{"id":12914,"date":"2014-04-09T08:55:00","date_gmt":"2014-04-09T08:55:00","guid":{"rendered":"https:\/\/atlassztuki.pl\/?p=12914"},"modified":"2022-06-23T10:39:42","modified_gmt":"2022-06-23T10:39:42","slug":"poza-formatem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/poza-formatem\/","title":{"rendered":"POZA FORMATEM"},"content":{"rendered":"\n<p class=\"has-text-align-right\"><em>Musisz Go sformatowa\u0107, zanim zacznie performowa\u0107\u00a0<\/em><\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-right\">(z tajnej instrukcji dla Poncjusza Pi\u0142ata)<\/p>\n\n\n\n<p>WIKTORYNA, OLIMPIA, COSIRA<\/p>\n\n\n\n<p>Malarka Victorine Meurent ze s\u0142ynnego p\u0142\u00f3tna Maneta Olimpia tylko pozornie jest modelk\u0105. Uchylaj\u0105c ideow\u0105 i symboliczn\u0105 sankcj\u0119 buduaru, zapowiada ju\u017c epok\u0119 performansu, je\u015bli z poj\u0119ciem tym wi\u0105\u017cemy rozformatowanie podstawowej dla historii sztuk wizualnych r\u00f3\u017cnicy \u2013 r\u00f3\u017cnicy modela i artysty. Wiktoryna dos\u0142ownie schodzi z obrazu i bez trudu mog\u0119 wyobrazi\u0107 sobie, jak podchodz\u0105c do malarza (kt\u00f3ry tymczasem przeobrazi\u0142 si\u0119 w operatora), poprawia ustawienie kamery, sprawdza o\u015bwietlenie wn\u0119trza, strofuje kota i dopijaj\u0105c kolejn\u0105 kaw\u0119, leniwie wraca na pos\u0142anie. Zarz\u0105dza ca\u0142o\u015bci\u0105 sceny, reguluj\u0105c jej sens, napi\u0119cie i wymow\u0119. Portrecista jest jedynie jej narz\u0119dziem, czujnie ws\u0142uchanym w g\u0142os re\u017cyserki planu. Olimpia nie jest samym tylko podeptaniem konwencji i lokalnym ekscesem towarzyskim.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>To r\u0119kaw wizualny wyprowadzaj\u0105cy z ram obrazu do historii nowych formacji przedstawiania. Je\u015bli kilkadziesi\u0105t lat p\u00f3\u017aniej Marcel Duchamp nazwie jedn\u0105 ze swych najbardziej rozpoznawalnych prac <em>Aktem schodz\u0105cym po schodach<\/em>, to jej tytu\u0142 nie jest wcale dzie\u0142em przypadku. To nie naga kobieta, zm\u0119czona kaprysami artysty, prosi o przerwanie nu\u017c\u0105cej sesji \u2013 to sam akt, jako emblemat i czysta forma m\u0119skiej wra\u017cliwo\u015bci wizualnej, opuszcza ram\u0119 malowid\u0142a, by rozformatowa\u0107 uniwersum przedstawienia. Wiktoryna performuje. Nie tylko wyzywa i prowokuje wzrok malarza. Stwarza. Wywiesza czerwon\u0105 flag\u0119, cho\u0107 miejscem, gdzie to robi, nie jest Chicago, lecz paryskie atelier. K\u0142adzie fundament pod budowl\u0119 nowych autonomii. Ich manifestacj\u0105 jest sztuka kobieca ostatnich kilku dekad XX wieku.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy w 1996 roku Katarzyna Kozyra przyst\u0119puje do pracy nad fotograficzn\u0105 transpozycj\u0105 Olimpii, Wiktoryna dawno zesz\u0142a ju\u017c z portretu. Widywano j\u0105 potem w wielu r\u00f3\u017cnych miejscach. Graj\u0105c\u0105 nago w szachy z podstarza\u0142ym kawalerem na tle Wielkiej szyby. Na ulicach Wiednia i Nowego Jorku, Amsterdamu i Belgradu. W wielu r\u00f3\u017cnych postaciach i przebraniach, zawsze w innej sytuacji.<\/p>\n\n\n\n<p>Spoiwem tryptyku fotograficznego Kozyry jest to\u017csamo\u015b\u0107 artystki i modelki, i opisanie jej na osi cyklu buduar-klinika. W\u0142a\u015bciwie nic bardziej naturalnego. Ka\u017cda kurtyzana pr\u0119dzej lub p\u00f3\u017aniej do\u017cywa\u0142a swych ostatnich dni w szpitalu. Bywa\u0142o te\u017c i gorzej, gdy bogaty protektor nie na czas wystawia\u0142 czek, i pacjentk\u0119 ewakuowano do przytu\u0142ku. W\u0105tpi\u0119 jednak, czy kt\u00f3remukolwiek ze s\u0142awnych portrecist\u00f3w przyszed\u0142by do g\u0142owy pomys\u0142, by namalowa\u0107 j\u0105 w schy\u0142kowej fazie, na szpitalnym \u0142\u00f3\u017cku. Skandal obyczajowy jest bowiem niczym w por\u00f3wnaniu ze zgroz\u0105, jak\u0105 budz\u0105 starzenie si\u0119, choroba i opuszczenie. Nieuchronne przypad\u0142o\u015bci wieku, kontyngencja cia\u0142a, b\u00f3l i cierpienie.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy artystka-performerka jest chora, jedynym rozs\u0105dnym wyj\u015bciem jest przeniesienie Olimpii do kliniki. I obsadzenie siebie samej w podw\u00f3jnej roli. By tym lepiej ukaza\u0107 aformatywno\u015b\u0107 dzie\u0142a-pierwowzoru. Rozformatowuj\u0105c obraz, Kozyra demontuje ca\u0142\u0105 sytuacj\u0119, pozostaj\u0105c jednak wci\u0105\u017c na gruncie wizualno\u015bci. Jej Olimpia nie jest uliczn\u0105 performerk\u0105, nad ca\u0142o\u015bci\u0105 instalacji nadal sprawuje piecz\u0119 duch powierzchni malowid\u0142a. Cho\u0107 na sugestie malarskich afiliacji wzrusza ramionami, polem jej dzia\u0142ania pozostaje terytorium \u201ewroga\u201d. Fotografuj\u0105c siebie sam\u0105, zachowuje \u0142\u0105czno\u015b\u0107 z idiomem przedstawienia. Bo bramka strzelona na wyje\u017adzie liczy si\u0119 podw\u00f3jnie. Nie przeszkadza mi brak p\u0142\u00f3tna i zapachu farby. Oko kamery, plan inscenizacji nawi\u0105zuj\u0105 wprost do gestu Maneta. Obydwa dzie\u0142a \u0142\u0105czy performerski charakter i mobilno\u015b\u0107 relacji artysta-model. Bo ani przez chwil\u0119 nie zapominamy, \u017ce odgrywaj\u0105c\u0105 rol\u0119 Olimpii modelk\u0105 jest w\u0142a\u015bnie artystka. W jednym i drugim przypadku gra r\u00f3\u017cnicy i to\u017csamo\u015bci toczy si\u0119 poza formatem pracy. Ze wszystkimi jej, r\u00f3wnie\u017c medyczno-klinicznymi, pozamalarskimi uwarunkowaniami.