pokochane zjawiska rzeczy. To wszystko ju\u017c zanika. \u017byjemy w nowoczesnym \u015bwiecie przemys\u0142owym. A ten \u015bwiat nie tylko zepchn\u0105\u0142 na margines naszej egzystencji widzialne formy rytua\u0142u i kultu, ale uczyni\u0142 jeszcze wi\u0119cej \u2013 zniszczy\u0142 rzecz\u201d<sup>29<\/sup>. W ca\u0142ym tym relacyjnym ruchomym zgie\u0142ku, w kt\u00f3rym tkwimy, mo\u017cemy zwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 do rzeczy, na przyk\u0142ad do rzeczy nazwanej przez Wojciecha Ledera <em>Kuszenie \u015bwi\u0119tego Antoniego<\/em><sup>30<\/sup>. Z jednej strony rzecz doskona\u0142a: ob\u0142a, rozd\u0119ta, w proporcjach i blasku udaj\u0105ca ekran. Model gad\u017cetu, pomalowany \u201ckolorowym pigmentem, kt\u00f3ry rozpu\u015bci\u0142em w lakierze samochodowym. Chcia\u0142em, aby materia\u0142y (&#8230;) w jaki\u015b spos\u00f3b dotyka\u0142y wsp\u00f3\u0142czesnych fetyszy. (&#8230;) mika, pigmenty szminki, kt\u00f3rymi kobiety maluj\u0105 usta, b\u0142yszcz\u0105cy lakier, kt\u00f3rym m\u0119\u017cczy\u017ani maluj\u0105 szybkie samochody \u2013 to esencja pozorno\u015bci\u201d \u2013 m\u00f3wi autor<sup>31<\/sup>. Raczej esencja kuszenia, od esencji blisko ju\u017c do egzystencji, od przedmiotu do podmiotu. Wierni dociekliwej \u015bcis\u0142ej fantazji i przenikliwej <em>Mistyce Rzeczy<\/em> musimy w ko\u0144cu przyjrze\u0107 si\u0119 tej rzeczy &#8211; kuszeniu dok\u0142adniej. Musi tam tkwi\u0107 jakie\u015b sedno, wszak pokryta blichtrem pil\u015b\u0144 jest czym\u015b rozd\u0119ta. W \u015brodku tkwi ko\u0142ek<sup>32<\/sup>. Ko\u0142ek wbity ciasno w pud\u0142o, to nic innego jak dusza. Obraz lutnika-malarza Wojciecha Ledera, strugaj\u0105cego i wbijaj\u0105cego w swojej pracowni drewniane ko\u0142ki w pil\u015bni, lakierowan\u0105 mik\u0105 Polleny-Ewy zmieszan\u0105 z lakierem Toyoty, pod wp\u0142ywem intuicyjnego impulsu by\u0142by na tyle zabawny, \u017ce mogliby\u015bmy na koniec powr\u00f3ci\u0107 do maniera buffa, od kt\u00f3rej tak mi\u0142o zacz\u0119li\u015bmy<sup>33<\/sup>. Gdyby nie podsumowuj\u0105cy rzeczy-wiersze Rilkego fragment z <em>Wirklichkeitsdemut Und Dingmystik<\/em> Walthera Rehma: \u201cder Dichter wohnt in der Mitte der Dinge und verwandelt sich in sie\u201d<sup>34<\/sup>\u00a0i dalej i gorzej: \u201cdesto n\u00e4her ist er am Tode, desto reifer am Tode. V\u00f6llige Dingerf\u00fcllung ist Todesreife\u201d<sup>35<\/sup>. Ko\u0142ek, zestrugana dusza, w Kuszeniu drga nieprzyjemnie in medias res, i je\u015bli to jest prawda bycia samego&#8230; Pud\u0142o, mogi\u0142a, dalej potrafi\u0142by pisa\u0107 tylko xi\u0105dz J\u00f3zef Baka, ale on od d\u0142u\u017cszego czasu jest ju\u017c w \u015brodku.<\/p>\n\n\n\n<p>1.\u00a0Tomasz Za\u0142uski, <em>Techniki niesko\u0144czonych cel\u00f3w<\/em>, [w:] Wojciech Leder,<em> Obrazy<\/em>, katalog wystawy w Galerii Zamkowej w Lubinie i Galerii Jatki w Nowym Targu, Lubin 2003, s. 2-5.<br>2.\u00a0Innym, mo\u017ce bardziej eleganckim, sposobem jest zast\u0105pienie mozolnego przek\u0142adu celnym om\u00f3wieniem. To jednak wymaga piekielnej erudycji i jasno\u015bci umys\u0142u, by z miejsca utrafi\u0107 we fraz\u0119 t\u0142umacz\u0105c\u0105 ca\u0142\u0105, metod\u0119 malarsk\u0105 Ledera jak Kantowska \u201cTechnik der Natur\u201d z chirurgiczn\u0105 precyzj\u0105 zestawiona przez Tomasza Za\u0142uskiego z cytatem z Jean-Luc Nancy\u2019ego.