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Motyw Olimpii b\u0119dzie odt\u0105d nieustannie przewija\u0142 si\u0119 w ca\u0142ej tw\u00f3rczo\u015bci Katarzyny Kozyry. Jako idiom, znak fabryczny i w\u0142a\u015bciwy tylko jej samej idiolekt. Odnajdziemy go w p\u00f3\u017aniejszych pracach, nie tylko w obydwu <em>\u0141a\u017aniach<\/em> i <em>\u015awi\u0119cie wiosny<\/em>. R\u00f3wnie\u017c w wideocyklu <em>W sztuce<\/em> marzenia staj\u0105 si\u0119 rzeczywisto\u015bci\u0105. Wsz\u0119dzie tam, gdzie stawk\u0105 w grze staje si\u0119 w\u0142asne cia\u0142o artystki uwik\u0142ane w projekt przekraczania naturalnych lub przepisanych spo\u0142eczn\u0105 sankcj\u0105 granic.<\/p>\n\n\n\n<p>Modne ideologie nie pasuj\u0105 do niej, jak sukienki, o kt\u00f3rych kiedy\u015b mi opowiada\u0142a. Kupowa\u0142a je na wag\u0119, wiesza\u0142a w szafach, nigdy ich nie zak\u0142adaj\u0105c. Nie do twarzy jej w przebraniach z Foucaulta, Derridy i Kristevej. Sukienka okrywa cia\u0142o, ona chce kostiumu, kt\u00f3ry obna\u017ca, i odnajdzie go, r\u00f3wnie\u017c w swej nago\u015bci, gdy z grunge&#8217;ow\u0105 br\u00f3dk\u0105 i przyklejonym penisem wkroczy do m\u0119skiego sanktuarium budapeszte\u0144skiej \u0142a\u017ani. I gdy w berli\u0144skim klubie ofiaruje sam\u0105 siebie w prezencie dla gargantuicznej Glorii Viagry, robi\u0105c publiczny striptiz.&nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy w jednym z wywiad\u00f3w m\u00f3wi o sobie: \u201eja to obciach\u201d, dopiero teraz, ju\u017c po wielu latach, rozumiem, o co chodzi. Rozformatowuj\u0105c kadr obrazu, \u201eobcina\u201d jego segment, przenosz\u0105c go do innego modu\u0142u, przycinaj\u0105c przy okazji cz\u0119\u015b\u0107 samej siebie i wstawiaj\u0105c j\u0105 w rol\u0119 nie do odegrania, kt\u00f3rej nieuchronnym kresem jest pora\u017cka. Jak w s\u0142awetnej scenie z dorzynaniem Mozarta w sali trydenckiego teatru. Po wielomiesi\u0119cznej tresurze cia\u0142a pod okiem nie znaj\u0105cego lito\u015bci, oszala\u0142ego w edukacyjnej manii Maestra. Niekiedy tylko bierze rewan\u017c i jako Lou Andreas-Salome uwi\u0105zuje na smyczy psie metamorfozy Rilkego i Nietzschego.<\/p>\n\n\n\n<p>To obsadzanie siebie w r\u00f3\u017cnych rolach, automistyfikacja, kt\u00f3ra nieuchronnie ociera si\u0119 o autodemistyfikacj\u0119, nie mog\u0142o nie doprowadzi\u0107 jej do <em>Castingu<\/em> (2010). W publicznym przes\u0142uchaniu szuka odtw\u00f3rczyni (lub odtw\u00f3rcy, bo p\u0142e\u0107, wiemy to ju\u017c, gra, lecz zarazem nie gra u niej \u201eroli\u201d) siebie samej, zach\u0119caj\u0105c do eksperymentu. My\u015blicie, \u017ce \u0142atwo by\u0107 Cosir\u0105? No to spr\u00f3bujcie. I \u017cycz\u0119 powodzenia.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>ANTYFORMAT<\/p>\n\n\n\n<p>Zmora formatu towarzyszy jej ju\u017c od dzieci\u0144stwa. Nadopieku\u0144czo\u015b\u0107 rodzic\u00f3w, demony ogniska domowego, fobie dojrzewania. Kiedy to, co mia\u0142o znale\u017a\u0107 si\u0119 w nocniku, l\u0105duje za kredensem, jeste\u015bmy \u015bwiadkami jej pierwszej antyformatowej, aformatywnej instalacji. Powt\u00f3rzy potem ten motyw wielokrotnie jako \u015bwiadoma siebie samej artystka, graj\u0105c na r\u00f3\u017cnicy w\u0142asnej to\u017csamo\u015bci, manipuluj\u0105c w\u0142asnym cia\u0142em w przestrzeniach galerii, filmu wideo i teatru. Ta \u015bwiadomo\u015b\u0107 niebycia nigdy tym, kim si\u0119 jest, i bycia nie tym, czego oczekuj\u0105 inni, przenosi si\u0119 na rozwarstwienie samego medium. Jej prace to seria uskok\u00f3w tektonicznych, przenoszenie form wizualno\u015bci w modu\u0142y, kt\u00f3re do nich nie pasuj\u0105. I wyprowadzanie ich \u201er\u0119kawem mnemonicznym\u201d do wci\u0105\u017c kolejnych. Ka\u017cde z jej dzie\u0142 jest pami\u0119ci\u0105 i odtworzeniem segmentu z poprzedniego, ka\u017cde poprzednie jest \u201easem w r\u0119kawie\u201d gotowym do zaistnienia w tym nast\u0119pnym. To system zale\u017cno\u015bci modularnych, selekcja w oparciu o antyformat i deformacj\u0119. Jak wytrawna pokerzystka zagrywa zawsze kart\u0105, kt\u00f3ra nie pasuje do uk\u0142adu.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>\u017badna z jej prac nie jest struktur\u0105 zdefiniowan\u0105 w oparciu o poj\u0119cia gatunku i konwencji.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>W pracowni Grzegorza Kowalskiego nauczy\u0142a si\u0119 my\u015ble\u0107 o rze\u017abie jako \u017cywej bryle cia\u0142a w przestrzeni ruchu, zatar\u0142a granic\u0119 mi\u0119dzy obiektem a filmem i tekstem, rozformatowa\u0142a zwi\u0105zki mi\u0119dzy muzyk\u0105, choreografi\u0105, teatrem i performansem, wprowadzaj\u0105c w <em>\u015awi\u0119cie wiosny<\/em> technik\u0119 animacji. W<em> \u0141a\u017ani m\u0119skiej <\/em>przemierzy\u0142a szlak wszystkich cielesnych samoprzeobra\u017ce\u0144, obsadzaj\u0105c siebie w rolach, kt\u00f3rych nikt poza ni\u0105 sam\u0105 nie by\u0142by w stanie zagra\u0107, wystawiaj\u0105c si\u0119 na gro\u017ab\u0119 linczu i os\u0105du publicznego. W <em>Marzeniach<\/em> wzi\u0119\u0142a na siebie ryzyko autotresury, dyscyplinuj\u0105c cykl w\u0142asnych przekszta\u0142ce\u0144, manipuluj\u0105c wydolno\u015bci\u0105 swego organizmu. Z buduaru i salonu, poprzez rze\u017ani\u0119 i klinik\u0119, przechodzi do teatru, odnawiaj\u0105c klasyczny barokowy schemat kostiumu i zamiany p\u0142ci. Tylko, \u017ce tam wszystko jest w\u0142a\u015bciwie \u201eodegrane\u201d, a u niej stawk\u0105 jest zawsze ona sama. Pozostaje Olimpi\u0105. Zawsze poza swym formatem. Przyci\u0119ta, obci\u0119ta, na granicy obciachu, w strefie przej\u015bcia mi\u0119dzy perfekcj\u0105 performerki a mo\u017cliwym fiaskiem odtwarzanej roli.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-large\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"692\" src=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/Olympia_blue40cm-1024x692.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-12934\" srcset=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/Olympia_blue40cm-1024x692.jpg 1024w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/Olympia_blue40cm-300x203.jpg 300w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/Olympia_blue40cm-768x519.jpg 768w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/Olympia_blue40cm.jpg 1480w\" sizes=\"auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px\" \/><figcaption>Katarzyna Kozyra, &#8220;Olimpia&#8221;, fotografia barwna (fragment instalacji), 1996, w\u0142. Barbara Kabala-Bonarska i Andrzej Bonarski, depozyt w Muzeum Narodowym w Krakowie<\/figcaption><\/figure>\n\n\n\n<p>Je\u015bli to, co robi, jest obsceniczne, to wy\u0142\u0105cznie w sensie obsceniczno\u015bci, zawieszania konwencji teatru, w\u0142\u0105czania jej w system autokreacji. Poza scen\u0105, poza spektaklem, je\u015bli przez spektakl rozumiemy z g\u00f3ry przygotowany dialog, rysunek postaci i komplikacje narracyjne. To, co odr\u00f3\u017cnia performerk\u0119 od aktorki, to fakt, \u017ce dla tej pierwszej ka\u017cda rola jest poniek\u0105d drugorz\u0119dna, s\u0142u\u017cebna wobec ca\u0142o\u015bci projektu, kt\u00f3ry zaczyna si\u0119 i ko\u0144czy poza formatem przedstawienia. Bo kiedy w angielskiej mowie pada s\u0142owo <em>obscene<\/em>, wiemy, \u017ce m\u00f3wi si\u0119 o czym\u015b nie tylko wulgarnym lub niezjadliwym, ale r\u00f3wnie\u017c, i mo\u017ce przede wszystkim, nie nadaj\u0105cym si\u0119 na scen\u0119. Kozyra aktorka-performerka pokazuje siebie na scenie jako \u201eakt obsceniczny\u201d, jako akt tylko si\u0142\u0105 perswazji zainstalowany w obr\u0119bie przedstawienia. Tak dzieje si\u0119 w <em>Marzeniach<\/em>, ale najpe\u0142niej dosz\u0142o do g\u0142osu w<em> \u0141a\u017ani m\u0119skiej<\/em>, gdzie aparat inscenizacyjny zosta\u0142 doszcz\u0119tnie rozregulowany, tym mocniej uwydatniaj\u0105c symboliczny sens artystycznej autoanalizy i autobiografii.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy Matejko umieszcza swego Kopernika na tle astronomicznej scenerii fromborskiej baszty, to przed oczami mamy totalne zaprzeczenie obsceniczno\u015bci. Rupieciarnia sprz\u0119t\u00f3w jako t\u0142o do rozmowy z Bogiem (<em>Wierz mi synu, nie jest tak, jak my\u015blisz, by\u0142em przy tym<\/em>). Format doskona\u0142y, z tronuj\u0105c\u0105 postaci\u0105 astronoma w samym centrum. Gdyby umie\u015bci\u0142 w jego kadrze trzy karze\u0142kowate ma\u0142pki graj\u0105ce na mapie \u015bwiata Ptolomeusza w Monopoly (<em>Nie wiem, czy sta\u0107 mnie dzi\u015b na Ganimedesa<\/em>), zapowiedzia\u0142by epok\u0119 antyformatu i obsceny. Kiedy Kozyra fotografuje swoj\u0105 Olimpi\u0119 w klinice pod kropl\u00f3wk\u0105, zachowuj\u0105c wszak\u017ce ducha wyj\u015bciowego malowid\u0142a, przenosi nas od razu w scen\u0119 poza spektaklem, ka\u017c\u0105c nam domy\u015bla\u0107 si\u0119 wszystkich znanych ju\u017c nam i opisanych wcze\u015bniej rozwarstwie\u0144. Jej Olimpia w\u0119druje mi\u0119dzy \u015bwiatami wizualno\u015bci, rozformatowuj\u0105c pierwotny obraz. Dos\u0142owna obsceniczno\u015b\u0107 buduaru staje si\u0119 obsceniczno\u015bci\u0105 planu zdj\u0119ciowego, mobiln\u0105, samoprzekszta\u0142caj\u0105c\u0105 si\u0119 struktur\u0105 fenomenu widzialno\u015bci, opatrzon\u0105 dodatkowo filmem wideo, rozrywaj\u0105cym g\u0119sty \u015bcieg nieruchomej instalacji. To klasyczne szycie i rozszywanie modu\u0142\u00f3w.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-large\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"576\" src=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/k.kozyra-casting-video-video-still-2010-1-1024x576.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-12937\" srcset=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/k.kozyra-casting-video-video-still-2010-1-1024x576.jpg 1024w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/k.kozyra-casting-video-video-still-2010-1-300x169.jpg 300w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/k.kozyra-casting-video-video-still-2010-1-768x432.jpg 768w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/k.kozyra-casting-video-video-still-2010-1-1536x864.jpg 1536w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/k.kozyra-casting-video-video-still-2010-1.jpg 1778w\" sizes=\"auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px\" \/><figcaption>Katarzyna Kozyra, &#8220;Casting&#8221; (Warszawa), kadr z wideo, 2011<\/figcaption><\/figure>\n\n\n\n<p>Je\u015bli to, co robi Kozyra, wywo\u0142uje zaciekawienie krytyk\u00f3w r\u00f3\u017cnych dziedzin, \u201efilozof\u00f3w\u201d, socjolog\u00f3w, specjalist\u00f3w od konwencji p\u0142ci i feministek, ksenolog\u00f3w, ekspert\u00f3w od ta\u0144ca, muzyki i choreografii, filmowc\u00f3w i fachowc\u00f3w od opery i teatru (w tym szeregu tylko mimochodem wspomn\u0119 o prokuratorach), to dlatego w\u0142a\u015bnie, \u017ce jej tw\u00f3rczo\u015b\u0107 jest nieustannym rozszywaniem format\u00f3w, mieszaniem modu\u0142\u00f3w estetycznych, opowie\u015bci\u0105 o Olimpii w strefie przej\u015bcia. Mi\u0119dzy gatunkami i konwencjami wizualno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Do zainicjowanej w XX stuleciu zabawy w gr\u0119 r\u00f3\u017cnicy i to\u017csamo\u015bci wprowadzi\u0142a poj\u0119cie podmiotu podmytego fal\u0105 antyformat\u00f3w, podmiotu znajduj\u0105cego si\u0119 w wielu miejscach naraz, rozszytego i splisowanego. \u201eJa to Inne\u201d \u2013 ten rimbaudowski greps podda\u0142a w\u0142asnej rekonstrukcji, ukazuj\u0105c sens tw\u00f3rczo\u015bci artystycznej jako ci\u0105g\u0142e wystawianie si\u0119 na pr\u00f3b\u0119 obco\u015bci, wysi\u0142ek przenoszenia siebie w \u015bwiaty spoza domeny ego, jako wci\u0105\u017c na nowo rozpisywany casting na siebie sam\u0105. Jako uporczywe ods\u0142uchiwanie innych g\u0142os\u00f3w, z ca\u0142ym ryzykiem utraty autonomii. To autokreacja, kt\u00f3rej zagra\u017ca nieustanna substytucja. Bo obcego odczuwamy najsilniej w\u0142a\u015bnie wtedy, kiedy m\u00f3wi w naszym imieniu, or\u0119duj\u0105c jednak zawsze w swojej sprawie.