<\/p>\n\n\n\n<p>3.\u00a0Ton asteizmu, jak to uj\u0105\u0142 dr Kazimierz Piotrowski w tek\u015bcie katalogu wystawy Zbigniewa Libery w At- lasie Sztuki, w marcu 2004 r.<br>4.\u00a0By zaoszcz\u0119dzi\u0107 trudu czytelnikom nie chc\u0105cym wik\u0142a\u0107 si\u0119 w szczeg\u00f3\u0142y, ju\u017c w tym miejscu mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce przede wszystkim s\u0105 to obrazy dobre.<\/p>\n\n\n\n<p>5. Wystarczy wyobrazi\u0107 sobie gara\u017c, w kt\u00f3rym na roz\u0142o\u017conej p\u0142achcie z dw\u00f3ch stron maluj\u0105 Wojciech Leder i Jackson Pollock (w swojej manierze dripping paintig), by u\u015bwiadomi\u0107 sobie rygor, jakiemu poddane s\u0105 te obrazy.<br>6.\u00a00 tym, \u017ce obrazy te mog\u0105 by\u0107 niczym innym, jak lustrami, pisa\u0142a ju\u017c Janina \u0141adnowska: \u201cKjedy\u015b zawiesi\u0142 je na sznurach na tle kwitn\u0105cych kasztan\u00f3w, niczym bielizn\u0119. Wtedy obrazy sta\u0142y si\u0119 lustrami i nabra\u0142y nowych znacze\u0144: b\u0119d\u0105c imago niejako fizycznie odzwierciedla\u0142y niesko\u0144czono\u015b\u0107\u201d, Cyt. za: J. \u0141adnowska, <em>Kamienne obrazy Wojciecha Ledera<\/em>, [w:] Wojciech Leder, <em>Obrazy<\/em>, katalog wystawy w Muzeum Sztuki w \u0141odzi, \u0141\u00f3d\u017a 2001, s.9.<\/p>\n\n\n\n<p>7.\u00a0Gdyby minister kultury wyda\u0142 dekret nakazuj\u0105cy zast\u0105pienie luster w domach prywatnych obrazami Ledera, co rano sp\u0119dzaliby\u015bmy przy toalecie wi\u0119cej czasu.<br>8.\u00a0Z lustrami \u0142\u0105czy obrazy r\u00f3wnie\u017c to, \u017ce nie mo\u017cna ich zreprodukowa\u0107. \u017baden druk, \u017cadne prze\u017arocze nie jest w stanie odda\u0107 ogl\u0105daj\u0105cemu wszystkich jako\u015bci orygina\u0142u.<\/p>\n\n\n\n<p>9.\u00a0Z miejsca rozkocha\u0142by si\u0119 w nich Marek Aureliusz, jakiego znamy z pierwszych wers\u00f3w <em>Rozmy\u015bla\u0144<\/em>, i zn\u00f3w by si\u0119 zasmuci\u0142, \u017ce z\u0142ama\u0142 sw\u00f3j idea\u0142 apatii.<\/p>\n\n\n\n<p>10.\u00a0Kto wie, czy nie najlepszym sposobem pisania o malarstwie Ledera jest pisanie o tym, czego w jego obrazach nie ma, cho\u0107 majaczy w naszych skojarzeniach dooko\u0142a nich. Jedne z pierwszych pozycji d\u0142ugiego katalogu temat\u00f3w zaj\u0105\u0107 mo\u017ce pitagoreizm i ikona. Pokusa pisania o obrazach Ledera jako o objawieniu pitagorejskiej pewno\u015bci, \u017ce zasad\u0105 wszystkiego jest liczba, jest tym wi\u0119ksza, \u017ce sam autor prowokuje do tego, daj\u0105c tytu\u0142y: <em>Jedno podw\u00f3jne trzy po\u015br\u00f3d czterech, Pr\u00f3ba harmonii<\/em>, to zn\u00f3w porz\u0105dkuj\u0105c tysi\u0119czne warstwy kolor\u00f3w pod\u0142ug rozk\u0142adu liczb pierwszych i geometrycznych figur. Bez wysi\u0142ku mo\u017cna Ledera przerobi\u0107 w neopitagorejczyka, a potem w kabalist\u0119, sk\u0105d ju\u017c blisko do mistycyzmu, gnozy etc. Je\u015bli w istocie liczba odgrywa jak\u0105\u015b rol\u0119 w tych obrazach to zn\u00f3w z powodu Kantowskiej techniki natury. Wystarczy, \u017ce