<\/p>\n\n\n\n<p>JEZU, GDZIE TY SI\u0118 PODZIEWASZ?<\/p>\n\n\n\n<p>Nie by\u0142em przyjemnie zaskoczony, kiedy dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce Kozyra kr\u0119ci film\u00a0o syndromie jerozolimskim. Ona? Ta artystka, kt\u00f3rej obsesj\u0105 by\u0142a zawsze autoparodia, nie broni\u0105ca sobie dost\u0119pu do rozkoszy egotyzmu, b\u0119dzie robi\u0107 film o bo\u017cych popapra\u0144cach? Maglowa\u0107 przetrawiony na milionach stron temat dewiacji religijnych? Biega\u0107 z kamer\u0105 za urojonymi Chrystusami? Wys\u0142uchiwa\u0107 bajdurze\u0144 psychiatr\u00f3w i antropolog\u00f3w? Ona, kt\u00f3ra za temat obra\u0142a sobie automistyfikacj\u0119, mia\u0142aby na koniec wkroczy\u0107 na utarty, wydeptany przez tysi\u0105ce n\u00f3g szlak beznami\u0119tnego reporta\u017cu, ze wszystkimi jego my\u015blowymi p\u0142yciznami i mieliznami? Pociesza\u0142em si\u0119, \u017ce to tylko odprysk poszukiwa\u0144 os\u00f3b do castingu, kt\u00f3ry ca\u0142kiem przypadkowo zawi\u00f3d\u0142 j\u0105 do Izraela. Kiedy zim\u0105 zesz\u0142ego roku zobaczy\u0142em w CSW niewielki fragment filmu, wiedzia\u0142em ju\u017c, \u017ce powstaje co\u015b unikalnego. \u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>Umocni\u0142em si\u0119 w swym przekonaniu, kiedy pokaza\u0142a mi niezmontowane jeszcze do ko\u0144ca sekwencje wi\u0119kszej ca\u0142o\u015bci. Zrozumia\u0142em wtedy, \u017ce film nie b\u0119dzie ani klasycznym dokumentem, ani zapisem \u017cadnego z opisywanych wy\u017cej zjawisk. Tak jak jej Olimpia nie by\u0142a przeniesieniem tematu z p\u0142\u00f3tna Maneta.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>To film, kt\u00f3rego g\u0142\u00f3wnym motywem i osnow\u0105 jest pewna zagadkowa, poruszaj\u0105ca dla wielu nieobecno\u015b\u0107, bo wzdragam si\u0119 przed u\u017cyciem s\u0142owa \u201enieistnienie\u201d, zbyt ryzykownego i zbyt asertywnego. Ta nieobecno\u015b\u0107 budzi \u0142aknienie i dojmuj\u0105ce poczucie braku. A sfilmowano j\u0105 na tle fenomenu kulturowego, kt\u00f3rego syndrom ma wi\u0119cej wsp\u00f3lnego z teologicznym zw\u0105tpieniem i mistyczn\u0105 udr\u0119k\u0105 ni\u017c z klinicznymi patologiami, kt\u00f3re wsp\u00f3\u0142czesna medycyna stygmatyzuje jako wewn\u0119trzn\u0105 rozterk\u0119 religijn\u0105 i ekstaz\u0119 zwi\u0105zan\u0105 z geografi\u0105 kultu.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy pod wp\u0142ywem neoplato\u0144skich wizji, zw\u0142aszcza Pseudo-Dionizego Areopagity, antyczna i wczesno\u015bredniowieczna chrystologia przetar\u0142a drog\u0119 poj\u0119ciu i obrazom \u015awi\u0119tej Tr\u00f3jcy, w niebia\u0144skim gospodarstwie zapanowa\u0142 pewien nie\u0142ad. Ontyczna asymetria podzieli\u0142a relacje bo\u017cych os\u00f3b, wprowadzaj\u0105c do jednolitego, niezm\u0105conego \u0142adu ekonomi\u0119 dynamiki i napi\u0119cia. \u015awi\u0119ty Augustyn pr\u00f3bowa\u0142 nad tym wszystkim zapanowa\u0107, daj\u0105c pocz\u0105tek formacji systemowej, kt\u00f3rej nadano nazw\u0119 <em>Imago Trinitatis<\/em>. Osiem stuleci po Augustynie Ryszard od \u015bw. Wiktora ca\u0142kiem jawnie i otwarcie zestawi trynitarn\u0105 budow\u0119 struktury bo\u017cej z trynitarn\u0105 budow\u0105 bytu ludzkiego. W tej pierwszej wielo\u015b\u0107 Os\u00f3b za\u0142o\u017cona zosta\u0142a w jedno\u015bci jednej substancji, w drugiej wielo\u015b\u0107 substancji przejawia si\u0119 w jedno\u015bci jednej osoby. Bo je\u015bli B\u00f3g stworzy\u0142 cz\u0142owieka na sw\u00f3j obraz i podobie\u0144stwo, to \u2013 parafrazuj\u0105c dowcip Woltera \u2013 cz\u0142owiekowi nie wypada\u0142o si\u0119 nie odwzajemni\u0107. W centrum analiz i na tle burzliwych spor\u00f3w pojawi\u0142 si\u0119 te\u017c problem Jezusa i jego stosunku do Boga Ojca i Ducha \u015awi\u0119tego. Tr\u00f3jjedyno\u015b\u0107 porz\u0105dku bo\u017cego stanowi\u0142a bowiem od samego zarania my\u015bli chrystologicznej pewien k\u0142opot i istotne zagro\u017cenie dla autonomii cz\u0142owieka z Nazaretu.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>Trzy jest w porz\u0105dku liczb naturalnych liczb\u0105 pierwsz\u0105, podzieln\u0105 tylko przez siebie sam\u0105 i jeden, dodatkowo za\u015b liczba jeden nie jest w nim liczb\u0105 pierwsz\u0105, a w tradycji arystotelesowskiej w og\u00f3le nie uznawano jej za liczb\u0119. To niedobra wiadomo\u015b\u0107 dla Galilejczyka.<\/p>\n\n\n\n<p>Jezus ewangeliczny jest postaci\u0105 na wskro\u015b enigmatyczn\u0105. Niewiele wiemy o jego upodobaniach i lekturach. Pismo zna\u0142 z tradycji pisanej i ustnej, ale rozr\u00f3\u017cnienie to nie ma znaczenia, skoro by\u0142 ciele\u015bnie obecny (\u201eu Ojca\u201d), kiedy powstawa\u0142o. Ewangelia jest ci\u0105giem przypowie\u015bci i obraz\u00f3w, kt\u00f3rych dominant\u0105 jest pozycja Nazarejczyka w planie bo\u017cego stworzenia, relacja z Ojcem i powierzona mu przez Niego misja. Pojawienie si\u0119 Jezusa (nazywane te\u017c wcieleniem) jest zar\u00f3wno faktem ontycznym, urzeczywistnieniem i inkarnacj\u0105 bytu przedwiecznego, jak i faktem historycznym. Teilhard de Chardin nazywa ten moment w historii \u015bwiata punktem Omega, pocz\u0105tkiem odniesienia Boga do samego siebie, zaczynem bo\u017cej autorefleksji. W p\u0142aszczy\u017anie ewolucji za\u015b \u2013 granic\u0105, na kt\u00f3rej za\u0142amuje si\u0119 entropia i zaczyna kszta\u0142towa\u0107 co\u015b, co w terminach my\u015bli wsp\u00f3\u0142czesnej nazwano by formowaniem si\u0119 \u0142adu informacyjnego. W wizji Teilharda punkt ten zbiega si\u0119 z momentem wzrostu i procesem odradzania si\u0119 Mi\u0142o\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Jezus substancjalnie wsp\u00f3\u0142istotny Ojcu i Logosowi jest jednak pewnym problemem. Bo cho\u0107 Ewangelie przedstawiaj\u0105 go w swoistym wizualnym skr\u00f3cie, celnie i lapidarnie, ontologia Tr\u00f3jcy \u015awi\u0119tej (na temat kt\u00f3rej nie pada w samym tek\u015bcie ani jedno s\u0142owo) umieszcza go niejako \u201epoza obrazem\u201d, w kontraformacie, jako wsp\u00f3\u0142istnienie w r\u00f3\u017cnych porz\u0105dkach, a co\u015b, co istnieje w wielu miejscach naraz, mo\u017cna chyba uj\u0105\u0107 jako fundamentaln\u0105 nieobecno\u015b\u0107. To uj\u0119cie aformatywno\u015bci Syna Bo\u017cego bierze sw\u00f3j pocz\u0105tek z teologii apofatycznej, teorii wi\u0105zanej g\u0142\u00f3wnie z tekstami Pseudo-Dionizego, w kt\u00f3rej generalnie o Bogu powiada si\u0119, \u017ce da si\u0119 o nim orzeka\u0107 tylko w sensie negatywnym. U schy\u0142ku pierwszego tysi\u0105clecia Jan Szkot Eriugena wprost nazwie go \u201enico\u015bci\u0105\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eChrystus pouczaj\u0105cy o niewidzialnym\u201d, tak okre\u015bla Jezusa wp\u0142ywowy teolog szwajcarski Hans Urs von Balthasar, nazywaj\u0105c go te\u017c \u201eca\u0142kowit\u0105 inno\u015bci\u0105 Boga\u201d. Je\u015bli jednak w porz\u0105dku bo\u017cym Ojciec i Syn to jedno, trudno nie uzna\u0107, \u017ce pouczaj\u0105c o niewidzialnym, Jezus poucza te\u017c o sobie\u00a0(i r\u00f3wnie\u017c jako o kim\u015b innym). Czytaj\u0105c Ewangeli\u0119 z perspektywy rozwa\u017ca\u0144 nad Tr\u00f3jc\u0105 \u015awi\u0119t\u0105, mo\u017cna do postaci Nazarejczyka zastosowa\u0107 zasad\u0119 nieoznaczono\u015bci Heisenberga, g\u0142osz\u0105c\u0105, \u017ce nie da si\u0119 z dowoln\u0105 dok\u0142adno\u015bci\u0105 wyznaczy\u0107 jednocze\u015bnie p\u0119du i po\u0142o\u017cenia cz\u0105stki. Energia duchowa i kondycja miejsca Jezusa s\u0105 niekomplementarne. Energia to jego s\u0142owo i czyn, bo\u017ce sprawianie, po\u0142o\u017cenie to zastyg\u0142y w nieruchomej pozie gest, znu\u017cenie w Ogr\u00f3jcu, uczestnictwo we wsp\u00f3lnocie uczni\u00f3w, ostatnia wieczerza, m\u0119ka na krzy\u017cu, z\u0142o\u017cenie do grobu. Pierwsze nale\u017cy do porz\u0105dku pozaziemskiego, niewidzialnego, drugie \u2013 do porz\u0105dku obrazu. Jezus jest osob\u0105 poza formatem. W ka\u017cdej ze swych istotnych cz\u0119\u015bci jest zawsze \u201egdzie indziej\u201d. Niemo\u017cliwo\u015b\u0107 uj\u0119cia go we wszystkich tych porz\u0105dkach naraz to najwi\u0119ksza tajemnica wiary, a \u201esobota\u201d zst\u0105pienia do piekie\u0142, o kt\u00f3rej teologowie milcz\u0105, to najbardziej wymowny z jej symboli. To epoka jego nieobecno\u015bci. Poszukiwanie Jezusa, kt\u00f3re jest tematem filmu Kozyry, to nieustanne mierzenie si\u0119 z tym faktem.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>Rozformatowany Jezus odzyskuje sw\u00f3j format i swoj\u0105 obecno\u015b\u0107 w rze\u017abie i malarstwie sztalugowym p\u00f3\u017anego \u015bredniowiecza, renesansu i baroku. Powraca na p\u0142\u00f3tnie jako tronuj\u0105ca automanifestacja. To Chrystus scentrowany, zawsze w samym \u015brodku obrazu. Malarstwo unicestwia jego inno\u015b\u0107, uchylaj\u0105c przypad\u0142o\u015bci bo\u017cej kondycji, scalaj\u0105c w jednolitej wizji energi\u0119 duchow\u0105 i ziemskie perypetie, transcendencj\u0119 i historyzm. Je\u015bli Martwy Jezus Hansa Holbeina M\u0142odszego przera\u017ca, to nie dlatego, \u017ce jest wizualnym wyrazem grozy i opuszczenia (jakby z poj\u0119ciem Boga nie da\u0142o si\u0119 pogodzi\u0107 utraty chwa\u0142y i godno\u015bci, kt\u00f3ra jest przecie\u017c jednym z istotnym rys\u00f3w Wcielenia), tylko dlatego, \u017ce jest malarskim antyformatem, pr\u00f3b\u0105 ukazania Syna Bo\u017cego poza ideologi\u0105 widzialno\u015bci i ikonografii, tak mocno poruszaj\u0105cych wyobra\u017ani\u0119 czytelnika Ewangelii. Jego martwa cielesna doczesno\u015b\u0107 to historyczne \u201etu i teraz\u201d, jego st\u0142umiona, przygaszona energia to ahistoryczne \u201egdzie indziej\u201d. Obraz manipuluje dwoma tymi porz\u0105dkami, nak\u0142aniaj\u0105c widza do zaj\u0119cia miejsca w jednym z nich. Symbolizuje ukryt\u0105 tektonik\u0119 \u0142adu bo\u017cego, kt\u00f3rej sensem jest inno\u015b\u0107. Niewa\u017cne, \u017ce artysta zamy\u015bli\u0142 go pierwotnie jako predell\u0119 i cz\u0119\u015b\u0107 czego\u015b wi\u0119kszego. W planie ukrytej ekonomii Ducha \u015awi\u0119tego mia\u0142 pozosta\u0107 w\u0142a\u015bnie tym, czym dla nas dzisiaj jest \u2013 horyzontalnym kontraformatem malowid\u0142a i demonta\u017cem jego sensu. Julia Kristeva nie ma racji, gdy w <em>Czarnym