ostro\u017cnie powt\u00f3rzymy z Hugonem Steinhausem: \u201cMi\u0119dzy duchem a materi\u0105 po\u015bredniczy matematyka\u201d, by przej\u015b\u0107 do szeregu kombinacji w jakich malarstwo Ledera da si\u0119 zestawi\u0107 z ikon\u0105. Sama istota obrazu rozumianego jako eikvn, kt\u00f3ry jest niczym innym jak zewn\u0119trzn\u0105 \u0142upin\u0105, nask\u00f3rkiem, za kt\u00f3rym rozpo\u015bciera si\u0119 niematerialna idea eido., podobna jest do mechanizmu wyzwalania skojarze\u0144 przez prace Ledera. W obydwu wypadkach wzrok przebiega wskro\u015b, ku czemu\u015b nieogl\u0105dalnemu, a jedynie mo\u017cliwemu do wyobra\u017cenia. Wracaj\u0105c do lustrzanej metafory \u2013 ikony s\u0105 przecie\u017c lustrami \u2013 tyle, \u017ce swoistego rodzaju lustrami weneckimi. Wzrok tych, co prze\u017cyli iluminacj\u0119 przebiega swobodnie, sporzenia reszty grz\u0119zn\u0105 w chropawej powierzchni malowid\u0142a. Wspomniana ju\u017c \u201cpowaga\u201d, brak anegdoty, jednolito\u015b\u0107, przekonanie o zwi\u0105zku mi\u0119dzy obrazem a aksjologicznie rozumian\u0105 warto\u015bci\u0105 \u2013 wszystko to u\u0142atwia ze\u015blizgni\u0119cie si\u0119 w religijn\u0105, interpretacj\u0119 tych obraz\u00f3w, za kt\u00f3rymi faluj\u0105, kolejne hipostazy \u201cpierwowzoru, kt\u00f3ry po\u0142o\u017cy\u0142a przyroda\u201d by zacytowa\u0107 raz jeszcze Za\u0142uskiego, kt\u00f3ry cytuje Kanta {przypis 1.}. Szczeg\u00f3lna maniera, czy raczej technika malarska, upodobniaj\u0105ca obrazy do twor\u00f3w natury, podana w znacznym stopniu losowo\u015bci i przypadkowi sprawia, \u017ce \u0142atwo mo\u017cna je opisa\u0107 za pomoc\u0105 technicznego terminu tkwi\u0105cego u podstaw ikony. Ot\u00f3\u017c obrazy te mog\u0105 by\u0107 wsp\u00f3\u0142czesnymi acheiropitami. &#8220;<em>Axeiropoihtow<\/em>, <em>\u0391\u03b3\u03af\u03b1\u03c2 \u03a3\u03bf\u03c6\u03af\u03b1\u03c2<\/em>, to przeciwie\u0144stwo cz\u0119sto u\u017cywanego przez Herodota terminu <em>xeiropoihto<\/em> \u2013 nakre\u015blony, uczyniony ludzk\u0105 r\u0119k\u0105, przeciwie\u0144stwo wymy\u015blone przez chrze\u015bcijan dla opisania wiary w istnienie obraz\u00f3w wyci\u015bni\u0119tych w materii, w spos\u00f3b nadnaturalny, moc\u0105 boskiej emanacji. Wielokrotnie przez Ledera wypowiadana nadzieja, \u017ce jego obrazy \u201cprzekazuj\u0105 energi\u0119 (&#8230;) si\u0119gaj\u0105 g\u0142\u0119biej. Wyra\u017caj\u0105 si\u0119 na poziomie bardzo podstawowym\u201d, dzia\u0142aj\u0105 jak \u201cekrany energetyczne\u201d (cyt. za:<em> Kamie\u0144 staje si\u0119 obrazem<\/em>. Z W. Lederem rozmawia M. Ujma, [w:] Wojciech Leder, <em>Obrazy<\/em>, katalog wystawy w Muzeum Sztuki w \u0141odzi, \u0141\u00f3d\u017a 2001, s. 27) zach\u0119ca by patrze\u0107 na nie w\u0142a\u015bnie jak na . Dla r\u00f3wnowagi, do tych mo\u017cliwych spirytualnych sposob\u00f3w interpretacji przedstawi\u0107 trzeba cho\u0107 jeden ca\u0142kowicie materialny. Najprostszy z prostych  czemu by nie patrze\u0107 na Ledera. jak na p\u00f3\u017anego wnuka Strzemi\u0144skiego i jego przekonania o konieczno\u015bci akcentowania jednorodno\u015bci powierzchni p\u0142\u00f3tna. Dalsze wyliczanki przetnijmy cytatem zn\u00f3w dla r\u00f3wnowagi z agnostyka, cho\u0107 podszytego wiar\u0105 w nieroz\u0142\u0105czn\u0105 jedn\u015b\u0107 wszystkiego co jest. Ot\u00f3\u017c powracaj\u0105c do stwierdzenia, \u017ce wszystko to nie samych obraz\u00f3w dotyka, lecz ich interpretacii u\u015bwiadommy sobie, \u017ce patrzymy na: \u201cmiriady lotnych atom\u00f3w, kt\u00f3re wiekui\u015bcie milcz\u0105, bo nie maj\u0105 atomy historii \u017cadnej, wszystkie s\u0105 sobie r\u00f3wne, czy z gwiazd pochodz\u0105 najsilniejszych, czy z martwych planet, czy istot rozumnych, dobrych albo z\u0142ych, albowiem materia jest jednaka w ca\u0142ym Kosmosie&#8230;\u201d (cyt. za: S. Lem, <em>Bia\u0142a \u015bmier\u0107<\/em>, [w:] item, <em>Bajki robot\u00f3w<\/em>, Krak\u00f3w 1964, s.86). Nie maj\u0105 historii \u017cadnej te\u017c obrazy Ledera.<\/p>\n\n\n\n<p>11.\u00a0Wieslaw Juszczak, <em>Wyst\u0119pny ornament<\/em>, [w:] item, <em>Fragmenty. Szkice z teorii i filozofii sztuki<\/em>, Warsza- wa 1995, s. 166.<br>12.\u00a0Ibidem, s. 167-168.<br>13.\u00a0Te p\u00f3\u0142 tony kruszyw to wa\u017cki argument na potwierdzenie koincydencji w sztuce. Pomimo ca\u0142ej niech\u0119ci artyst\u00f3w do \u0142\u0105czenia ich w pary i p\u0119czki trzeba zauwa\u017cy\u0107, \u017ce Leon Tarasewicz, jeden z niewielu artyst\u00f3w polskich, kt\u00f3rego tw\u00f3rczo\u015b\u0107 mo\u017cna by zestawi\u0107 z pracami Wojciecha Ledera, r\u00f3wnie\u017c nie tak dawno zrezygnowa\u0142 z p\u0119dzla na rzecz betoniarki, betonu i pigment\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>14.\u00a0Ta geometryczna siatka wsp\u00f3\u0142rz\u0119dnych narzucona na <em>agrum<\/em> \u2013 ziemi\u0119 pozwala wpisa\u0107 ten obraz w d\u0142ug\u0105, si\u0119gaj\u0105c\u0105 co najmniej VI w. tradycj\u0119 ikonograficzn\u0105, w kt\u00f3rej z jednej strony konsekwentnie przedstawiano ziemi\u0119 jako zlepek bezkszta\u0142tnych, gro\u017anych i wypi\u0119trzonych ska\u0142 \u2013 znak ciemnej materii, a z drugiej formy regularne najcz\u0119\u015bciej w postaci <em>urbs quadrata<\/em> \u2013 symbolu dzia\u0142alno\u015bci cz\u0142owieka, czyli kultury pocz\u0105wszy od <em>agri cultur<\/em>a. To zderzenie regularnych figur geometrycznych z nieregularn\u0105 zmienno\u015bci\u0105 natury najbli\u017csze kompozycji Ledera zobaczy\u0107 mo\u017cna na iluminacjach z Corpus <em>agrimensorum romanorum<\/em>, kopii traktatu o mierzeniu ziemi z IX wieku (Biblioteca Vaticana, Pal. lat. 1564), gdzie na pofa\u0142dowane wielobarwne wzg\u00f3rza i ska\u0142y iluminator narzuci\u0142 malowan\u0105 czerwon\u0105 mini\u0105 siatk\u0119 regularnych prostok\u0105t\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>15.\u00a0Dla kogo\u015b pisz\u0105cego spo\u0142eczn\u0105 histori\u0119 sztuki III RP b\u0119dzie to przyk\u0142ad powrotu do tak popularnej w czasach ancient regime\u2019u idei wsp\u00f3\u0142pracy \u201csztuki i przemys\u0142u\u201d rozwijanej od po\u0142owy lat 60.<br>16.