s\u0142o\u0144cu<\/em> pisze, \u017ce \u201e\u2026 Chrystus Holbeina jest zmar\u0142ym niedost\u0119pnym, odleg\u0142ym, cho\u0107 pozbawionym tego, co po tamtej stronie\u201d. Groz\u0119 budzi nie jego oddalenie w skrajnym kontra\u015bcie do nagiego faktu \u015bmierci, lecz mechanizm, w kt\u00f3rym to przeciwstawienie funkcjonuje. Mechanizm ten jest odbiciem nieuchronnej, odwiecznej antynomii bytu bo\u017cego. To nie kwestia dystansu, tylko teologika. I nie ma te\u017c racji Ksi\u0105\u017c\u0119 Myszkin, kiedy w tym kontek\u015bcie m\u00f3wi o utracie wiary. Przeciwnie. Widzie\u0107 Go jako niepogodzonego, na przeci\u0119ciu chwa\u0142y i zw\u0105tpienia, to ca\u0142y sens wiary. Na tle powszechnej produkcji malarskiej swej epoki obraz ten (nie tylko za spraw\u0105 swych rozmiar\u00f3w, aury przyduszenia i anatomicznej precyzji szczeg\u00f3\u0142\u00f3w) jest zjawiskiem unikalnym. Tam przewa\u017ca bowiem schemat formatu, r\u00f3wnowaga symetrii i zakamuflowany antytrynitaryzm (eksponuj\u0105cy Tr\u00f3jc\u0119 jako zgodne po\u017cycie trzech bo\u017cych hipostaz, a nie dramat Boga, kt\u00f3ry zobaczy\u0142 siebie w tym, co inne). Ewangeliczny Jezus, sprowadzony do formatu i skr\u00f3tu wizualnego, jest mimo woli mecenasem sztuk plastycznych. Ze wszystkimi konsekwencjami z\u0142amania jednego z najwa\u017cniejszych przykaza\u0144, kt\u00f3rych korpus przecie\u017c (z Ojcem) wsp\u00f3\u0142redagowa\u0142. Zawdzi\u0119czamy mu istnienie ca\u0142ego systemu naszej wizualno\u015bci.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-large\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"685\" src=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/DSC_0026-1024x685.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-12942\" srcset=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/DSC_0026-1024x685.jpg 1024w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/DSC_0026-300x201.jpg 300w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/DSC_0026-768x514.jpg 768w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/DSC_0026.jpg 1494w\" sizes=\"auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px\" \/><figcaption>Katarzyna Kozyra, &#8220;Szukaj\u0105c Jezusa&#8221; (Mark), 2013, fot. Katarzyna Szumska <\/figcaption><\/figure>\n\n\n\n<p>Jestem absolutnie przekonany, \u017ce najnowszy film Katarzyny Kozyra nie jest zapisem \u017cadnej z osobliwo\u015bci zwi\u0105zanych z miejscem, kt\u00f3rym jest Jerozolima. Ani opisem klinicznego stanu ekstatycznej religijno\u015bci. To opowie\u015b\u0107 o braku, nieobecno\u015bci i \u0142aknieniu. Wizualny traktat teologii negatywnej, opisuj\u0105cy fenomen niewidzialnego i nienazywalnego, kt\u00f3ry podnieca wyobra\u017ani\u0119 ludzi skazanych na nieustanne szukanie samych siebie. Ludzi, dla kt\u00f3rych Jezus z Nazaretu (trudno o wi\u0119kszy absurd) jest symbolem i koron\u0105 to\u017csamo\u015bci. Obietnic\u0105. Je\u015bli si\u0119 nim zaj\u0119\u0142a, to dlatego w\u0142a\u015bnie, \u017ce jest uciele\u015bnieniem nieto\u017csamo\u015bci, a wi\u0119c manifestacj\u0105 czego\u015b, co zawsze j\u0105 najbardziej intrygowa\u0142o. To antyformat wszystkich antyformat\u00f3w, jego najbardziej wyrazista i dobitna egzemplifikacja. Artystka tak zawzi\u0119cie rozkodowuj\u0105ca to\u017csamo\u015b\u0107, nie mog\u0142a nie nakr\u0119ci\u0107 takiego filmu. Milcz\u0105cy w jej obrazie Jezus ukazany jest na tle przypadk\u00f3w i narracji swoich aposto\u0142\u00f3w, to oni m\u00f3wi\u0105 i dzia\u0142aj\u0105, czasem niech\u0119tnie i przymuszeni, niekiedy z neofickim entuzjazmem, rzadziej dla poklasku. &nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Syndrom jerozolimski to nie patologia, ani maniakalne urojenie, lecz fundamentalny b\u0142\u0105d popularnej optyki zwi\u0105zanej z naszym widzeniem Syna Bo\u017cego jako Mesjasza. Ubieramy si\u0119 w jego szat\u0119, m\u00f3wimy jego s\u0142owami, na\u015bladujemy jego gest, dajemy si\u0119 niekiedy nawet ukrzy\u017cowa\u0107. Ca\u0142a popkultura kipi symbolami religijnymi, o czym mo\u017cna przekona\u0107 si\u0119 cho\u0107by z historii wideoklipu. W jej o\u015brodku panoszy si\u0119 wizualny kicz, zalewany fal\u0105 modnych ideologii.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-large\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"511\" src=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/MarkZrzut-ekranu-2014-03-13-godz.-09.05.35-1024x511.png\" alt=\"\" class=\"wp-image-12944\" srcset=\"https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/MarkZrzut-ekranu-2014-03-13-godz.-09.05.35-1024x511.png 1024w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/MarkZrzut-ekranu-2014-03-13-godz.-09.05.35-300x150.png 300w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/MarkZrzut-ekranu-2014-03-13-godz.-09.05.35-768x383.png 768w, https:\/\/atlassztuki.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/04\/MarkZrzut-ekranu-2014-03-13-godz.