\u00a0To zmieszanie dw\u00f3ch \u017cywio\u0142\u00f3w powietrza i ska\u0142y, a\u017c prosi si\u0119 o odniesienie do egzegezy fragmentu Pierwszego Listu \u015bw. Paw\u0142a do Koryntian (I Kor 10,4). Aposto\u0142 \u2013 nawi\u0105zuj\u0105c do legendy rabinistycznej, kt\u00f3rej \u015blady zachowa\u0142y si\u0119 w Ksi\u0119dze Wyj\u015bcia (Wj 17,6) i Ksi\u0119dze Liczb (Lb 20, 11), a wed\u0142ug kt\u00f3rej \u017bydom w czasie w\u0119dr\u00f3wki po pustyni towarzyszy\u0142a ska\u0142a, z kt\u00f3rej Moj\u017cesz w cudowny spos\u00f3b wyprowadzi\u0142 \u017cyciodajn\u0105 wod\u0119 \u2013 pisze: \u201c(&#8230;) pili ten sam duchowy nap\u00f3j. Pili za\u015b z towarzysz\u0105cej im duchowej ska\u0142y (&#8230;)\u201d. Ta alegoria fascynuj\u0105cej \u201csamobie\u017cnej\u201d ska\u0142y ma ogromy zasi\u0119g w tradycji alegorezy chrze\u015bcija\u0144skiej w znacznym stopniu decyduj\u0105cej o symbolach, kt\u00f3re pretenduj\u0105 do miana uniwersainych w kulturze europejskiej. Zaskakuj\u0105cy zwi\u0105zek z <em>Ordinare agrum<\/em> wynika z brzmienia greckiego tego fragmentu:<em> pneymatikh. akoloyuoysh. petra.<\/em>\u201d. <em>Pneumatikos petra<\/em> \u2013 duchowa ska\u0142a. Termin <em>pneumatikos<\/em> \u2013 jest jednym z najbardziej niejednoznacznych i r\u00f3wnocze\u015bnie podstawowych termin\u00f3w u \u015bw. Paw\u0142a i wywodz\u0105cej si\u0119 od niego tradycji, rozdzielaj\u0105cej cia\u0142o od psyche i pneumy. <em>Pneuma<\/em> \u2013 termin zaczerpni\u0119ty z filozofii stoickiej \u2013 najcz\u0119\u015bciej oznacza to co duchowe, samego ducha stoj\u0105cego ponad w\u0142adzami psychicznymi i materialnym, cia\u0142em. <em>Pneumatikos<\/em> mo\u017ce te\u017c znaczy\u0107 podmuch, wiatr, powietrze, dech, tchnienie, oddychanie. <em>Petra<\/em> to w dos\u0142ownym znaczeniu ska\u0142a, blok skalny, g\u0142az \u2013 to samo, na co sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 kruszywa i popio\u0142y w obrazie \u2013 ale w znaczeniu alegorycznym to symbol Chrystusa (zob. <em>pneyma pneymtiko<\/em>. [w:] <em>Theologisches W\u00f6rterbuch zum Neuen Testament<\/em>, hrsg. Gerhard Friedrich, Stuttgart 1959, t. 6, s. 443-448; <em>petra<\/em> [w:] <em>Theologisches W\u00f6rterbuch zum Neuen Testament<\/em>, t. 6, s. 96-97). Zreszt\u0105 sam Pawe\u0142 rozwiewa w\u0105tpliwo\u015bci dopowiadaj\u0105c zdanie: a ska\u0142a \u2013 to by\u0142 Chrystus \/<em> h petra de hn o Xristo<\/em>. Nak\u0142adaj\u0105c powietrzn\u0105 perspektyw\u0119 na ska\u0142\u0119 po\u0142\u0105czy\u0142 (czy raczej biblijnie: uczyni\u0142 Leder dwa elementy, kt\u00f3re, wed\u0142ug 1 Kor 10, 4 \u2013 by\u0142y niczym innym, jak<em> polimorfos Christos<\/em> \u2013 boskim, \u017cyciodajnym pierwiastkiem wcielonym w Jezusa. Bardzo wcze\u015bnie i nie tylko w tradycji chrze\u015bcija\u0144skiej, ale i judaistycznej, up. u Filona z Aleksandrii petra stanie si\u0119 synonimem terminu logos \u2013 s\u0142owa, zasady rz\u0105dz\u0105cej natur\u0105 (oczywi\u015bcie zn\u00f3w wcieleniem Logosu jest Jezus), czy sofia \u2013 m\u0105dro\u015bci. <em>Pneumatikos petra<\/em> w setkach, je\u015bli nie tysi\u0105cach miejsc, komentowana, przypominana i pokazywana alegoria wiary w to, \u017ce Duch przenika i kieruje materi\u0105, idealnie uzupe\u0142nia tak klasycznie rzymski tytu\u0142 obrazu:<em> Ordinare agrum<\/em>, kt\u00f3re to przecie\u017c Porz\u0105dkowanie jest niczym innym jak zaprowadzaniem porz\u0105dku duchowego w \u015bwiecie. Trudno o bardziej dobitny przyk\u0142ad, \u017ce warto pilnie \u015bledzi\u0107 powstaj\u0105ce pod wp\u0142ywem przypadku obrazy Wojciecha Ledera. Na koniec, znaj\u0105c przewrotno\u015bci wsp\u00f3\u0142czesnego \u015bwiata, ostro\u017cnie napomkn\u0105\u0107 trzeba, \u017ce obraz mog\u0105cy by\u0107 odebrany jako religijna apoteoza kruszyw budowlanych w galerii zwi\u0105zanej z Grup\u0105 Atlas mo\u017ce \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 w katolickim kraju podejrzenia o niebezpieczne zwi\u0105zki mi\u0119dzy religi\u0105 i marketingiem; pytanie: kto za tym wszystkim stoi?<\/p>\n\n\n\n<p>17.\u00a0Fragment wiersza [<em>Es winkt zu F\u00fchlung fast aus allen Dingen<\/em>&#8230;] \/ [Do wsp\u00f3\u0142czucia z ka\u017cdej rzeczy wo\u0142a&#8230;]<br><em>(&#8230;)Wszystkie istoty przenika tajemnie<\/em><br><em>Wewn\u0119trzny \u015bwiat. Ptaki cichymi pi\u00f3ry<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Lec\u0105 na wskro\u015b przez nas. 0, kt\u00f3ry<\/em><br><em>Chc\u0119 r\u00f3\u015b\u0107, spogl\u0105dam, i drzewo jest we mnie.<\/em><br>Cyt. za: Rainer Maria Rilke, <em>Poezje<\/em>. Wybra\u0142, prze\u0142o\u017cy\u0142 i pos\u0142owiem opatrzy\u0142 Mieczys\u0142aw Jastrun, Krak\u00f3w 1987, s. 336-337.<br>18.\u00a0W kzyku poety i oczywi\u015bcie zn\u00f3w Kanta, bo na dobr\u0105 spraw\u0119 od niego Rzeczy same w sobie zosta\u0142y dostrze\u017cone, czy raczej wymy\u015blone. Wcze\u015bniej incydentalnie pojawia\u0142y si\u0119 u Kartezjusza i Malebranche\u2019a jako<em> choses en elles memes<\/em>, i Locke\u2019a (<em>things in themselves<\/em>). By\u0142oby rzecz\u0105 interesuj\u0105c\u0105 prze\u015bledzi\u0107 jak si\u0119 ma filozoficzna tradycja rzeczy samych w sobie do tak r\u00f3\u017cnorodnych sposob\u00f3w odkrywania i wymy\u015blania nowych kategorii rzeczy w sztuce XX wieku pocz\u0105wszy od<em> ready mades<\/em>.<br>19.\u00a0Rainer Maria Rilke,<em> Auguste Rodin<\/em>, prze\u0142o\u017cy\u0142 Witold Wirpsza, Krak\u00f3w 1963, s. 118.<br>20.\u00a0Mieczys\u0142aw Jastrun, <em>Pos\u0142owie<\/em>, [w:] Rainer Maria Rilke, <em>Poezje<\/em>, Krak\u00f3w 1987, s. 401.<br>21.\u00a0Rainer Maria Rilke, Auguste Rodin, s. 119.<br>22.\u00a0Ibidem, s. 120.<br>23.\u00a0Ibidem, s. 120-121.<br>24.\u00a0Ibidem, s. 121-123. Na dobr\u0105 spraw\u0119 w pisanej ju\u017c po rozstaniu z Rodinem w 1907 roku drugiej cz\u0119\u015bci zatytu\u0142owanej <em>Prelekcja <\/em>w ca\u0142ych wielostronicowych partiach wystarczy\u0142oby zamienia\u0107 \u201cRodin\u201d na \u201cLeder\u201d, aby otrzyma\u0107 recenzj\u0119 z obecnej wystawy pi\u00f3ra Rainera Marii Rilkego. Np.: \u201cPomy\u015blcie tylko jak musia\u0142 pracowa\u0107 ten, kto chcia\u0142 opanowa\u0107 wszelkie powierzchnie; skoro \u017cadna rzecz drugiej nie jest podobna (&#8230;) jakie\u017c zadanie si\u0119 tu zarysowuje! I jakie\u017c jest ono proste i powa\u017cne (&#8230;) jak ca\u0142kowicie pozbawione frazesu. Pozostaje rzemios\u0142o, lecz zdaje si\u0119 ono by\u0107 rzemios\u0142em dla kogo\u015b nie\u015bmiertelnego, tak bardzo jest rozleg\u0142e, niezmierzone (&#8230;) Odda\u0107 kszta\u0142t jakiego\u015b przedmiotu oznacza\u0142o: przej\u015b\u0107 przez ka\u017cde miejsce, niczego nie przemilcze\u0107, niczego nie pomin\u0105\u0107, nigdzie nie oszuka\u0107, zna\u0107 wszystkie sto profil\u00f3w, wszystkie aspekty dolne i g\u00f3rne, wszystkie przeci\u0119cia. Dopiero w\u00f3wczas istnia\u0142 dany przedmiot, dopiero w\u00f3wczas stawa\u0142 si\u0119 wysp\u0105, ze wszech stron oderwan\u0105 od kontynentu niepewno\u015bci\u201d. Ibidem, s. 127-130.