-09.05.35.png 1278w\" sizes=\"auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px\" \/><figcaption>Katarzyna Kozyra, &#8220;Szukaj\u0105c Jezusa&#8221; (Mark), kadr z filmu, 2014<\/figcaption><\/figure>\n\n\n\n<p>Moz\u00f3\u0142, trud i wysi\u0142ek, jaki postaci filmu Kozyry podejmuj\u0105, \u017ceby pochwyci\u0107 obecno\u015b\u0107 Cz\u0142owieka z Nazaretu, nie wynikaj\u0105 z oddalenia postaci, niemo\u017cno\u015bci dosi\u0119gni\u0119cia jej d\u0142o\u0144mi, sercem czy rozumem, jak kto woli. Je\u015bli jest, to jest ca\u0142kiem blisko, na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki. Jako zasadnicza niewidzialno\u015b\u0107, kt\u00f3rej kulturowym emblematem jest wyobra\u017cenie podr\u00f3\u017cy duchowej i geografia miejsc, i nieunikniona idolatria, mira\u017ce na\u015bladownictwa. Ale problem z Jezusem tkwi gdzie indziej. Wej\u015b\u0107 w niego, zainicjowa\u0107 wi\u0119\u017a, patrze\u0107 na jego gest, s\u0142ucha\u0107 jego s\u0142owa, to ucieczka w nieto\u017csamo\u015b\u0107. Nie znajdziesz jego to\u017csamo\u015bci, je\u015bli szukasz w\u0142asnej. To w\u0142a\u015bnie wspaniale Kozyra pokaza\u0142a. Mo\u017cesz jedynie by\u0107 \u201etak jak on\u201d, nigdy nim. I gdy jeden z jej bohater\u00f3w nieustannie kr\u0105\u017cy wok\u00f3\u0142 motywu porzucenia w\u0142asnego ego jako warunku spotkania z Mesjaszem, nie mog\u0119 pogodzi\u0107 z tym faktu, \u017ce chce tej za\u017cy\u0142o\u015bci po odzyskaniu w\u0142asnej to\u017csamo\u015bci.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Tym, co oddala nas od Jezusa, nie jest dyktatura ego (dawniej okre\u015blano to pro\u015bciej i przyst\u0119pniej jako vanitas), lecz z\u0142udzenie to\u017csamo\u015bci, maniacki up\u00f3r, z jakim wiar\u0119 \u0142\u0105czy si\u0119 z powrotem do siebie samego, odnajdywaniem \u017ar\u00f3de\u0142 i korzeni. Jakby Jezus by\u0142 drzewem, a kwestia religijno\u015bci problemem sadowniczo-ogrodniczym. Trynitarny splot, kt\u00f3rego jest zarazem cz\u0119\u015bci\u0105 i ca\u0142o\u015bci\u0105, pozostawia go zawsze poza ram\u0105 obrazu, nie da si\u0119 w ni\u0105 wrobi\u0107. Mit spotkania, rozmowy, nawet je\u015bli jest modlitw\u0105, to manifestacja podstawowej niemo\u017cno\u015bci. Je\u015bli syndrom jerozolimski ma w og\u00f3le jaki\u015b sens, to jako obraz religijnej niewydolno\u015bci, pr\u00f3by opisania fenomenu wiary w terminach, kt\u00f3re do niego nie przystaj\u0105. Beznadziejnym wysi\u0142kiem chodnikowej teologii pozytywnej, kt\u00f3ra szuka go w miejscach jego przypadkowych epifanii.<\/p>\n\n\n\n<p>Zamys\u0142 Kozyry poczyna si\u0119 dok\u0142adnie w tym punkcie dylematu, na niczyim, tranzytowym terytorium, gdzie teologia negatywna sk\u0142onna jest odst\u0105pi\u0107 na chwil\u0119 od swych aksjomat\u00f3w. To obszar dzia\u0142alno\u015bci Ducha \u015awi\u0119tego, w kt\u00f3rego szczere intencje nie do ko\u0144ca wierz\u0119, obszar kultury, kt\u00f3rej Jezus jest mimowolnym sponsorem, \u015bwiadkiem i ofiar\u0105. Opisuj\u0105c jej fenomen, Hegel u\u017cy\u0142 dziwacznego terminu Verstellung, w kt\u00f3rego sensie migoce dialektyka przestawiania, demonta\u017cu i maskowania. Kultura, r\u00f3wnie\u017c, a mo\u017ce przede wszystkim ta chrze\u015bcija\u0144ska, to mozolna rozbi\u00f3rka ekonomii troisto\u015bci \u0142adu bo\u017cego i trywializacja udzia\u0142u w nim Chrystusa. Czuj\u0105 to bohaterowie filmu Kozyry, pr\u00f3buj\u0105c w\u0142asnej drogi, na w\u0142asny rachunek i ryzyko. Mikrofon i kamera oddaj\u0105 ich wysi\u0142ek z wizualnym pietyzmem, ale nie bez odautorskiego komentarza.<\/p>\n\n\n\n<p>Szukaj\u0105c Jezusa nie jest dokumentem w klasycznym rozumieniu s\u0142owa. To diagnoza i zarazem dziennik podr\u00f3\u017cy samej artystki, kt\u00f3ra w pewnym momencie zauwa\u017ca, \u017ce opowiada te\u017c w\u0142asn\u0105 histori\u0119. Je\u015bli wprowadza do swego s\u0142ownika s\u0142owo casting, to nie tylko po to, by rozpisa\u0107 publiczny przetarg na sam\u0105 siebie (bo przecie\u017c wielokrotnie ju\u017c sam\u0105 siebie odgrywa\u0142a, traktuj\u0105c w\u0142asn\u0105 to\u017csamo\u015b\u0107 jako kostium). Epizod jerozolimski pozwala jej lepiej zrozumie\u0107 fenomen autoidentyfikacji, bo mo\u017ce go teraz rozpatrywa\u0107 niejako z zewn\u0105trz. Ale r\u00f3\u017cnica mi\u0119dzy ni\u0105 sam\u0105 a jej bohaterami polega g\u0142\u00f3wnie na tym, \u017ce gdy ona od dawna ju\u017c wie, \u017ce jej to\u017csamo\u015b\u0107 znajduje si\u0119 w zarz\u0105dzie innego (kt\u00f3rym oczywi\u015bcie te\u017c jest), \u017ce jest sama tylko jej dzier\u017cawc\u0105 (bez prawa pierwokupu), tamci s\u0105 \u015bwi\u0119cie przekonani o tym, \u017ce inno\u015b\u0107 (w tym r\u00f3wnie\u017c kulturowa alienacja) jest skaz\u0105, kt\u00f3r\u0105 musz\u0105 wymaza\u0107, i \u017ce dopiero odnajduj\u0105c siebie, odszukaj\u0105 drog\u0119 do Jezusa. Jako gwaranta i stra\u017cnika ich podmiotowo\u015bci. Je\u015bli czuj\u0105 si\u0119 jej najemcami, to tylko za jego przyzwoleniem. Niczym aposto\u0142owie. O tym jest ten film.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie by\u0142aby Cosir\u0105, gdyby sformatowa\u0142a obraz. Sekwencje obraz\u00f3w nie tworz\u0105 jednolitego nast\u0119pstwa zdarze\u0144, rysunki postaci rozformatowuj\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107. Z monotonii leniwych scen bez trudu, pokazuj\u0105c dawny lwi pazur, przerzuca si\u0119 w plan gwa\u0142townej egzaltacji, gdzie s\u0142owa wibruj\u0105 szale\u0144stwem i ekstaz\u0105. Jej galeria to prawdziwa mozaika charakter\u00f3w, \u015bwietnie rozpisana na motywy z obrze\u017ca intuicji religijnej, historii popu i wizualnego skr\u00f3tu. Sama chyba nie do ko\u0144ca wie, jak bardzo te obrazy nawi\u0105zuj\u0105 do historii malarstwa sakralnego i do jego ideowej sankcji. Kalifornijczyk Mark na rozgrzanym piasku przy brzegu Morza Martwego, w otoczeniu roznegli\u017cowanych panien, z postaciami d\u0142ugobrodych m\u0119\u017cczyzn unosz\u0105cych si\u0119 na falach, jest niemal identyczn\u0105 kopi\u0105 obrazu Jana Chrzciciela przekazan\u0105 przez ikon\u0119 \u2013 ascetyczne cia\u0142o, obna\u017cony tors, rozwichrzone