<br>25.\u00a0W. Rehm, <em>Wirklichkeitsdemut und Dingmystik<\/em>, \u201cLogos. Inernationale Zeitschrift f\u00fcr Philosophie der Kultur\u201d 19 (1930), s. 297-358. W\u015br\u00f3d przedstawicieli tego nurtu kontemplatywnego spogl\u0105dania na rzeczywisto\u015b\u0107 mo\u017cna wskaza\u0107 postacie zabawnie bliskie Wojciechowi Lederowi, jak cho\u0107by Spinoza, ze swoj\u0105 tak adorowan\u0105 p\u00f3\u017aniej przez Goethego scientia intuitiva poprzedniczce \u015bcis\u0142ej fantazji. Spinoza zajmowa\u0142 si\u0119 filozofi\u0105, cho\u0107 na co dzie\u0144 \u2013 tak jak Leder \u2013 para\u0142 szlifowaniem. Zob.W. Rehm, op. cit., s. 299-300.<br>26.\u00a0Jest to poznanie stoj\u0105ce w opozycji do obrazu rzeczywisto\u015bci jaki, roszcz\u0105c sobie prawo do \u201cjedynej s\u0142usznej drogi\u201d, ugruntowuje w kulturze europejskiej nauka oparta na przyrodoznawstwie i w\u0142adzy \u201crachuj\u0105cego i mierz\u0105cego\u201d rozumu.<br>27.\u00a0Cyt. za: Wies\u0142aw Juszczak, <em>Realno\u015b\u0107 bog\u00f3w<\/em>, Krak\u00f3w 2002, s. 81.<br>28.\u00a0Chyba, \u017ce spr\u00f3bujemy z <em>.<\/em>Ledera, kt\u00f3ra bez w\u0105tpienia ma wiele wsp\u00f3lnego i z \u0142adem przyrody, i z budow\u0105 \u015bwiat\u00f3w i w swoich sp\u0119kaniach, i w delikatnie rytych elipsach.<br>29\u00a0Hans-Georg Gadamer, <em>Rozum, s\u0142owo, dzieje<\/em>, Warszawa 1979, s. 139. Gadamer nale\u017cy do zdecydowanych krytyk\u00f3w dominacji \u201crachuj\u0105cego i mierz\u0105cego\u201d rozumu, przeciwstawiaj\u0105cych panosz\u0105cemu si\u0119 \u201cprzyrodoznawstwu\u201d tradycje nauk humanistycznych, oparta na tak bliskim ka\u017cdemu pisz\u0105cemu o obrazach przekonaniu, \u017ce istniej\u0105 twierdzenia, kt\u00f3rych nie da si\u0119 bezpo\u015brednio dowie\u015b\u0107, \u201cbo dochodzi si\u0119 do nich dzi\u0119ki d\u0142ugiemu obcowaniu z przedmiotem\u201d. Zob. A. Bronk, <em>Projekt hermetycznej filozofii humanistyki<\/em>, \u201cStudia metafizyczne\u201d, 1993, t. I, s. 289.<br>30.\u00a0Je\u015bli uwierzymy Louisowi Reau to <em>Ordinare agrum<\/em> i <em>Kuszenie \u015bwi\u0119tego Antoniego<\/em>, \u0142\u0105czy wsp\u00f3lny w\u0105tek. Reau do\u015b\u0107 zagadkowo pisze, \u017ce w XV wieku obrazy kuszenia \u015bwi\u0119tego Antoniego rozdzielane na kuszenie na ziemi i porywanie \u015bwi\u0119tego przez demony w powietrze s\u0142u\u017cy\u0142y jako pretekst do przedstawiania modnej wtedy nauki o czterech \u017cywio\u0142ach (zob. L. Reau,<em> Iconographie de l\u2019art. chretien<\/em>, Paris 1958, t. III, cz. 1, s. 107). Wierzy\u0107 Reau jest do\u015b\u0107 ryzykownie, w tym samym ha\u015ble przytacza on polsk\u0105 nazw\u0119<em> les tentation de saint Antoine \u2013 Kuszenie \u015bw. Antoniego<\/em>.<br>31.\u00a0Kamie\u0144 staje si\u0119 obrazem. Z W. Lederem rozmawia M. Ujma, [w:] Wojciech Leder, <em>Obrazy<\/em>, katalog wystawy w Muzeum Sztuki w \u0141odzi, \u0141\u00f3d\u017a 2001, s. 2 1.<\/p>\n\n\n\n<p>32.\u00a0Jest to chyba pierwszy ko\u0142ek w obrazach Ledera. W 1996 roku namalowa\u0142 on ju\u017c jedno <em>Kuszenie \u015bwi\u0119tego Antoniego<\/em>, wtedy jednak powierzchnia obrazu by\u0142a p\u0142aska niemal jak ekran.<br>33.\u00a0Zreszt\u0105, skoro tak naprawd\u0119 obrazy te s\u0105 oboj\u0119tne wobec s\u0142\u00f3w, przytoczmy happy end dla niegustuj\u0105cych w smutnych zako\u0144czeniach: \u201c\u017by\u0142 raz pewien wielki konstruktor-wynalazca, kt\u00f3ry nie ustaj\u0105c, wymy\u015bla\u0142 urz\u0105dzenia niezwyk\u0142e i najdziwniejsze stwarza\u0142 obrazy. (&#8230;) Piecz\u0119towa\u0142 si\u0119 sercem \u015bmia\u0142ym i ka\u017cdy atom, kt\u00f3ry wyszed\u0142 spod jego r\u0119ki, nosi\u0142 \u00f3w znak, \u017ce dziwili si\u0119 potem uczeni, odnajduj\u0105c w widmach atomowych migotliwe serduszka. Zbudowa\u0142 wiele po\u017cytecznych obraz\u00f3w, wielkich i ma\u0142ych, a\u017c naszed\u0142 go pomys\u0142 dziwaczny, aby \u015bmier\u0107 z \u017cyciem w jedno z\u0142\u0105czy\u0107 i tak dopi\u0105\u0107 niemo\u017cliwo\u015bci\u201d. Cyt. prawie za: Stanis\u0142aw Lem, <em>Trzej elektrycerze<\/em>, [w:] item,<em> Bajki robot\u00f3w<\/em>, Krak\u00f3w 1964, s. 7.<\/p>\n\n\n\n<p>34.\u00a0Poeta \u017cyje w \u015brodku rzeczy i przeobra\u017ca si\u0119 w nie. (t\u0142um. K.C.), W Rehm, <em>Wirklichkeitsdemut und Dingmystik<\/em>, S. 341,<br>35.\u00a0Tym bli\u017cszy jest \u015bmierci, tym dojrzalszy do \u015bmierci. Ca\u0142kowite spe\u0142nienie w rzeczy jest gotowo\u015bci\u0105 na \u015bmier\u0107. (t\u0142um. K.C.), ibidem, S. 345. <em>Der Mitte der Dinge<\/em> \u2013 \u015brodek rzeczy, kt\u00f3ry tak rozr\u00f3s\u0142 si\u0119 w obrazie Ledera, jest by\u0107 mo\u017ce \u2013 wobec s\u0142ynnego <em>Verlust der Mitte<\/em> Hansa Sedlmayra \u2013 diagnozy m\u00f3wi\u0105cej o utracie sp\u00f3jno\u015bci przez sztuk\u0119 wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 \u2013 jedynym \u015brodkiem na jaki sztuk\u0119 sta\u0107, skoro: \u201cSztuka jest \u2013 we wszelkich znaczeniach tego s\u0142owa \u2013 ekscentryczna\u201d. Zob. H. Sedlmayra, <em>Verlust der Mitte<\/em>, Salzburg 1948, s. 150. To, \u017ce sedno tego \u015brodka rzeczy tkwi w naszej \u015bmierci ods\u0142ania\u0142o si\u0119 w sztuce ju\u017c wielokrotnie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Krzysztof Cicho\u0144<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[65],"tags":[72],"class_list":["post-15859","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-artykuly","tag-leder_101"],"acf":[],"1_4_image":null,"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15859","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=15859"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15859\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":15864,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/15859\/revisions\/15864"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=15859"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=15859"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=15859"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}