w\u0142osy, tylko zamiast zwierz\u0119cego futra ma na sobie spodnie z demobilu. Pokryty przeciws\u0142oneczn\u0105 glink\u0105, jest jak bia\u0142oszarawa pozaziemska smuga \u015bwiat\u0142a snuj\u0105ca si\u0119 mi\u0119dzy opalonymi adeptkami. Nawiedzony Arkady (rodem z Rosji) przywo\u0142uje z kolei obraz Jezusa i Marii Magdaleny. Kobieta \u0142asi si\u0119 do jego r\u0105k jak wierny pies. Brak tylko widoku st\u00f3p i olejk\u00f3w, cho\u0107 w \u0142azience na zapleczu mog\u0119 podejrzewa\u0107 zestaw krem\u00f3w do opalania i dezodorant\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>W\u0142a\u015bnie ta r\u00f3\u017cnorodno\u015b\u0107 postaci i burzliwa konfiguracja scen decyduj\u0105 o antyformacie dzie\u0142a. Mieszaj\u0105 si\u0119 tutaj style i konwencje, wywiad psychiatryczny z wypadami w stron\u0119 leksykonu sztuki, film z instalacj\u0105, ruchoma fotografia rze\u017aby ludzkiej z beznami\u0119tn\u0105 wizj\u0105 lokaln\u0105 miejsc. Autorka umieszcza siebie na wielu planach, niekiedy rezygnuj\u0105c z aktywnego wsp\u00f3\u0142uczestnictwa. Zapisuje, rejestruje, manipuluje, rozformatowuj\u0105c system, daj\u0105c do my\u015blenia. To film dla wielu \u2013 dla widza i mi\u0142o\u015bnika sztuki, dla antropolog\u00f3w kultury i uczonych od dewiacji. I dla niej samej.<\/p>\n\n\n\n<p>Filmuj\u0105c odzian\u0105 w czer\u0144 Jostin\u0119, syryjsk\u0105 s\u0142u\u017cebnic\u0119 kultu i depozytariuszk\u0119 pami\u0105tki po Ostatniej Wieczerzy, poddaje jej posta\u0107 monta\u017cowemu podwojeniu, pozwalaj\u0105c kobiecie m\u00f3wi\u0107 z dwu niezale\u017cnych kana\u0142\u00f3w bry\u0142y \u017cywego cia\u0142a. To symboliczne przedstawienie interwencji Ducha \u015awi\u0119tego, kt\u00f3ry ka\u017ce kap\u0142ance przek\u0142ada\u0107 mow\u0119, kt\u00f3rej nie zna, na j\u0119zyk kt\u00f3ry zna. \u201eB\u0119dziecie m\u00f3wi\u0107 j\u0119zykami wielu lud\u00f3w\u201d. A gdy w nast\u0119pnym kadrze (wci\u0105\u017c w obr\u0119bie tej samej sceny) Kozyra pokazuje siebie przemawiaj\u0105c\u0105 g\u0142osem stra\u017cniczki depozytu, wszystko staje si\u0119 nagle bardzo jasne. To\u017csamo\u015b\u0107 zostaje rozkodowana.<\/p>\n\n\n\n<p>Rewolucjonista-Mesjasz na przystanku tramwajowym, r\u0119ce korea\u0144skiego nawiedzonego i jego g\u0142os, przefiltrowany opowie\u015bci\u0105 o kobiecie zab\u0142\u0105kanej w m\u0119skiej sekcji modlitewnej (czy to wam czego\u015b nie przypomina?), eremita \u017cyj\u0105cy w bolesnej, cho\u0107 radosnej symbiozie z pszczo\u0142ami, lekarz i cudotw\u00f3rca, Pierre, domniemany potomek prowansalskich trubadur\u00f3w i krzy\u017cowc\u00f3w, czarny konwertyta z Chicago, pami\u0119taj\u0105cy czasy wyst\u0119p\u00f3w z Sun Ra i w formacji Earth, Wind and Fire \u2013 wszyscy oni szukaj\u0105, performuj\u0105, nieustannie grz\u0119zn\u0105c w formacie. Artystka pokazuje ich czasem beznami\u0119tnie, czasem z czu\u0142o\u015bci\u0105. W jej kadrze nabieraj\u0105 wagi. S\u0105 logiczni i konkretni. Ich problem nie jest fikcj\u0105. Mikrofon i kamera wymuszaj\u0105 aur\u0119 skupienia, niekiedy tylko przerywan\u0105 atakami furii.<\/p>\n\n\n\n<p>Szukaj\u0105c Jezusa, szukaj\u0105 w\u0142asnej to\u017csamo\u015bci, nie wiedz\u0105c, \u017ce to, czego powinni szuka\u0107, jest r\u00f3\u017cnic\u0105. Dramatyczn\u0105 i nielogiczn\u0105, jak wszystkie przypadki Cz\u0142owieka z Nazaretu. Doznaj\u0105c kl\u0119ski, cierpi\u0105. Spalaj\u0105 si\u0119 w ja\u0142owym buncie, by po chwili zanurzy\u0107 si\u0119 w pogodnej melancholii odrzucenia. Dos\u0142ownie konsumowani przez ci\u0119\u017car swoich wtajemnicze\u0144. Wierz\u0105c, \u017ce ich \u015bwiadectwo nie jest z tego \u015bwiata. To haracz, kt\u00f3ry musz\u0105 zap\u0142aci\u0107 za uczestnictwo w zbiorowym ob\u0142\u0119dzie religijnych klisz. Kiedy wkraczaj\u0105 na drog\u0119 Jego do\u015bwiadczenia, chc\u0105c Go na\u015bladowa\u0107, nie zdaj\u0105 sobie sprawy, \u017ce l\u0105duj\u0105 w wi\u0119zieniu w\u0142asnego ego, z kt\u00f3rego tak pragn\u0119li si\u0119 wyzwoli\u0107.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Na razie o\u017cywia ich nadzieja. Nie wiedz\u0105 tylko tego, o czym wiedzia\u0142 ich Mistrz.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>\u017be nadzieja umiera pierwsza. &nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>*Andrzej Wajs, historyk idei, t\u0142umacz, eseista. T\u0142umaczy\u0142 na j\u0119zyk polski prace Brocha, Husserla, Ingardena i Edith Stein. Przek\u0142ada literatur\u0119 filozoficzn\u0105 i powie\u015bciow\u0105. Autor tekst\u00f3w o sztuce oraz wielu przek\u0142ad\u00f3w zamieszczanych w katalogach.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Wajs<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[65],"tags":[139],"class_list":["post-12914","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-artykuly","tag-katarzyna_kozyra"],"acf":[],"1_4_image":null,"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12914","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=12914"}],"version-history":[{"count":19,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12914\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":12949,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12914\/revisions\/12949"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=12914"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=12914"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/atlassztuki.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=12914"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}